Trzeciego dnia naszego pobytu w Andorze zrobiliśmy sobie rest day. Potrzebowaliśmy trochę odpocząć po drugim dniu, ktory lekko dał nam w kość. W tym kraju mieliśmy spędzić tylko 4 dni, a ostatniego dnia planowaliśmy się zniszczyć i na porządnie się zmęczyć, trzeba więc było nabrać trochę sił. 😀 Potem, praktycznie cały dzień przeznaczony był na przejazd z Andory do Francji, więc czas na odpoczynek miał się jeszcze pojawić.
Standardowo, było sporo planowania i rozważania miliona różnych opcji zanim zdecydowaliśmy się na cokolwiek, bo zależało mi, żeby pójść na Pic de Carroi (który swoją drogą był bardzo blisko naszego szczytu docelowego), ale też nie mogliśmy sobie pozwolić na dłuższą wędrówkę tego dnia. A oczywiście trzeba by było robić jakieś wygibasy, żeby tam dojść, bo autobus nie stawał wystarczająco blisko, a nie wypożyczyliśmy samochodu. Na piechotę też byłby kawał drogi i mogłoby nam nie starczyć siły na następny dzień. 😉 Ostatecznie udało się wybrać w miarę krótką trasę i poszliśmy tylko na Pic del Cubil. A właściwie to kawałek podjechaliśmy gondolką startującą z La Massany, wjechaliśmy na pierwszą stację i stamtąd poszliśmy na piechotę na szczyt.
Czytaj dalej „Może i rest day, ale pochodzić trzeba (Pic del Cubil, Andora)”