Do tej pory był Meksyk turystyczny, spokojny, suchy i bardzo ciepły. Do tej pory mocno zaznaczała swoje terytorium cywilizacja, a natura tylko odsłaniała lekko zęby. Tutaj, obślizgła dżungla zaczęła przenikać do miasta, zabijając pozorne poczucie bezpieczeństwa. 😉
Będąc na Malcie, koniecznie trzeba odwiedzić Mdinę – dawną stolicę. Jest to miejce pełne wąskich klimatycznych uliczek, które dodają mu uroku. Mnie niestety nie było dodane w spokoju krążyć po mieście, bo cały dzień lał deszcz (nie ma się co dziwić, bo Maltę odwiedziłam w grudniu, kiedy najwięcej pada). Ale mimo to miejsce wywarło na mnie wrażenie – napewno wrócę jeszcze na Maltę i napewno do Mdiny. 🙂
Mali ludzie, mały świat – coraz mniejszy przez postęp technologiczny i globalizację. Cóż to za problem pojechać na drugi koniec Polski? Cóż to za problem wyjechać z Europy? Coraz bardziej znamy daleki świat, mniej więc obawiamy się go zwiedzać. Łatwiej jest w dzisiejszych czasach wsiąść w pociąg czy samolot i po prostu ruszyć przed siebie. Nieraz udowodniono nam przecież, że jest to możliwe, a czasem nawet bardzo przyjemne. 😉
Taki dziwny ten świat – niby taki mały, a jednak ludzie przechodzący obok wydają się być bardzo obcy i niezrozumiali. Samego siebie czasem ciężko zrozumieć, a co dopiero wymagać tego od innych…
No ale, ale, powracając do małego świata – przed Wami Park Miniatur w Międzyzdrojach. Panie i panowie, budowle krajów nadbałtyckich! 😉
W Cordobie pełno jest kwiatów na ulicach i przez to ich zapach roznosi się praktycznie wszędzie. Miasto jest bardzo klimatyczne i warto spędzić trochę czasu spacerując i rozglądając się wokół. Ciekawym miejscem jest Juderia, czyli dzielnica żydowska. Znajduje się tu jedna z najlepiej zachowanych w Hiszpanii synagog średniowiecznych i kilka pomników, wliczając pomnik Majmonidesa – ważnego żydowskiego filozofa i lekarza. Ale najpiękniejsze moim zdaniem są po prostu małe uliczki, w których przyjemnością jest się zgubić!
W czasie miesięcznej podróży przez Meksyk zawitaliśmy również do Tulum, które znajduje się na półwyspie jukatańskim. Były to pierwsze ruiny, które oglądaliśmy w tym kraju. Ja oczywiście spodziewałam się czegoś potężnego, majestatycznego wręcz – doznałam więc lekkiego rozczarowania, bo nie było tu tak ogromnej piramidy jak w Chichen Itza bądź Teotihuacan. Było to nieduże miasto z kilkoma budowlami ukrytymi wśród palm.
Uxmal to miejsce naprawdę niesamowite! Można wdrapać się na piramidę i podziwiać super widok na nieposkromioną dżunglę i strefę archeologiczną. Ci co uwielbiają naturę, wiedzą jak wspaniale jest wsłuchać się w ciszę i śpiew ptaków i po prostu być! 🙂
Kanion Sumidero był miejscem, które chciałam koniecznie zobaczyć w Meksyku – jedynym tak ważnym poza piramidami. Był to super wybór, bo kanion budził nieustanny zachwyt i człowiek po prostu nie mógł przestać się uśmiechać przez całe 3 godziny, ciągle podziwiając piękno przyrody! 🙂 Skały były ogromne i często po prostu nie mieściły się w kadrze! A za każdym zakrętem czekały nowe niespodzianki!
Gozo to przepiękne miejsce – idealne dla tych, co kochają przyrodę, morze i skały. Cała Malta ma bardzo długą linię brzegową, więc jest sporo miejsc, gdzie można podziwiać piękne klify, ale mnie najbardziej urzekła Gozo – druga co do wielkości i bodajże mniej zaludniona wyspa w tym kraju. Miejsce, które zapamiętałam najbardziej to wybrzeże Dwejry z przepięknym Azure Window, które znajdują się na zachodzie.
W czasie podróży do Cordoby w kwietniu tego roku, zaszłyśmy również do stajni królewskich, gdzie oglądałyśmy stare karoce, boksy i przede wszystkim piękne, zadbane konie.
Przy śniadaniu w hostelu odbywałam rozmowy z niejakim Christianem z Londynu, który siedział w Maladze już od tygodnia i bardzo chwalił to miasto. Mówił, że Malaga nie jest przez wielu doceniana, bo jest to miasto spokojniejsze niż Sewilla czy Cordoba i nie ma tyle wspaniałych zabytków do pokazania.
Zaprezentował mi też na telefonie graffitii, które sfotografował, i które ja zamierzałam obejrzeć po śniadaniu. Poniżej moje zdjęcia z wycieczki po mieście.
Playa del Carmen jest miejscem bardzo znanym na Jukatanie, chociaż osobiście nie rozumiem, o co jest tyle szumu. 😉 Fakt, że plaża jest ładna, ale taka sama była w Cancun (tam szczególnie polecam Playa Delfinas, gdzie jest mało ludzi). Jedyne co może być dodatkową atrakcją to przejażdżka ogromnym wręcz jachtem pasażerskim. Ale to totalnie nie są moje klimaty, więc i nic dziwnego, że Playa del Carmen nie zrobiła na mnie dużego wrażenia… Zobaczcie sami!
„Gdyby kózka nie skakała, to by nóżki nie złamała!” mówi stare powiedzenie. Ale gdyby nie skakała, to nie udałoby się jej wejść na drzewo i zasmakować pysznych liści i orzechów drzew arganowych. 😉 Czytaj dalej „Flashback: Zwinne Kózki w Maroko”→
Nieopodal San Cristobal de la Casas znajduje się autonomiczna wioska Zapatystów, którzy przeciwstawiają się rządowi i władzy. Są to rebelianci, którzy walczą z wyzyskiem i wspierają miejscową ludność, budują szkoły i szpitale.
Dziś będzie notka typowo ze zdjęciami, bo co tu można powiedzieć na temat muzeum lego, gdzie są głównie bodźce wzrokowe i się patrzy i patrzy i wspomina swoje dzieciństwo – czasy kiedy bawiło się małymi klockami albo tylko o nich marzyło, bo były wtedy drogie i dostępne tylko dla burżujów. 😉
Skomentuję tylko, że większość z tych zestawów widziałam pierwszy raz na oczy i niektóre nieco mnie zaskoczyły. 😉