Sama podróż do Meksyku trwała koło 27 godzin (licząc przesiadki). Był to mega długi dzień i do tego dochodziła zmiana czasu (w Meksyku jest 7h wstecz), więc plan na pierwszy dzień wliczał tylko i wyłącznie odpoczynek. 🙂
Meksyk – Pierwsze Wrażenie
Blog podróżniczy
Sama podróż do Meksyku trwała koło 27 godzin (licząc przesiadki). Był to mega długi dzień i do tego dochodziła zmiana czasu (w Meksyku jest 7h wstecz), więc plan na pierwszy dzień wliczał tylko i wyłącznie odpoczynek. 🙂

W drodze do Meksyku zatrzymaliśmy się na noc w Berlinie. „Na noc” to wiele powiedziane, bo mieliśmy ponad 3 godziny snu.
Co robisz w takiej sytuacji?
Oczywiście starasz się spać jak najwięcej, zwłaszcza, że przed Tobą około 20-godzinna podróż.
Co robi wszechświat?
Oczywiście psuje Ci plany i po ok. 2h Twojego snu włącza się alarm przecipożarowy, który rozlega się aż ubierzesz się i jesteś gotowy do wyjścia. Wtedy – bez żadnego wytłumaczenia po prostu gaśnie i nastaje cisza… 🙂 Czytaj dalej „Najkrótsza Noc Ever! (W drodze Do Meksyku)”
Jak pierwszy raz usłyszałam propozycję, żeby jechać do Maroka, myślałam, że mowa o Monako. 😛 W końcu jedno i drugie mają podobną nazwę, a i oba kraje były dla mnie podobnie obce i intrygujące.
W Maroko byłam w 2015 roku, więc mogę trochę przekręcić historię, którą usłyszałam od naszego pilota, i nie pamiętać szczegółów (w oryginale była dłuższa i bardziej barwna), ale spróbuję opowiedzieć. Szła ona jakoś tak…

Czytaj dalej „Genialny Pomysł Pewnego Filmowca (Ait Ben Haddou, Maroko)”
Jakoś na początku tegorocznego zlotu indianistów odbyło się spotkanie dla tych, co przyjechali na zlot pierwszy raz. Był to mój drugi raz na zlocie, ale stwierdziłam, że przyjdę, bo rok wcześniej spotkanie jakoś mi umknęło. 😉
[Tym, co nie wiedzą, o czym mówię, polecam przeczytać relację z poprzedniego zlotu, którą znadziecie tutaj.] Czytaj dalej „Czy Indianiści dzielą się wiedzą?”
Meksyk był dla mnie zawsze krajem pełnym tajemnic i niebezpieczeństw! Kojarzył mi się z kartelem narkotykowym, mafią (i obcinaniem różnych części ciała!) i hucznym (oraz kolorowym) świętowaniem dnia zmarłych. No i z takimi laleczkami jak na zdjęciu (które akurat zostało zrobione w Sewilli). 😉 Poza tym oczywiście z filmem Desperados, a co za tym idzie z mariachi i gitarrrrą! Czytaj dalej „Ale Meksyk!”
Z dedykacją dla Doriana, co to nie mógł doczekać się tej notki 😉
Podróż odbyta we wrześniu 2016
W Kutnej Horze (Sedlce) znajduje się kaplica zbudowana ze szkieletów, zwana po czesku Kostnice. Wydaje się, że zamieszkują ją duchy przeszłości i obserwują gorliwie wszystkich odwiedzających. Patrzą zbiorczo na wszystkich zgromadzonych i na każdego z osobna – lustrują sylwetkę, ubranie, rysy twarzy i zachowanie. Notują każdy ruch, każdy najmniejszy gest. I milczą. Po prostu…
Czytaj dalej „Kostnice, Czyli Kaplica Szkieletów w Kutnej Horze (Czechy)”
Plac hiszpański jest po prostu niesamowity! Budynek jest ogromny i robi potęże wrażenie. Po całym dniu zwiedzania nie chciało mi się już tam iść, ale wcale nie żałuję wysiłku, który włożyłam, żeby się tam dostać. 😉 Byłam pod takim wrażeniem że nawet zapomniałam o zmęczeniu i została tylko radość i zadowolenie. 🙂
* Autorka głównego zdjęcia: Weronika
Podróż odbyta we wrześniu 2016
Wejście na szczyt bywa trudne, zwłaszcza jak jest się w kiepskiej kondycji. Ale perspektywa osiągnięcia celu i zobaczenie pięknego widoku ze szczytu jest dobrą motywacją, żeby iść naprzód i się nie poddawać. 😉
Czytaj dalej „Przed Siebie, Na Szczyt, Ku Wolności Brnę! (Babia Góra)”
Właśnie mi stuknęło 5,000 wyświetleń na blogu! Nie jest może czym się chwalić, ale biorąc pod uwagę, że blog jest jeszcze małym 6-miesięcznym dzieciaczkiem, który nie dostał na start żadnej reklamy i nie był w żaden sposób promowany, nie jest to chyba aż tak źle. 🙂
Z tej okazji wygrzebałam śliczne zdjątko z wyprawy do Maroka w zeszłym roku. Wyprawa ta pozwoliła mi uzmysłowić, że pojechać można wszędzie, jeśli naprawdę się tego chce i odpowiednio ustawi się priorytety.
Nisia
W Międzyzdrojach znajduje się ściana ze spływającą po niej wodą. Wygląda to bardzo prosto, z jednej strony widać osobę stojącą za ścianą, a z drugiej odnosi się wrażenie, że jest się sam na sam z leniwie płynącym potokiem.
Jest to bardzo hipnotyzujące, bo wydaje się, że nikogo wokół nie ma. Tylko Ty i Woda, która cały czas płynie. Tylko Ty i Czas. Tylko Ty i Przemijanie. Czytaj dalej „Zapomnij o Świecie i Daj Się Ponieść (Międzyzdroje)”
Zwolnił i strasznie się wlecze. Ma się wręcz wrażenie, że się zatrzymał i żyje się historią sprzed dziesiątek lat. Wokół małe spokojne uliczki – nawet te koło centrum. Wychodzisz do miasta w sobotę i na wielu ulicach nie ma prawie nikogo. Momentami przywodzi na myśl wymarłe miasto, chociaż tu nie towarzyszy poczucie niepewności czy obawy. Są po prostu puste uliczki i uczucie, jakby było się w domu. Jest dobrze. Można przysiąść na chwilę i kontemplować życie. 😉
Czytaj dalej „Kutna Hora – Miejsce, Gdzie Zwolnił Czas (Czechy)”
W parku Marii Luisy w Sewilli, niedaleko Placu Hiszpańskiego, znajduje się Plac Amerykański.
Jest on całkiem ładny i panuje tam spokój, którego pragnęła moja dusza po bardzo wyczerpującym dniu. 🙂

* Na zdjęciu krokiety z szynki jedzone w Sewilli
Po wykańczającym dniu pełnym zwiedzaniu atrakcji Sewilli, zdecydowałam, że następny musi być relaksujący. Postawiłam więc na wino, jedzenie i chillout! 😉
Recepcjonistka hostelu, w którym nocowałam, poleciła mi miejsce na śniadanie, które okazało się wyborne. Złapałam się jednak na tym, że zamówiłam nie śniadanie hiszpańskie, a z innego kraju! Dopiero jak je przynieśli, zorientowałam się, że jest na stronie z international breakfast. 😛 Powinnam była zauważyć wcześniej, bo nazwa niezupełnie brzmiała lokalnie (croque monsieur). 😉 Ale i tak było wysmienite i bardzo podobne do hiszpańskich tostadas. Następnym razem trzeba lepiej doczytywać menu, nawet jak jest się bardzo głodnym. 😉

Potem (oczywiście nie od razu :P) przyszedł czas na obiad. Przyklapnęłam w małej restauracyjce i zamówiłam 3 tapas plus wino różowe. ^^ Czytaj dalej „Tapas, Tapas I Jeszcze Raz Tapas! (Hiszpania)”
W całej naszej zachłanności odkrywczo-nadmorskiej podczas wyprawy z dziewczynami na weekend do Świnoujścia postanowiłyśmy sprawdzić, co ciekawego dzieje się za zachodnią granicą. Wpadłyśmy na chwilę do Ahlbeck przejść się po niemieckiej ziemi, dotknąć plażowego piasku i zobaczyć, jak wygląda świat widziany ich oczami.
Ci, których zachwyca ekspresja płynąca z rzeźb, doceniliby wystawę rzeźb z piasku, która obecnie znajduje się w Ahlbeck (oficjalna strona w języku polskim). Festiwal trwa do 4 listopada tego roku, więc warto się wybrać, będąc w pobliżu.
Na miejscu zwiedziłyśmy wszystkie kontynenty, różne kultury i kraje. 😉 Byłyśmy na przykład przy Koloseum w Rzymie i z wielkim napięciem oglądałyśmy walkę gladiatorów. Tygrys, który nagle wbiegł na arenę, budził zarazem podziw jak i strach!