Seledynowe morze co zmienia swe oblicze (Almeria, Hiszpania)

Almeria sama w sobie wydała mi się trochę brudnym miastem (wszędzie były psie kupy, nawet na chodniku), ale za to pięknym i pełnym uroku (wystarczyło nie patrzeć w dół ;p).

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Pomimo liczych bloków, znaleźć można było wiele ładnych uliczek i domów z ozdobnymi kratami w oknach i poręczami. Całości oczywiście dopelniały palmy, które rosły na każdym kroku.

 

Morze mieniło się różnymi odcieniami niebieskiego i zielonego (od seledynowego, po granatowy z błękitnym połyskiem) w zależności od pory dnia i wysokości słońca.

 

Plaża nieco mnie zaskoczyła, bo piasek bardziej przypominał zmielony żwir niż nasz – dobrze znany – żółtawy piasek. Dłuższy spacer po plaży gwarantował więc peeling i masaż stóp w jednym. 😉 Zaskakujące były również muszelki, które były o wiele grubsze od polskich – nie musiałam się martwić, że połamią się w drodze do domu. 🙂

 

Jedno trzeba wspomnieć, dla wrażliwych na pogodę – wiatr 30km/h w Almerii to wcale nie jest wiatr, a delikatna bryza. W Almerii pizga prawie non stop, a przynajmniej o tej porze roku. Czułam się więc jak w Gdańsku (home sweet home 😉 ). Czasem przewiewało człowieka na wylot tak, że miało się wrażenie, jakby w ogóle nie miało się na sobie koszulki.

296
Tak właśnie wiało – normalnie nie wyglądam jak w ciąży 😉

W Almerii panuje atmosfera sprzyjająca relaksowi i totalnemu braku pośpiechu. W Almerii czasu się nie liczy (nawet jak nie jest się szczęśliwym 😉 ). Taki klimat ogólnie panuje w Hiszpanii, tu życie płynie wolniej i ludzie nigdzie się nie śpieszą, na wszystko jest czas. A nawet jeśli nie ma, to nie szkodzi… 😉

297

Nisia

Inne wpisy o Almerii:

Jedna myśl na temat “Seledynowe morze co zmienia swe oblicze (Almeria, Hiszpania)

  1. Nad morzem i wysokich górach przeważnie pizga :)..dobrze, że koszulki nie zwiało :D..w ciepłych morzach są inne ślimaki..a plaże bywają też czarne, powulkaniczne 🙂

Dodaj komentarz