Grecja po raz pierwszy (Velika)

Kiedyś w moim wyobrażeniu państwa istniały w sztywnych granicach. Dopiero jak zaczęłam jeździć po świecie, a nawet chwilę później, zobaczyłam co w praktyce znaczą wpływy jednego kraju na drugi, jak kultury przenikają się, inspirują innymi. W Grecji muzyka bardzo przypominała mi muzykę turecką, język też trochę tak zaciągał. Podobnie jest zresztą na całym świecie – na Malcie jeżdżą po lewej stronie, bo wyspa była kiedyś kolonią angielską (nie jest to zresztą jedyne podobieństwo), w Andaluzji w Hiszpanii pałace pełne były charakterystycznych dla muzułmańskiej architektury szczegółowych rzeźbień, a na Penang w Malezji znajdowało się ogromne chinatown – więcej było tam Chińczyków niż Malajów i były tego widoczne oznaki w mieście. A to tylko kilka przykładów.

Czytaj dalej „Grecja po raz pierwszy (Velika)” →

Flashback: Jesus Grande (Monte Urgull, San Sebastian, Hiszpania)

San Sebastian (bask. Donostia) to bardzo miłe i przytulne miasteczko położone nad zatoką zwaną La Concha i liczące około 200 tys mieszkańców. Stare miasto jest bardzo urocze i warto zapuścić się bez celu w małe uliczki oraz zasiąść gdzieś na pyszne pinxtos.

Ale kolejnymi atrakcjami, o których nie można zapomieć są dwa pagórki leżące po przeciwnych stronach zatoki: na Monte Urgull leży kościół z dość sporym posągiem Jezusa, a na drugim zwanym Monte Igueldo znajduje się punkt widokowy, hotel i park rozrywki. Na ten drugi można wjechać kolejką (oficjalna strona po angielsku) i zdaje się on być wyższy. Ale mnie niestety nie udało się tam dotrzeć, zabiorę Was więc ze sobą w podróż na Monte Urgull!

Widok na Monte Urgull z przeciwnej strony zatoki (maj 2017)

Czytaj dalej „Flashback: Jesus Grande (Monte Urgull, San Sebastian, Hiszpania)” →

Trochę Polski dla odmiany (Gdańsk/ Karpacz/ prawie Śnieżka)

Wakacje są u mnie okresem dość aktywnym – nie dlatego, że mam wolne (w pracy nie ma wakacji, chyba że samemu się je zrobi, a to można zarówno w lutym jak i w sierpniu), ale dlatego, że jest w Polsce więcej słońca, które ma na mnie duży wpływ i sprawia, że mam sporo energii, chce mi się działać, chce mi się żyć!

Korzystam więc z tego, wyjeżdżam w różne miejsca, uprawiam sport dla zachowania względnie dobrej kondycji (albo raczej nie-złej), działam, chodzę na grilla nad Odrą, spotykam się ze znajomymi, gram w planszówki, przypominam sobie, że dawno nie strzelałam z łuku i pora znów zacząć… i lista rozciąga się coraz bardziej.

Nie żebym narzekała – całkiem mi się to podoba, chociaż jest to dosłownie przebudzenie po bardzo spokojnej zimie, bo w porze szarówy jestem raczej leniwa. I bywa to męczące, kiedy nie ma nawet chwili, aby odpocząć. No i moje ambitne plany na pisanie ogromnej ilości notek na bloga giną śmiercią gwałtowną i drastyczną pokrapianą moimi niemymi łzami, które nigdy się nie narodziły [cóż za dramatyczny obraz :P]. Bo ja gdzieś tam w głowie (i w notatkach w adminie mojego bloga) mam miliony postów, które chciałabym opublikować, dziesiątki miejsc, które chciałabym opisać, których obraz blednie coraz bardziej, bo byłam w nich dawno temu. I coraz więcej tych miejsc dorzucam, bo więcej ich odwiedzam niż jestem w stanie opisać – przynamniej nie w taki dokładny sposób, w jaki staram się to robić.

I to jest właśnie powód, dla którego powstała ta seria notek. 🙂 Żebym nie żałowała, że przecież taka piękna Zaragoza w Hiszpanii jakimś cudem nie została nawet w jednym poście opisana, że do tej pory nie wrzuciłam ani jednego zdjęcia Sagrady Familii znajdującej się w Barcelonie, nie napisałam postu o tym, że Meksyk wcale nie jest taki straszny ani nie podzieliłam się z Wami wrażeniami ze wspinaczki w okolicach Walencji (może te posty jeszcze kiedyś ujrzą światło dzienne). Tutaj rzeczy dzieją się bardziej na bieżąco (a więc z dozą pozytywnych emocji!).

Wpis z serii Z Życia Bloga, czyli co się u mnie działo w tym miesiącu i jak wyglądają moje podróże od podszewki

Czytaj dalej „Trochę Polski dla odmiany (Gdańsk/ Karpacz/ prawie Śnieżka)” →

To jest dopiero prawdziwa Azja! (George Town, Penang, Malezja)

Langkawi była piękną wyspą z ładnymi widokami, z super plażą i całą masą innych wysp, które można nazwać podróżniczym rajem. Ale nijak miała się do mojego wyobrażenia Azji, ponieważ podobne klimaty są w Meksyku w spokojnym Mazunte czy bardziej turystycznym Cancun oraz w Europie – chociażby pewnie w Grecji czy w Hiszpanii. Nie jest to dokładnie to samo, ale Langkawi niewiele różniła się od Europy, poza tym, że więcej tam było Azjatów, inne jedzenie, niezbyt czysto w knajpach oraz panował tam większy luz niż w większości europejskich miast (czyli w sumie całkiem sporo 😉 ). Za to Penang, phi phi!…

Ta wyspa to było zupełnie co innego! Tutaj, już pierwszego dnia pomyślałam, że dotarłam wreszcie do Azji! Do tej Azji z mojej wyobraźni – do gwaru, chaosu, do ogromnych wieżowców, do masy ludzi przelewającej się falami przez ulice, do trąbienia samochodów i pozornego (czyżby?) braku zasad w ruchu drogowym. To było to!

Czytaj dalej „To jest dopiero prawdziwa Azja! (George Town, Penang, Malezja)” →

Co Warto Zobaczyć na Majorce (Hiszpania)

Zapewne pierwszy powód, żeby lecieć na Majorkę, jaki przychodzi do głowy to plażowanie i kąpiel w przepięknym Morzu Śródziemnym. Wyspa doskonale nadaje się na leniwy odpoczynek i długie spacery przy zachodzie słońca. Ale to nie jedyne co oferuje – można także zafundować sobie rejs katamaranem, podróż starodawnym pociągiem, cudowne górskie widoki, a dla odważnych wizytę w jaskiniach!

torrent de pareis_majorka_hiszpania6
Port de Sa Calobra

Nie będzie więc w tej notce nic o plażowaniu (ale o plażach trochę tak, bo jednak cieżko jest ich uniknąć na takiej wyspie) ani o Palmie, głównym mieście Majorki, którą zapewne też warto odwiedzić. Nie, tu będzie o trochę innych miejscach i aktywnościach. Czytajcie dalej!

Czytaj dalej „Co Warto Zobaczyć na Majorce (Hiszpania)” →

Podsumowanie pobytu na Langkawi (Malezja)

Langkawi to było pierwsze miejsce, które zwiedziłam w Malezji podczas wyjazdu w maju tego roku. Była to dobra opcja, żeby odpocząć i żeby powoli wjechać w Azję, bez szoku kulturowego. Aczkolwiek szok był raczej spodziewany, więc dziwne było, że do tej pory się nie pojawił. 😉 😀

Jest to wyspa nastawiona na turystów, ale w czasie ramadanu nie było zbyt dużego ruchu, więc było spokojnie i zdecydowanie nie tłoczno. Spędziłam tam zaledwie 2 dni (3 noce), bo moja rządna wrażeń dusza podróżnika zaplanowała mi już pobyt w kolejnym miejscu i pchała dalej i dalej. 🙂 Było to dość mało czasu, żeby zobaczyć wszystko co oferuje Langkawi, bo można tam spędzić i tydzień, ale wystarczająco dużo, żeby się zrelaksować i poznać klimat tego miejsca.

Czytaj dalej „Podsumowanie pobytu na Langkawi (Malezja)” →

Co warto zwiedzić w Meksyku

Poniżej lista 10 miejsc, które moim zdaniem warto zobaczyć w Meksyku, zwłaszcza jeśli lubujesz się w miejscach cichych i spokojnych, nie najeżdżanych przez turystów (kolejność przypadkowa). Mój chłopak niejednokrotnie zwrócił mi uwagę, że negatywnie wyrażam się o miejscach turystycznych, ale ja po prostu kocham ciszę i spokój. Oczwiście wszystko ma swoje plusy i minusy – bo o ile w miejscach turystycznych może być tłok, kolejki do wszystkiego, nachalni nagabywacze i wysokie ceny, tak w odróżnieniu od dzikich miejsc, te pierwsze oferują bankomaty, wygodne pokoje w hotelu, miejsca gdzie można dobrze zjeść i w razie czego pomoc zdrowotną…

Swoją podróż po Meksyku w październiku 2016 roku zaczęłam na Jukatanie od miasta Cancún, przejechałam stamtąd przez Chichén Itzę i Meridę, żeby następnie udać się do stanu Chiapas; potem zahaczyłam o stan Oaxaca, żeby skończyć moją wyprawę na mieście Meksyk i okolicy. Nie dotarłam więc na północ, ale i tak zabrakło by czasu, bo cała podróż zajęła ponad 3 tygodnie. Jeśli interesują Ciebie koszty takiego wyjazdu organizowanego na własną rękę, zerknij tutaj.

meksyk_mapa

Czytaj dalej „Co warto zwiedzić w Meksyku” →

Chilloutując na plaży Pantai Cenang na Langkawi (Malezja)

Pantai Cenang jest jedną z najbardziej znanych plaż na Langkawi. Przeważają tu turyści, ale w maju tego roku wcale nie ma ich dużo. Jak to w Malezji – jest gorąco, wilgotno, a słońce pali skórę nie przyzwyczajoną do mocnych promieni słonecznych.

Malajowie w każdej możliwej chwili próbują uciec od tego gorąca i włączają klimatyzację na dość wysokie obroty – czy to w samochodzie, w sklepie czy biurze. Do tego bardzo się dziwią, że Europejczycy potrafią biegać w ciągu dnia. Jeśli korzystasz często z graba lub jesteś w zamkniętym pomieszczeniu, często możesz zapomnieć o tym, jak ciepło jest na zewnątrz. Dla ciepłolubnych stworzeń jak ja taka temperatura jest doskonała dopóki nie musisz wspinać się gdzieś wysoko lub dużo chodzić. 😉

Czytaj dalej „Chilloutując na plaży Pantai Cenang na Langkawi (Malezja)” →

Straszne historie wśród malowniczych skał (Czeska Szwajcaria)

Znajomi z pracy wpadli na świetny pomysł, żeby wybrać się w czerwcu samochodami na weekend do Czeskiej Szwajcarii, wynajęliśmy więc 10-osobowy domek (a raczej oni to zrobili, bo ja przyszłam na gotowe :P), spakowaliśmy się i ruszyliśmy w drogę!

Bardzo podobał mi się ten region – miałam wrażenie, że gdzie nie popatrzę tam piękne malownicze skały! Można tam znaleźć szlaki całkiem przyjemne, gdzie miło spaceruje się wśród drzew i nie trzeba mieć do nich dobrej kondycji, jak i bardzo strome skąpane w słońcu, które utrudnia Ci wędrówkę. Każdy więc znajdzie coś dla siebie. Widoki są warte każdego wysiłku, a gdzieniegdzie można się także powspinać (przynajmniej w jednym miejscu! :P).

Czytaj dalej „Straszne historie wśród malowniczych skał (Czeska Szwajcaria)” →

Wycieczka Island Hopping na Langkawi – część 2, czyli wiecznie głodne orły i rajska plaża ;) (Malezja)

Odpływając z Wyspy Ciężarnej Dziewicy nikt nie zauważa braku kilku pasażerów. Dopiero po kilkunastu metrach pasażerka w trzecim rzędzie odwraca się, mówiąc, że nie ma rodzinki, która siedziała obok.

Niezadowolony kierowca motorówki przewraca oczami i wydaje dźwięk niezadowolenia. Chwila wydłuża się coraz mocniej, kiedy zastanawiasz się, czy ich tutaj zostawi. Co Ty byś zrobił w ich sytuacji, gdybyś przyszedł na miejsce zbiórki, a Twoja łódka by nie przypłynęła?

Kierowca postanawia jednak zawrócić, nie dając Ci zbyt wiele czasu na postawienie się w ich sytuacji i obmyślenia planu awaryjnego. Czas znów ruszył do przodu, a lekkie napięcie minęło.

Na mostku pojawia się beztroska rodzinka, niczego nie świadoma, a może właśnie zdająca sobie sprawę z minionego czasu i udająca niewinne owieczki z nadzieją, że wilk w ataku szału ich nie pożre. Szybko pakują się w porzucone wcześniej kapoki i ruszacie dalej – tym razem w komplecie.

Czytaj dalej „Wycieczka Island Hopping na Langkawi – część 2, czyli wiecznie głodne orły i rajska plaża 😉 (Malezja)” →

Cudowna Sycylia w cieniu Malezji

Na początku czerwca musiałam najpierw ochłonąć z wyjazdu do Malezji, która była niesamowicie piękna i przysporzyła mi mnóstwo niezapomnianych wrażeń. Potem był babski wyjazd na Sycylię, a weekend później wyjazd w czeskie góry (nie wysokie, ale jednak 😉 ). A pod koniec czerwca znowu jadę do Gdańska. Czasem jak patrzę obiektywnie na te moje wszystkie wyjazdy to nie mogę się nadziwić, że tak strasznie nie umiem usiedzieć na tyłku. 😀 Czytaj dalej „Cudowna Sycylia w cieniu Malezji” →

Vuelta Isla – urozmaicone zwiedzanie Majorki (Hiszpania)

Są takie dni, kiedy nie masz ochoty robić zbyt wiele, nie chce Ci się łazić, a jednak coś byś zobaczył, czegoś nowego spróbował – zwłaszcza jeśli jesteś właśnie na wakacjach, w nowym miejscu i nie wiesz, czy kiedykolwiek tu jeszcze wrócisz. Ponieważ organizowanie wycieczek, szukanie informacji w internecie, sprawdzanie przejazdów i wszystkie inne czynności związane z planowaniem podróży są czasochłonne i wymagają wysiłku, z pomocą przychodzą lokalne biura podroży z przygotowanymi specjalnie dla nas (czasem nawet po „specjalnej cenie”! 😉 ) jednodniowymi wycieczkami!

Jednym przykładem jest Vuelta Isla, dzięki której objedziesz część wyspy, ale przede wszystkich doświadczysz nowych doznań i różnorodności środków transportu.

Czytaj dalej „Vuelta Isla – urozmaicone zwiedzanie Majorki (Hiszpania)” →

Wycieczka Island Hopping na Langkawi – część 1, czyli na Ciężarnej Dziewicy ;) (Malezja)

Langkawi to zarówno nazwa wyspy położonej daleko na północy Malezji, z której bliżej jest do Tajlandii niż do lądu malezyjskiego jak i archipelagu 99 wysp, nie dziwi więc to, że wszędzie znajdują się choćby malutkie wyspy widoczne z plaży, ze statku czy z lądu. Jeśli o nie chodzi to jest ich sporo, natomiast tłumów w maju nie było, powiedziałabym raczej, że były prawie pustki. Spodziewałam się zdecydowanie większej liczby odwiedzających, bo słyszałam, że miejsce to jest bardzo turystyczne. A tu niespodzianka – plaża w dzień prawie cała dla nas, na ulicach mało samochodów, w knajpach dużo miejsca. Tak to ja lubię!.. 🙂


Wsiadamy na łódkę w malutkim porcie, używając śmiesznych schodków stojących na brzegu. Upychają nas na środek i tył, bo z przodu nie można, bo trzęsie, bo łódka się podnosi i bóg jeden wie co jeszcze. 😉 Zakładamy kapoki, koleś mówi nam, że płyniemy łódką 070 i mamy zapamiętać ten numer. A potem ruszamy.

langkawi_dayang bunting_lodka_nisia

Najpierw powoli, leniwie, ale stale przyspieszamy aż w końcu płyniemy z prędkością światła, wymijając nawet sam wiatr. 😉 Niezwiązane włosy i luźne chusty powiewają chaotycznie, kapelusz wsadzony jest między plecak a burtę, żeby nie uciekł nagle ogarnięty oszałamiającą chęcią ucieczki. Okulary siedzą na nosie każdego chroniąc oczy przed niestrudzonym wiatrem, aby każdy mógł ich nie mrużyć i spokojnie patrzeć na piękne widoki – a jest na co patrzeć!

Czytaj dalej „Wycieczka Island Hopping na Langkawi – część 1, czyli na Ciężarnej Dziewicy 😉 (Malezja)” →

Dzika Dżungla i Ruiny w Palenque (Meksyk)

Ruiny w Palenque znajdują się w samym sercu dzikiej dżungli, która pochłania czerniejące w tym klimacie budynki i wdziera się do miasta. Ale pomimo tego panuje tu cisza i spokój, zmącone jedynie odgłosami natury – dziwnymi pieśniami ptaków czy szumem wodospadu.

Czytaj dalej „Dzika Dżungla i Ruiny w Palenque (Meksyk)” →