The very beginning

Cześć! 🙂

Krótkie wprowadzenie na sam początek, bo od czegoś trzeba w końcu zacząć. 😉 Wiem o czym chcę pisać i jakie zdjęcia wrzucać, ale nie mam jeszcze pomysłu na dokładną formę, będzie więc improwizacja (co jest równoznaczne z chaosem). 😉 Na razie słówko o mnie i dlaczego pojawił się ten blog.


Ludzie mi mówią, że jestem w życiu naiwna – ale to nie naiwność w moim przypadku, ale tolerancja, wiara w ludzi i akceptacja innych wraz z ich wadami i błędami, które popełniają; bo każdy powinien dostać drugą szansę. Jestem świadoma tego, jacy są, ale to akceptuję, bo wierzę nie w to, że mogą się zmienić czy że są niewiadomo jak dobrzy (to jest możliwe tylko jeśli sami tego chcą), ale w to, że można żyć z nimi w zgodzie i być szczęśliwym. I ignorować pewne rzeczy, które nie mają większego znaczenia.

Niektórzy niestety nie potrafią tego docenić, nie potrafią odwdzięczyć się czy nawet zauważyć (a może tylko udają…?) dobro czy uczucia, które ktoś w ich kierunku kieruje. Są już chyba doszczętnie zniszczeni i nie da się ich naprawić, pomimo usilnych starań. Takim ludziom nie ma już chyba sensu uświadamiać, że tacy są czy starać się ich zmienić… No, ale ale.. postanowiłam, że nie będzie negatywnie. 😉 Wracając więc do tematu…

Ludzie powtarzają mi także, że „powinnam”, „muszę”, „nie mogę”, etc – a ja ich nie słucham, bo mam swój własny wyznacznik tego, jak żyć, swój wyznacznik szczęścia. I to właśnie chce pokazać na tym blogu (może nawet bardziej sobie niż innym, żeby mieć wspomnienia zapisane w jednym miejscu) – że można żyć tak jak wydaje nam się to właściwe, nie tak jak twierdzą inni, że być powinno. 😉 Realizowanie własnych marzeń i potrzeb jest o wiele ważniejsze i daje więcej satysfakcji niż wpasowanie się w społeczeństwo. 😉 Będzie więc sporo o ciągłej potrzebie podróżowania i poznawania nowych miejsc, fotografii, muzyce, doświadczaniu i pokonywaniu swojego strachu – bo warto! 🙂


Chcę żyć pełnią życia, chcę wyssać wszystkie soki życia. By zgromić wszystko to, co życiem nie jest. By nie odkryć tuż przed śmiercią, że nie umiałem żyć.

(Zasłyszane w Stowarzyszeniu umarłych poetów)

PS. dziękuję Dorianowi za wymyślenie zajebistej nazwy na bloga! 😉 😛

Jedna myśl na temat “The very beginning

Dodaj komentarz