Wycieczka Island Hopping na Langkawi – część 2, czyli wiecznie głodne orły i rajska plaża ;) (Malezja)

Odpływając z Wyspy Ciężarnej Dziewicy nikt nie zauważa braku kilku pasażerów. Dopiero po kilkunastu metrach pasażerka w trzecim rzędzie odwraca się, mówiąc, że nie ma rodzinki, która siedziała obok.

Niezadowolony kierowca motorówki przewraca oczami i wydaje dźwięk niezadowolenia. Chwila wydłuża się coraz mocniej, kiedy zastanawiasz się, czy ich tutaj zostawi. Co Ty byś zrobił w ich sytuacji, gdybyś przyszedł na miejsce zbiórki, a Twoja łódka by nie przypłynęła?

Kierowca postanawia jednak zawrócić, nie dając Ci zbyt wiele czasu na postawienie się w ich sytuacji i obmyślenia planu awaryjnego. Czas znów ruszył do przodu, a lekkie napięcie minęło.

Na mostku pojawia się beztroska rodzinka, niczego nie świadoma, a może właśnie zdająca sobie sprawę z minionego czasu i udająca niewinne owieczki z nadzieją, że wilk w ataku szału ich nie pożre. Szybko pakują się w porzucone wcześniej kapoki i ruszacie dalej – tym razem w komplecie.

Czytaj dalej „Wycieczka Island Hopping na Langkawi – część 2, czyli wiecznie głodne orły i rajska plaża 😉 (Malezja)”

Cudowna Sycylia w cieniu Malezji

Na początku czerwca musiałam najpierw ochłonąć z wyjazdu do Malezji, która była niesamowicie piękna i przysporzyła mi mnóstwo niezapomnianych wrażeń. Potem był babski wyjazd na Sycylię, a weekend później wyjazd w czeskie góry (nie wysokie, ale jednak 😉 ). A pod koniec czerwca znowu jadę do Gdańska. Czasem jak patrzę obiektywnie na te moje wszystkie wyjazdy to nie mogę się nadziwić, że tak strasznie nie umiem usiedzieć na tyłku. 😀 Czytaj dalej „Cudowna Sycylia w cieniu Malezji”

Wycieczka Island Hopping na Langkawi – część 1, czyli na Ciężarnej Dziewicy ;) (Malezja)

Langkawi to zarówno nazwa wyspy położonej daleko na północy Malezji, z której bliżej jest do Tajlandii niż do lądu malezyjskiego jak i archipelagu 99 wysp, nie dziwi więc to, że wszędzie znajdują się choćby malutkie wyspy widoczne z plaży, ze statku czy z lądu. Jeśli o nie chodzi to jest ich sporo, natomiast tłumów w maju nie było, powiedziałabym raczej, że były prawie pustki. Spodziewałam się zdecydowanie większej liczby odwiedzających, bo słyszałam, że miejsce to jest bardzo turystyczne. A tu niespodzianka – plaża w dzień prawie cała dla nas, na ulicach mało samochodów, w knajpach dużo miejsca. Tak to ja lubię!.. 🙂


Wsiadamy na łódkę w malutkim porcie, używając śmiesznych schodków stojących na brzegu. Upychają nas na środek i tył, bo z przodu nie można, bo trzęsie, bo łódka się podnosi i bóg jeden wie co jeszcze. 😉 Zakładamy kapoki, koleś mówi nam, że płyniemy łódką 070 i mamy zapamiętać ten numer. A potem ruszamy.

langkawi_dayang bunting_lodka_nisia

Najpierw powoli, leniwie, ale stale przyspieszamy aż w końcu płyniemy z prędkością światła, wymijając nawet sam wiatr. 😉 Niezwiązane włosy i luźne chusty powiewają chaotycznie, kapelusz wsadzony jest między plecak a burtę, żeby nie uciekł nagle ogarnięty oszałamiającą chęcią ucieczki. Okulary siedzą na nosie każdego chroniąc oczy przed niestrudzonym wiatrem, aby każdy mógł ich nie mrużyć i spokojnie patrzeć na piękne widoki – a jest na co patrzeć!

Czytaj dalej „Wycieczka Island Hopping na Langkawi – część 1, czyli na Ciężarnej Dziewicy 😉 (Malezja)”

Przepiękny Kanion Torrent de Pareis na Majorce (Vuelta Isla)

Będąc w zeszłym roku na Majorce, wykupiliśmy sobie wycieczkę na zwiedzanie wyspy. Można było to zrobić w hotelu, w punkcie informacji albo u rezydenta. Ostatnia opcja była droższa od pozostałych, pewnie z tego względu, że w pakiecie był polski pilot, ale nam wystarczył przewodnik z językiem angielskim, wybraliśmy więc opcję tańszą. I ruszyliśmy w drogę!

Czytaj dalej „Przepiękny Kanion Torrent de Pareis na Majorce (Vuelta Isla)”

San Sebastian – Cicha Perełka Hiszpanii

W zeszłym roku 3 razy odwiedziłam Hiszpanię – w maju zorganizowałam dla 4 osób (wliczając mnie) objazdową wycieczkę po północnej Hiszpanii (Barcelona, Madryt, Bilbao, San Sebastian i Zaragoza), w lato leniuchowaliśmy z chłopakiem na Majorce, a w listopadzie wspinaliśmy się po skałach niedaleko Walencji. A już w lutym znowu wyjazd do Hiszpanii, tym razem na wschód do Castellon, żeby wyrwać się z szarej polskiej rzeczywistości i złapać trochę słońca (polecam!). 🙂

Ale wracając do roku 2017, kiedy zwiedzaliśmy 5 miast w ciągu 8 dni…

Czytaj dalej „San Sebastian – Cicha Perełka Hiszpanii”

Meksyk w Liczbach (koszty wyjazdu)

Pomyślałam, że podzielę się informacją, ile kosztował mnie wyjazd do Meksyku zorganizowany na własną rękę (były luźne plany, ale realizacja na ostatnią chwilę) – dla niezainteresowanych będzie więc to notka nudna, a dla zainteresowanych – cenna wiedza. 😉

W Meksyku byłam w październiku 2016, ale pewnie niewiele się zmieniło. Mam nadzieję, że komuś się przyda. 🙂

Zwracam uwagę, że przejechałam z pół Meksyku 🙂 (więc koszta są podwyższone), zaczynając od Cancun (1), poprzed Tulum, Cobę, Chichen Itzę, Meridę, Uxmal, Palenque, San Cristobal de las Casas, kanion Sumidero, Oaxacę i Mazunte (2). Stamtąd poleciałam samolotem do Mexico City (3 – bilety kupione kilka dni przed wylotem), a potem znów samolotem do Cancun. Cały pobyt w Meksyku trwał 24 dni.

meksyk_mapa

Czytaj dalej „Meksyk w Liczbach (koszty wyjazdu)”

Z Lotu Ptaka (Sa Coma, Majorka)

Pisałam wcześniej, że Sa Coma nie może zaoferować knajpek z lokalnym jedzeniem i nie ma się co dziwić, biorąc pod uwagę, że jest to miasto wybudowane w celach turystycznych. Ale są także wynikające z tego plusy – mało tam zabytków (głównie wycieczki do innych części Majorki), więc okolica nadrabia atrakcjami w formie różnych aktywności typu eksploracja jaskiń, jazda gokartami po mieście, lot balonem czy właśnie parasailing, o którym chciałam dziś wspomnieć. Bo jak ludzie lubiący wrażenia (jak ja) leżą przez tydzień na plaży to potrzebują doświadczyć chociażby drobnej przygody na osłodzenie życia. Zwłaszcza, jeśli dostępne są aktywności, których nigdy dotąd nie próbowałeś i wolisz kolekcjonować doświadczenia i wspomnienia niż pamiątki z podróży. 😉

Czytaj dalej „Z Lotu Ptaka (Sa Coma, Majorka)”

Moje Miejsca (Mapa)

Stuknęło mi 10 tys wyświetleń na blogu i pomyślałam, że przygotuję na tą okazję coś szczególnego 🙂 (każdy dodatkowy czytelnik czy każda odsłona bloga jest dobrym powodem do świętowania! 😉 ).

Od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie stworzenie mapy, która będzie zbiorem moich doświadczeń, planów i inspiracji. Powstawała ona krok po kroku i wydaje mi się, że w chwili obecnej przyjęła dość ciekawą i praktyczną formę – można na niej zobaczyć wszystkie miejsca, które opisałam w notkach (są wyróżnione innym kolorem i po kliknięciu na nie pojawia się link do notki i najładniejsze moim zdaniem zdjęcia), te, które odwiedziłam (więc jest szansa, że pojawi się o nich notka – mogę też spriorytetyzować notkę o danym miejscu na specjalne życzenie, bo sporo ich jest), a także te, do których chcę się wybrać (tutaj tylko niektóre są zaznaczone, bo inaczej byłyby markery prawie wszędzie 😉 ) albo planuję to zrobić w najbliższym czasie.

Czytaj dalej „Moje Miejsca (Mapa)”

Dlaczego Nie Podobało Mi Się Na All Inclusive (Sa Coma, Majorka)

Zastanawiacie się, czy lepiej jechać w podróż „na własną rękę” czy może zapłacić za wycieczkę all inclusive, gdzie nie trzeba martwić się ani o przejazd ani o pełne wyżywienie? Ja zawsze wybierałam pierwszą opcję, bo tak było taniej, wygodniej i nie byłam przykuta do jednego miasta. Ale zdarzyło się raz, że tańszą wersją okazała się wycieczka all inclusive, a to dlatego, że Majorka jest bardzo popularnym miejscem i niełatwo znaleźć nocleg 2 tygodnie przed planowanym wyjazdem – postanowiliśmy więc spróbować. 😉

Czytaj dalej „Dlaczego Nie Podobało Mi Się Na All Inclusive (Sa Coma, Majorka)”

Pierwsze Spotkanie z Meksykańskimi Ruinami (Tulum)

W czasie miesięcznej podróży przez Meksyk zawitaliśmy również do Tulum, które znajduje się na półwyspie jukatańskim. Były to pierwsze ruiny, które oglądaliśmy w tym kraju. Ja oczywiście spodziewałam się czegoś potężnego, majestatycznego wręcz – doznałam więc lekkiego rozczarowania, bo nie było tu tak ogromnej piramidy jak w Chichen Itza bądź Teotihuacan. Było to nieduże miasto z kilkoma budowlami ukrytymi wśród palm.

Czytaj dalej „Pierwsze Spotkanie z Meksykańskimi Ruinami (Tulum)”

Jak Odpocząć Nad Oceanem (Mazunte, Meksyk)

Siedząc w Mazunte i kontemplując siłę przyrody, zaczęłam zastanawiać się, dlaczego ludzie z Polski jeżdżą nad morze do Europy zamiast na przykład do Meksyku. Poza oczywistym powodem jakim jest gotówka (droższe loty) oraz mniej oczywistą obawą przed nieznanym kontynentem nic nie przychodzi mi do głowy. Tu jest tak samo pięknie, a może nawet bardziej, i do tego egzotycznie pod innymi względami.

mazunte_wschod

Czytaj dalej „Jak Odpocząć Nad Oceanem (Mazunte, Meksyk)”

Ogromne Fale i Błękitny Ocean (Mazunte, Meksyk)

Leżę sobie w hamaku i słucham głośnego szumu fal – prawie agresywnego przejawu siły i potęgi matki natury. Zdaje się mówić, że to ona tu króluje; grozić, że pokaże co potrafi jak tylko dorwie cie w swoje ręce. Ogromne fale rozbijają się o skały, na chwilę pochłaniając je doszczętnie. Bekresny ocean chce posiąść więcej, bo mało mu przestrzeni. Wgryza się więc spienionymi mackami w bezbronną plażę, rozszarpując ją na drobne kawałki i zabierając ze sobą po trochu.

Czytaj dalej „Ogromne Fale i Błękitny Ocean (Mazunte, Meksyk)”

Pożegnanie z Almerią (Hiszpania)

Co warto zobaczyć w Almerii?

Na pewno Alcazabę, do której droga prowadzi przez małe, urokliwe uliczki pełne kwiatów.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Stamtąd rozpościera się widok na miasto i miniaturowy „chiński mur” 😛

319

Nigdy w Chinach nie byłam, ale niech żyją skojarzenia, dzięki nim życie jest prostsze i bardziej interesujące. 😉 Idąc dalej tym torem, czy poniższe nie kojarzy się z Rio de Janeiro…? 😛

Czytaj dalej „Pożegnanie z Almerią (Hiszpania)”