10 ciekawostek o Malezji

Czy Malezja to zupełnie inny świat niż nasz? Czy ludzie ubierają się lub jedzą zupełnie inaczej? Co to za tajemnicza strzałka na suficie i co chowa się po kątach? Odpowiedzi na te pytania i kilka innych znajdziesz dalej. 😉

1. Tajemnicza strzałka

W hotelach na suficie często można zobaczyć tajemniczą strzałkę z napisem „kiblat”. Oznacza ona kierunek, w którym mają modlić się muzułmanie, a modlą się 5 razy dziennie. Jeśli dobrze pamiętam to wskazuje ona Mekkę, która jest świętym miastem muzułmanów i miejscem, gdzie – według wyznawców – urodził się Mahomet.

2. Miejsca modlitw

W wielu miejscach można znaleźć tak zwane „Prayer rooms” – na lotnisku, w hotelach, na postoju w autostradzie, w galerii handlowej czy nawet w Sanktuarium Słoni. Biorąc pod uwagę, że muzułmani tak często się modlą, potrzebne jest im miejsce, gdzie w spokoju mogą zmówić modlitwę, nawet jak są właśnie w drodze – nic ich nie usprawiedliwia. Pokoje są osobne dla kobiet i mężczyzn.

3. Ramadan

Jeśli jedziesz do Malezji w maju, musisz liczyć się z tym, że niektóre miejsca (w tym sklepy i restauracje) będą zamknięte w ciągu dnia, ponieważ muzułmanie obchodzą post, który trwa aż 30 dni i w tym czasie nie mogą nic jeść ani pić aż do nocy. Wszystko otwiera się dopiero w okolicach zachodu słońca. Więcej o ramadanie i islamie przeczytasz tutaj.

4. Kilka słów o jedzeniu

Po pierwsze, w większości miejsc Malajowie nie używają zbyt często noża – w knajpkach z reguły do posiłku dostawaliśmy widelec i łyżkę (do różnych dań, nie tylko ryżu), tylko w hotelu były widelce i noże, ale wiadomo, że hotele nastawiają się na turystów. 🙂

W knajpce na Langkawi

Po drugie, jak pytaliśmy o knajpki z dobrym jedzeniem, to lokalsi często zakładali, że chcemy „western food”, czyli burgery, pizzę i frytki (!), co dla mnie było totalnie nie do pomyślenia, bo będąc w Malezji, chciałam raczej spróbować lokalnych przysmaków. Na nic więc często zdawało się pytać lokalsów, trzeba było albo samemu znaleźć dobre miejsce, albo poszukać czegoś w internecie.

Po trzecie, w niedużych knajpkach było niezbyt czysto, jeśli porównać standardy do europejskich, więc trzeba było przyzwyczaić się do tego, jeśli ktoś chciał zajadać się pysznym jedzeniem (a było czym). Plus był taki, że z reguły przy stolikach były dostępne umywalki, nawet w małych knajpkach przy plaży.

5. Niestandardowe weekendy

Weekend może być różny w różnych częściach kraju – na przykład na Langkawi weekend wypada w piątek i sobotę (a nie w sobotę i niedzielę), więc trzeba to wziąć pod uwagę, jeśli chce się uniknąć tłumów. Jest to tymbardziej ciekawe, że w stolicy weekend wypada tak samo jak w europejskich miastach, możesz więc w teorii mieć 3-dniowy weekend, udając się w inne miejsce Malezji. 😉

Dlaczego tak jest? Zapraszam do innej notki po więcej informacji.

6. Gorąco i wilgotno

Jak wiadomo w Malezji jest bardzo ciepło (30+ stopni) cały rok, a do tego dość wilgotno. Niektórym klimat nie sprzyja, chociaż stworzeniom ciepłolubnym jak ja jest to jak najbardziej na rękę. 🙂 Nie jest tutaj aż tak wilgotno jak w Japonii w porze monsumowej, gdzie ponoć nawet buty zamszowe potrafią zajść pleśnią, ale tutaj też może to spowodować pewne problemy. Najbardziej dotkliwe dla mnie było to, że ubrania nie schną zbyt szybko, więc planując wyjazd snorkellingowy warto zabrać ze sobą 2 stroje kąpielowe, które w ten sposób mają większą szansę na wyschnięcie. Chyba że ktoś lubi zakładać mokry strój to wystarczy wziąć jeden. 😉

7. Kobiety na plaży

U nas nikogo nie dziwi na plaży kobieta w bikini, natomiast w Malezji nikogo nie dziwi kobieta ubrana w burkini, czyli strój kąpielowy zasłaniający praktycznie całe ciało poza twarzą, dłońmi i stopami. O ile na wyspach Perhentian był to niecodzienny widok, ponieważ spotykałam tam głównie Europejczyków i Amerykanów (akurat był Ramadan, więc muzułmanie nie podróżowali zbyt wiele) tak na Langkawi miałam już przyjemność zobaczyć kobiety ubrane od stóp do głów i pluskające się w wodzie. Budziło to we mnie mieszane uczucia, głównie dlatego, że jestem osobą bardzo praktyczną i wyobrażam sobie jak gorąco musiało im być (wiem, wiem, kwestia przywyczajenia, ale mimo wszystko).

Langkawi

Nawet jeśli burkini nie jest częstym widokiem, to ludzie często kąpali się w spodniach i koszulkach. Czasem mogło to być spowodowane zbyt mocno spaloną skórą od słońca, przed czym mnie również nie udało się ustrzec podczas snorkellingu.

O ubiorze jeszcze będę pisać, bo jest to trochę dłuższy i bardziej skomplikowany temat.

8. Jazda na skuterach

Będąc w Malezji nie sposób nie zauważyć, że Malajowie jeżdżą na skuterach w kurtkach założonych tył na przód, bo bardzo dużo osób korzysta z tego typu transportu. Zabawnie to wygląda, ale przyznam szczerze, że nie jestem pewna powodu. 😀 Sama nie odważyłam się w końcu wsiąść na skuter, więc zgaduję, że robią to albo po to, aby kurtki nie powiewały im zbyt mocno, jeśli mieliby je normalnie założone, albo żeby ochronić się przed wiatrem (po co się zapinać, skoro jest gorąco?).

9. Szybkie taksówki

W Malezji świetnie funkcjonuje Grab, czyli odpowiednik naszego ubera. Jest on w większości bardzo tani (chyba że próbujesz go zamówić podczas codziennej ulewy w stolicy kraju) i bardzo często kierowcami są Chińczycy, którzy niekoniecznie mówią po angielsku. Najczęściej zdarzało się to na Penang, gdzie znajduje się największe Chinatown w Malezji i gdzie samochód zjawiał się masymalnie po 2 minutach oczekiwania.

10. Co chowa się po kątach

Zauważyłam to już w czasie wycieczki do Meksykutak jak u nas pełno jest pająków chowających się po kątach czy pod łózkiem, tak w Malezji pełno jest małych jaszczurek, które często można spotkać wygrzewających się na zewnętrznych ścianach budynku, na ziemi czy wszędzie gdzie wzrok padnie. W pomieszczeniach jest ich raczej mało, ale też zdarzyło mi się z nimi spotkać. Co ciekawe, jaszczurki w pokoju potrafiłam zignorować lepiej niż ignoruję pająki w Polsce, mimo iż te drugie są zdecydowanie mniejsze. 😉

Pod różnymi względami Malezja różniła się od Europy, ale nie na tyle, aby doświadczyć szoku kulturowego – zwłaszcza w większych miastach, które były bardziej rozwinięte niż największe miasta Polski (a może nawet Europy). Ciekawie jednak obserwowało się rozbieżności między naszym krajem a Malezją. 🙂

O kosztach wyjazdu przeczytasz tutaj.

Nisia

Photo by instagram.com/czesu

Szukasz inspiracji na kolejną podróż? Chcesz poczytać o konkretnym miejscu? Zajrzyj tutaj.

Posty, które mogą Ciebie zainteresować:

Dodaj komentarz