10 lat bloga!

10 lat – tyle już czasu minęło od kiedy założyłam bloga w marcu 2016 roku! :O To bardzo dużo czasu jak na „projekt”, jakim jest pisanie, i to regularne. Oczywiście były wzloty i upadki, pojawiło się nawet ryzyko, że blog umrze śmiercią naturalną, ale udało się tego uniknąć i jestem z tego dumna! 😀

Na początek nudy, czyli statystyki 😉

W przeciągu tych 10 lat najpopularniejszym postem był Meksyk w Liczbach (13k wyświetleń), w którym podsumowałam wszystkie koszty tego wyjazdu, a drugi po nim koszty wyjazdu do Malezji (6,5k wyświetleń). To mnie akurat nie dziwi, bo ludzie często chcą wiedzieć, jaki budżet potrzebują, żeby wyjechać gdzieś daleko, szczególnie na inny kontynent, a nie ma zbyt szczegółowych informacji na ten temat w necie. U mnie za to te posty były bardzo rozbudowane.

Trzeci najczęściej wyświetlany był post o Kanionie na Majorce (ponad 5k wyświetleń) i tu przyznaję, że jestem zaskoczona. 😀 Nie jest to jakoś szczególnie znane miejsce (można je podejrzeć na zdjęciu niżej), nie wydaje mi się też, żeby było to miejsce mało opisane w internecie. Ale opublikowałam tę notkę dawno temu, miała więc może sporo czasu, żeby pozbierać wyświetlenia przez te kilka lat. 😉

Majorka 2017, photo by instagram.com/czesu

Łącznie blog zebrał około 175,5k wyświetleń w ciągu 10 lat, w tym 17,5k zanim przeniosłam się z serwera WP i domeny http://przystanekzycieblog.wordpress.com/, która (jak potem usłyszałam) mogła kojarzyć się z jakimś religijnym/duchowym blogiem. 😉 To było po niecałych 3 latach działania bloga.

Zaczęłam z 7k wyświetleń w pierwszym roku, szczyt był w 2019 roku, gdzie moja strona została wyświetlona 38k razy, czyli ponad 100 razy dziennie. Myślę, że to całkiem dobry wynik jak na prywatnego bloga. 🙂 Fakt, że w tamtym czasie całkiem sporo wypowiadałam się na innych stronach czy forach, więc link do mojego bloga pojawiał się w różnych miejscach i to na pewno pomogło. Zdarzało mi się też czasem puszczać drobne płatne kampanie na Facebooku, np za 20 zł.

Biorąc pod uwagę roczne statystyki – ilość wyświetleń ciągle spada (w 2025 roku miałam lekko ponad 10k), ale jest to efekt tego, że w pewnym momencie miałam spory zastój i w 2021 pojawił się tylko jeden post. W 2022 sytuacja była taka sama, a w kolejnym roku nie opublikowałam ani jednej notki. Dopiero w 2024 zaczęłam znowu pisać po cudownym wyjeździe do Tajlandii, którym chciałam się podzielić. Ale chwilę mi zajęło, żeby faktycznie regularnie tutaj wracać.

Nie jest jednak tak źle jak spojrzę na bardziej szczegółowe statystyki – rok temu miałam około 600 wyświetleń w miesiącu, teraz jest ich ponad 1,2k, co znaczy, że regularne pisanie zachęca Google do wyświetlania mojego bloga w wynikach wyszukiwania, a ludzi do zaglądania. Jest więc postęp, ale jeszcze nie widać tego w bardziej ogólnych liczbach.

Teotihuacan, Meksyk 2016

Dlaczego piszę?

Czy te statystyki są dla mnie ważne? Można by powiedzieć, że nie dla innych prowadzi się bloga, ale jednak serce cieszy się na myśl, że ktoś korzysta z mojego doświadczenia i informacji, które tutaj publikuję. 🙂 A wrzuciłam łącznie 247 notek, z czego 88 w pierwszym roku istnienia bloga – to prawie 35%.

Zaczęłam pisać bloga, bo potrzebowałam się wygadać i to zupełnie tłumaczy ilość notek z początku, która potem zdecydowanie zmalała. Tamten okres był dla mnie dość ciężki, a miałam też sporo dostępnego czasu i od dawna wiedziałam, że „przelanie na papier” wszelkich myśli działa na mnie kojąco i pomaga je uporządkować. Blog był więc dla mnie bardzo dobrym sposobem zamiast terapii 😉 i stwierdziłam, że może przy okazji komuś pomogę.

Na początku pojawiły się nieśmiałe myśli o tym, że może zostanę influencerką, będę robić filmiki na YT i może coś na tym zarobię. xD Ale życie szybko ten pomysł zweryfikowało i ostatecznie nic z tego nie wyszło. Nie miałam skilli ani cierpliwości, żeby to osiągnąć. 😀 Ale po drodze poprowadziłam kilka prezentacji podróżniczych, po których dostałam bardzo pozytywny feedback i zdarzyło się nawet zaproszenie na któryś śniadaniowy program telewizyjny. Ale dotyczył konkretnego tematu, na którym dobrze się nie znałam (już nie pamiętam szczegółów) i po prostu wymiękłam. Zwłaszcza, że nie miałam parcia na szkło i nie zależało mi na tym, żeby się tam pojawić za wszelką cenę. Może gdyby to było w innym okresie to bym się wyedukowała i poszła, a tak łatwiej było mi powiedzieć „nie”. Ale w sumie… nie żałuję. 🙂

Piraeus w Grecji, marzec 2026

Na początku pisałam notki co 5-7 dni, często były one krótkie i potrafiły opisywać jedno zwiedzone miejsce – i nie mam tutaj na myśli miasta, a na przykład muzeum czy świątynię. Nie miałam konkretnego wyobrażenia, jak będę tego bloga prowadzić. Zakładam, że to wyjdzie naturalnie i tak faktycznie się zadziało. Każda notka pożerała sporą ilość czasu, bo nie dość, że trzeba było coś napisać, to jeszcze publikowałam bardzo dużą ilość zdjęć, którą chciałam obrobić przynajmniej w minimalnyn stopniu. Nic więc dziwnego, że częstotliwość zaczęła się zmieniać i jak miałam sporo do roboty w życiu, zaczęło brakować czasu na bloga.

Obecnie mam kilka notek zaplanowanych i pojawiają się one z reguły co 3 tygodnie – jest to optymalne, żeby moje życie nie kręciło się wokół bloga. W ten sposób mam też przestrzeń na lenistwo i nie pisanie postów przez jakiś czas, gdyby do tego doszło. 😉

Podróże dalej są moją pasją

Dużo miejsc, które zwiedziłam w czasie jak mało publikowałam, nie zostanie nigdy opisana i tego żałuję. Niestety tyle było tych wyjazdów, że nie pamiętam już części z nich. Zwłaszcza z okresów, kiedy byłam przemęczona pracą. Bloga zaczynałam bodajże z 5 czy 6 zwiedzonymi krajami – dziś jest ich aż 32 i z tego bardzo się cieszę. Podroznisia.pl jest dla mnie katalogiem wspomnień i właśnie świadomość, że niektórych wyjazdów nie zapamiętam była dla mnie triggerem w zeszłym roku, żeby wrócić do pisania. Bo zdarza mi się zaglądać tutaj i czytać własne notki w gorszych momentach, kiedy sama potrzebuję motywacji czy przypomnienia sobie, że lubię moje życie. 😉 😀 I to jest teraz główny powód, dla którego piszę tego bloga. Owszem, robię to też po to, żeby podrzucić praktyczne pro-tipy dla czytelników, ale wiem, że dużo ludzi teraz woli obejrzeć krótki filmik niż czytać bloga (oldschool!), robię to więc głównie dla siebie. I mam nadzieję, że za 10 lat będę mogła znowu napisać notkę podsumowującą ten okres i być dumna ze swojej wytrwałości. 🙂

Nisia

Wrocław 2020

Szukasz inspiracji na kolejną podróż? Chcesz poczytać o konkretnym miejscu? Zajrzyj tutaj.

Posty, które mogą Ciebie zainteresować:

Dodaj komentarz