Zwolnienie tempa na jesień

Jesień to dla mnie okres, kiedy nadchodzi pora na odpoczynek i nabranie sił na kolejny sezon zwiedzania i aktywności. Kiedy za oknem jest szaro i ponuro, nie chce się nigdzie jeździć ani nawet ruszać z domu (ani pisać bloga :P).

W pewnym momencie zaczęłam bardziej korzystać z życia – lubiłam coś ciągle robić. Na początku było to spowodowane rozpadem dłuższego związku i próbą zajęcia się czymkolwiek, świadomością, że tyle mi umknęło dotychczas, a potem już ciekawością świata i chęcią próbowania nowych aktywności, czasem powodujących duży zatrzyk adrenaliny (jak skok ze spadochronem), a czasem trochę mniejszy (jak nurkowanie z butlą). No i tym, że ja po prostu nie lubię się nudzić. 😉

Wpis z serii Z Życia Bloga, czyli co się u mnie działo w tym miesiącu i jak wyglądają moje podróże od podszewki

Taką już mam naturę, że nie lubię stać w miejscu i muszę się ciągle ruszać, najlepiej iść do przodu. I tak samo bywa jak jestem na wyjeździe – najbardziej widać to jak jadę poza Europę, bo takie wyjazdy mogą się nie powtórzyć (wiadomo – w Europie bliżej i przelot tańszy). Nie jest to jeszcze w formie szaleństwa, bo lenistwo wygrywa i często śpimy do 8 albo dłużej. 😀 No i fajnie usiąść sobie w klimatycznej knajpce z dobrym winem i smacznymi przekąskami. Ale jednak coś mnie często pcha do przodu…

Jeśli jednak taka gonitwa występuje na codzień, to na dłuższą metę robi się to męczące, zarówno psychicznie jak i fizycznie. W pewnym więc momencie musiałam przystopować i nauczyć się doceniać czas dla siebie, robić proste rzeczy typu oglądanie seriali i czytanie książek. To drugie zawsze przychodziło mi z łatwością, ale do seriali miałam kiedyś wielką awersję, więc wciąż mam sporo do nadrobienia. 😀

Ostatnio moim hobby jest układanie puzzli. 😀 Jako dziecko uwielbiałam to robić i wygląda na to, że mi to pozostało i w dorosłym życiu. W gruncie rzeczy to zajęcie jest bardzo dobrym ćwiczeniem umysłu, ponoć dobrze działa na pamięć i nawet kreatywność.

Jakiś czas temu wyczytałam, że taką osobę nazywa się disektologiem 😉 – brzmi to o wiele poważniej niż „układacz puzzli”. 😀 Chociaż z drugiej strony kojarzy mi się trochę z rozcinaniem i wypychaniem zwierząt. ^^’ xD

Napada Was czasem zwątpienie czy to co robicie ma sens? Ja czasem tak mam, zastanawiam się wtedy po co to wszystko, jaki w tym cel? I nie jestem w stanie znaleźć odpowiedzi. Neguję czynności codzienne, a nie tylko te ważne, również sens układania puzzli. Ale przecież jest to tak samowartościowe zajęcie jak granie w gry czy oglądanie filmów. 😉

Zamierzałam napisać trochę więcej, ale w chwili obecnej jestem w błogiej nieświadomości sensu i jest mi z tym całkiem dobrze. Nie będę więc rozmyślać zbyt dużo na ten temat, żeby wątpliwości nie powróciły. 😀 Szarówa za oknem zdecydowanie sprzyja depresji oraz marazmowi, nie pogłębiajmy więc tego stanu. 😉

Z takich ciekawostek to jakiś czas temu Czaro oglądał mistrzostwa świata w LOLa (League of Legends), a ja zerkałam na ekran od czasu do czasu (oczywiście układając puzzle ;P). I bardzo zdziwiłam się, że te mistrzostwa są zrobione z takim rozmachem jak robione są mistrzostwa w piłkę nożną. Gracze, którzy docierają do finałów, są celebrowani w świecie gier prawie jak sportowcy. Jest to niesamowite, bo niektórzy mają podpisane kontrakty i żyją z tego…. A rodzice zawsze mówili, żeby nie siedzieć przy komputerze za długo, a się uczyć, bo z tego nic w życiu się nie osiągnie. 😉 A tu taka niespodzianka… 😉

Nisia

Photo by instagram.com/czesu

* Główne zdjęcie – Tatry 2017, Przełęcz Między Kopami

Szukasz inspiracji na kolejną podróż? Chcesz poczytać o konkretnym miejscu? Zajrzyj tutaj.

Posty, które mogą Ciebie zainteresować:

Dodaj komentarz