Zima już na dobre u nas zagościła (Szklarska Poręba)

Szklarska Poręba zimą

Przez 3 czy 4 dni był śnieg we Wrocławiu, więc można powiedzieć, że nastała prawdziwa zima! 😀 To przynajmniej rekompensuje mrozy, owijanie się w 4 warsty ubrań, no i dnie nie są już takie ponure. Niestety długo to nie potrwało (jak wczoraj zaczęłam pisać tą notkę to śnieg wyglądał jeszcze fajnie, a dziś już zdążył prawie zupełnie stopnieć 🙁 ), bo jak prognozy pogody sprzed kilku dni pokazywały przymrozki przez następne 2 tygodnie, tak nagle teraz się to zmieniło. Niestety sprawdziły się moje wczorajsze przewidywania, że dziś śniegu już nie będzie. 🙁

Trzeba więc znajdywać inne sposoby i na przykład jeździć w pobliskie góry (nie powinno nikogo dziwić, że to pierwszy pomysł, który przychodzi do głowy podróżniczce 😉 ), a tam cieszyć się śniegiem! ^^

Czytaj dalej „Zima już na dobre u nas zagościła (Szklarska Poręba)”

Snowboard w Zieleńcu

Rok temu próbowałam zaprzyjaźnić się że snowboardem, ale nie bardzo mi to szło – deska mnie nie słuchała, a ja się jej bałam. 😀 Jednak jako jedno z postanowień noworocznych obrałam naukę na snowboardzie (czy to znaczy, że jestem masochistką? 😛 ). Nie było łatwe przemóc się, ale za drugim podejściem się udało. Zieleniec okazał się idealny, bo jest tam sporo różnych tras i dużo śniegu. 😉

Czytaj dalej „Snowboard w Zieleńcu”

Zaragoza – druga perełka Hiszpanii

W Hiszpanii sporo jest pięknych i znanych miast jak Sewilla, Cordoba czy Barcelona, ale kraj ten kryje też kilka ślicznych perełek, o których nie jest głośno i które warte są odkrycia. Mnie do tej pory udało się znaleźć dwie – pierwszą było bardzo klimatyczne San Sebastian, a drugą właśnie Zaragoza (w Polsce zwana Saragossą), o której jakimś cudem jeszcze nie pisałam na blogu. Oba miasta są niewielkie i nie potrzeba tygodnia, żeby je zwiedzić (raczej 1-2 dni), ale bardzo mnie urzekły, więc szczerze bym je poleciła. 🙂

Czytaj dalej „Zaragoza – druga perełka Hiszpanii”

Co jeszcze zobaczyć w Kuala Lumpur (Malezja)?

Świątynia Thean Hou w Kuala Lumpur w Malezji

Głównymi atrakcjami w stolicy Malezji są wieże Petronas oraz wieża KL, świątynia Batu Caves położona w jaskiniach oraz meczet narodowy. Jak w większości miast, warto też spróbować lokalnych przysmaków, a także połazić po różnych uliczkach, odkrywając ciekawe miejsca.

Ale co poza tym? Można pozwiedzać różne świątynie, których pełno w Kuala Lumpur, na przykład buddyjską Thean Hou albo hinduistyczną Sri Mammarianam. Aby uciec od miejskiego zgiełku można też zajść do parku ptaków albo parku jeleni (deer park). Dobrze jednak pamiętać, że popołudniami często pada w stolicy po kilka godzin i jest to ulewa ogromna, podczas której są marne szanse na przemieszczenie się po mieście. Pora monsumowa nie ma tutaj tak naprawdę znaczenia, bo pada cały rok. Zwiedzając miasto, najlepiej koło 14-15 wylądować na niespiesznym obiedzie, a zwiedzać rano (nie wstawać o 11 jak my 😛 ).

Czytaj dalej „Co jeszcze zobaczyć w Kuala Lumpur (Malezja)?”

Ponura zima

Zima to zawsze jest dla mnie jakiś taki ciężki czas – pełen niechcianego lenistwa, obijania się orz braku kreatywności czy entuzjazmu. Zapewne kwestia braku słońca, które – uparcie wierzę – napędza mnie swoimi promieniami i witaminą D. W tym roku jeszcze doszła wzmożona intensywność w pracy, która tymbardziej sprawia, że po powrocie do domu niewiele się chce, i większa świadomość otaczającego mnie smogu. Świadomość ta wzrosła aż tak, że kupiliśmy z Czarkiem oczyszczacz powietrza do mieszkania (koniecznie z nawilżaczem!). Oczyszczacz sobie stoi i szumi dzień i noc, a czy oczyszcza powietrze to tak naprawdę nie wiem, bo nie zaopatrzyliśmy się jeszcze w urządzenie do mierzenie zanieczyszczenia w powietrzu. 😉 Za to jestem przekonana, że nawilżacz działa, bo gardło już nie drapie i nie chłeptam tyle wody w nocy. Wierzę też, że raka płuc nie dostanę – siła sugestii to coś, co zawsze uwielbiałam. 😉

Czytaj dalej „Ponura zima”

Karmiąc słonie w Sanktuarium (Kuala Gandah, Malezja)

Sanktarium Słoni w Kuala Gandah znajduje się jakieś półtorej godziny drogi od stolicy Malezji. Zajmują się tam odratowywaniem słoni i opieką nad nimi do momentu aż są dojrzałe i można wypuścić je do dżungli; a także przesiedlaniem ich z lasów, gdzie wycinka drzew pod farmy na olej palmowy zabiera im dom.

W trakcie dnia jest kilka atrakcji dla zwiedzających, takich jak karmienie wiecznie głodnych słoni, film opowiadający o historii pewnego słonia, krótki pokaz ze słoniami (nie, nie jak w cyrku), film dokumentalny z działalności sanktuarium czy kąpiel słoniątek. Z tego co wiem ta ostatnia robi szczególną furrorę, ale trzeba zapisać się z rana, żeby mieć ku temu okazję, bo jest ograniczona liczba miejsc. I przez „słoniątka” mam na myśli słonie wielkości dorosłego człowieka, które wcale nie wyglądają na małe, ale za to są urocze. 😉 Jak się potem okazało Sanktuarium jest dość popularną atrakcją wśród Polaków, a Malajowie z reguły nie mają o niej pojęcia.

Czytaj dalej „Karmiąc słonie w Sanktuarium (Kuala Gandah, Malezja)”

Świątynia w jaskini (Batu Caves, KL, Malezja)

Batu Caves to jaskinie niedaleko stolicy Malezji, w których znajdują się świątynie hinduistyczne. Miejsce jest dość popularne, często odbywają się tutaj pielgrzymki, które muszą się wspiąć po 272 schodach, aby dotrzeć do celu. Na zewnątrz wejścia do jaskini strzeże ogromny pomnik boga śmierci i wojny, a w okolicy grasują liczne małpy kradnące co popadnie.

Czytaj dalej „Świątynia w jaskini (Batu Caves, KL, Malezja)”

Grecja to nie tylko plaże (Meteory, wąwóz Enipeas)

Grecja kojarzy się często z pięknymi piaszczystymi plażami oraz małymi rajskimi wysepkami. Ale to nie wszystko, co w sobie skrywa, bo około 80% to góry, które świetnie nadają się na jednodniowy wypad w ramach odpoczynku od plażowania i pływania – no bo… ile można? 😉

Czytaj dalej „Grecja to nie tylko plaże (Meteory, wąwóz Enipeas)”

Kuala Lumpur – Miasto Przyszłości (Malezja)

Nie lubię dużych miast – są ogromne, ludzie zawsze się gdzieś spieszą, do tego często ściany budynków pomalowane są szpecącymi graffitti, a na ulicach walają się śmieci… Ale nie w Kuala Lumpur. To miasto jest wielkie, pełne ładnie oświetlonych wieżowców, ale zdecydowanie nie jest szpetne. Bardzo mi się podobało pomimo swojej wielkości, bo zachowało ciekawy klimat i wyglądało jak wyjęte z przyszłości. Warszawa czy Kraków przy nim to małe wioski. 😉

Czytaj dalej „Kuala Lumpur – Miasto Przyszłości (Malezja)”

Potrzeba zmian, szybki skok do Portugalii i Azja 2019

Myślałam, że nie będzie już więcej wyjazdów za granicę w tym roku, bo trzeba zbierać na Azję, którą planowaliśmy na styczeń/luty w przyszłym roku. Niestety nastąpiła zmiana planów, wyjazd trzeba było przenieść i odbiliśmy sobie kilkudniową podróżą do Porto! 🙂

Czytaj dalej „Potrzeba zmian, szybki skok do Portugalii i Azja 2019”

O Islamie z perspektywy Malaja (Kuala Lumpur, Malezja)

Meczet narodowy w Kuala Lumpur w Malezji

W czasie naszego wyjazdu do sanktuarium słoni w Kuala Gandah (o tym niedługo) za kierowcę służył nam Malaj o imieniu Aldin. Strasznie ciekawiła mnie kwestia ramadanu, wypytywałam go więc o to, a on z chęcią opowiadał. Będzie dziś więc o praktykach religijnych muzułmanów i kilka ciekawostek o życiu w Kuala Lumpur.

Czytaj dalej „O Islamie z perspektywy Malaja (Kuala Lumpur, Malezja)”

Niesamowicie Kolorowy Kościół – Sagrada Familia w Barcelonie (Hiszpania)

Niedawno pisałam o Rzymie i wspomniałam Bazylikę św. Piotra w Watykanie, więc można było pewnie spodziewać się notki o tym miejscu. A tu proszę taki psikus – wspomnieniami mknę do Hiszpanii, której w sumie dawno nie odwiedzałam (jeśli mnie pamięć nie myli to w lutym tego roku. 😉 😀 Chyba stęskniłam się za hiszpańskim słońcem i tapas!).

Organizując tygodniową wycieczkę do Hiszpanii i odwiedziny w Barcelonie, miałam dylemat czy wchodzić do środka Sagrady Familii czy jednak sobie darować. Kościół jak to kościół – pewnie pełen jest przepychu, dużo w nim złotych ozdób, obrazów i figurek świętych, myślałam sobie. Do tego dochodził fakt, że Sagrada Familia jest cały czas w budowie, więc nie wiadomo tak naprawdę, czego można spodziewać się w środku.

Nie jestem osobą, która lubi chodzić po kościołach, zwiedzam je bardziej z ciekawości i chęci obejrzenia architektury. I przyznaję, że niektóre faktycznie są interesujące, na pierwszym miejscu wymieniłabym Kaplicę Czaszek w Kutnej Horze w Czechach, a dalej kościółek w Chamuli niedaleko San Cristobal w Meksyku. Ale nawet taka „standardowa” bazylika jak ta w Zaragozie zrobiła na mnie wrażenie (ale głównie z zewnątrz).

Jednakże jechałam do Hiszpanii z chłopakiem i rodzicami, więc pomyślałam, że może warto nie myśleć tylko o sobie i zbadać dogłębnie zaplanowane atrakcje. Weszliśmy więc do środka i wcale tego nie żałuję. 🙂

Kościół Sagrada Familia w Barcelonie

Czytaj dalej „Niesamowicie Kolorowy Kościół – Sagrada Familia w Barcelonie (Hiszpania)”

Malezja – koszty wyjazdu 2018

Do Malezji pojechaliśmy w maju 2018 w czasie Ramadanu, na miejscu spędziliśmy dokładnie 2 tygodnie. Zwiedziliśmy 5 miejsc i ich okolice (Langkawi, Penang, Cameron Highlands, Perhentian Kecil oraz Kuala Lumpur), było więc trochę przejazdów, co zwiększyło koszt podróży. Nie dotarliśmy do Borneo, cały czas trzymaliśmy się Półwyspu Malajskiego.

Spaliśmy w pokojach 2-osobowych albo w mieszkaniach, w hotelach czy pensjonatach o dość dobrym standardzie. Jakoś szczególnie nie ograniczaliśmy się z jedzeniem czy alkoholem, który jest dość drogi w tym muzułmańskim kraju. Po więcej informacji czytaj dalej. 🙂

Czytaj dalej „Malezja – koszty wyjazdu 2018”

Spacerując wśród ruin i zapachu pizzy (Rzym, Włochy)

Rzym stał się niedawno bardziej popularny niż dotąd za sprawą magii tanich linii lotniczych i szybkich połączeń. 😉 Można wyskoczyć do Rzymu na weekend, obskoczyć najważniejsze zabytki, przejść się po tym przepięknym starym mieście i wrócić po kilku dniach do domu. Dłuższy pobyt może grozić śmiercią portfela z rozpaczy za gotówką. 😉

Co warto zobaczyć w Rzymie?

Najlepiej jest się po prostu przejść po centrum miasta i nawet zgubić w małych klimatycznych uliczkach. Ale jest też kilka miejsc, które wszyscy znają i gdzie zawsze plączą się tłumy. Mimo tego, że są oblegane, polecam je zobaczyć, bo są tego warte. No i wstyd ich nie zwiedzić, jak już przyjechało się do Rzymu. 😉

Czytaj dalej „Spacerując wśród ruin i zapachu pizzy (Rzym, Włochy)”