Cichaczem przemknąć koło ochrony to rzecz normalna przecież (Granada, Hiszpania)

Drugiego i zarazem ostatniego dnia mojego pobytu w Granadzie wyruszyłam zwiedzać stare domy i budynki udostępnione turystom (takie jak Casa de Zafra, Casa Morisca de Horno de Oro czy Casas del Chapiz), większość w przepięknej dzielnicy Albaicín, która została wpisana na listę UNESCO. Wszystkie miały ładne dziedzińce, niektóre ciężko było znaleźć nawet z mapą (chociaż przyjemniej było chodzić bez mapy i trochę błądzić 🙂 ), ale zdecydowanie warto połazić po okolicy. Spacer po klimatycznych uliczkach był bardzo relaksujący, a widoki piękne! 😉 Jakimś cudem z reguły udawało mi się uniknąć turystów i nawet na zdjęciach często nikogo nie ma. Raz chyba weszła ze mną grupa z Niemiec i pchali się wszędzie gdzie popadnie, ale jakoś to przeżyłam – mimo wszystko było bezstresowo, cierpliwość mnie nie opuściła. 😉

520
Casa de Zafra

Czytaj dalej „Cichaczem przemknąć koło ochrony to rzecz normalna przecież (Granada, Hiszpania)”

Lekkie urozmaicenie samotnej podróży (Granada, Hiszpania)

Jak byłam w Granadzie, zadzwonił do mnie znajomy, którego w sumie widziałam ze 3 razy w życiu, wliczając spotkanie w samolocie z Polski do Malagi kilka dni wcześniej. Nasze drogi rozeszły się na lotnisku, bo jechaliśmy w różne strony, ale okazało się, że wraz z dwoma chłopakami, z którymi podróżował, planowali być w Granadzie mniej więcej wtedy co ja. Wymieniliśmy się więc numerami i zdzwoniliśmy jednego dnia po południu. W ten sposób mój samotny wyjazd został lekko urozmaicony. 🙂 Ale grunt to nie planować zbyt bardzo i cieszyć się z tego, co życie przyniesie – takie podejście jest najlepsze.

Czytaj dalej „Lekkie urozmaicenie samotnej podróży (Granada, Hiszpania)”

Zmuszona do komunikacji ;) (Granada, Hiszpania)

W Granadzie po raz pierwszy zmuszona byłam jechać autobusem miejskim, ponieważ dworzec autobusowy, na którym wylądowałam jadąc z Almerii znajdował się ok. 1-1,5h drogi od centrum na piechotę. Bilet kosztował tylko 1.2€, był na 40min i wystarczyło kierowcę poprosić o ticket, bez precyzowania co tam konkretnie się chce (proste!). Pani w informacji na dworcu autobusowym dała mi mapkę z zaznaczoną trasą autobusów, która pokazywała, gdzie się przesiąść. Jednakże na mapce nie zaznaczone były wszystkie przystanki, co na początku trochę mnie zmyliło (bo nie byłam tego świadoma). 😉

318

Zabawne w Hiszpanii jest to, że na przystankach nie ma konkretnego rozkładu, znajduje się tam tylko godzina przyjazdu pierwszego autobusu rano i ostatniego wieczorem. Poza tym określona jest mniej więcej częstotliwość ruchu autobusów w ciągu dnia. Widać Hiszpanie – tak samo jak Indianie czy Meksykanieczasu nie liczą. 😉

319

Czytaj dalej „Zmuszona do komunikacji 😉 (Granada, Hiszpania)”

Pożegnanie z Almerią (Hiszpania)

Co warto zobaczyć w Almerii?

Na pewno Alcazabę, do której droga prowadzi przez małe, urokliwe uliczki pełne kwiatów.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Stamtąd rozpościera się widok na miasto i miniaturowy „chiński mur” 😛

319

Nigdy w Chinach nie byłam, ale niech żyją skojarzenia, dzięki nim życie jest prostsze i bardziej interesujące. 😉 Idąc dalej tym torem, czy poniższe nie kojarzy się z Rio de Janeiro…? 😛

Czytaj dalej „Pożegnanie z Almerią (Hiszpania)”

Autostopowicze (nie)mile widziani (Cabo de Gata, Hiszpania)

W czasie pobytu w Almerii, wybrałyśmy się do Cabo de Gata (nazwa tłumaczy się bodajże jako Przylądek Kotki). Są tam mniej oblegane plaże (także z szarym i niezbyt fajnym piaskiem niestety) i jest całkiem przyjemnie, z widokiem na góry w obie strony. 🙂

Czytaj dalej „Autostopowicze (nie)mile widziani (Cabo de Gata, Hiszpania)”

Seledynowe morze co zmienia swe oblicze (Almeria, Hiszpania)

Almeria sama w sobie wydała mi się trochę brudnym miastem (wszędzie były psie kupy, nawet na chodniku), ale za to pięknym i pełnym uroku (wystarczyło nie patrzeć w dół ;p).

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Pomimo liczych bloków, znaleźć można było wiele ładnych uliczek i domów z ozdobnymi kratami w oknach i poręczami. Całości oczywiście dopelniały palmy, które rosły na każdym kroku.

Morze mieniło się różnymi odcieniami niebieskiego i zielonego (od seledynowego, po granatowy z błękitnym połyskiem) w zależności od pory dnia i wysokości słońca.

Czytaj dalej „Seledynowe morze co zmienia swe oblicze (Almeria, Hiszpania)”

Historia Rodem Z Hiszpanii ;)

Moim pierwszym celem po przylocie do Hiszpanii byla Almeria, gdzie miałam spotkać się ze znajomymi obecnie przebywającymi tam na Erasmusie. Plan był taki, że lądowałam w Maladze, a stamtąd jechałam dalej autobusem Alsa. No i oczywiście będąc w Maladze nie wiedziałam, gdzie mam wysiąść z pociągu jadącego z lotniska do dworca autobusowego. 😛 Na samiusieńkim początku kupując bilet do Almerii (czyli z miesiąc wcześniej) sprawdzałam skąd odjeżdża autobus, ale zdążyłam już zapomnieć. No i przejechałam swoją stację, która nie była w centrum, gdzie wysiadłam, ale trochę wcześniej. 😛

Czytaj dalej „Historia Rodem Z Hiszpanii ;)”

A-A-A, Czyli Podróż w Tę i z Powrotem ;) (Hiszpania)

To już niedługo, to już tuż tuż! W piątek kolejny wyjazd – do Hiszpanii. 🙂 Zamierzam zwiedzić Granadę, Almerię, Cordobę, Sewillę i Malagę. Zobaczymy, co tak naprawdę z tego wyjdzie, bo wiadomo, że nigdy nie da się zrealizować planów w 100%. 😉 I dlatego zbyt szczegółowych planów robić nie można i najlepiej traktować je z przymrużeniem oka. 😉

Jestem podekscytowana tą podróżą i normalnie brak mi słów… :O Albo to kwestia tego, że jak piszę tą notkę, jest sobota 7 rano, a ja siedzę już w pociagu do Gliwic, a normalnie wstawałabym za godzinę albo dwie (minimum!). 😉 Ach, co te pasje robią z człowiekiem – gotowy jest na takie poświęcenia! 😉

Czytaj dalej „A-A-A, Czyli Podróż w Tę i z Powrotem 😉 (Hiszpania)”