Może i rest day, ale pochodzić trzeba (Pic del Cubil, Andora)

Na szczycie Pic del Cubil w Andorze

Trzeciego dnia naszego pobytu w Andorze zrobiliśmy sobie rest day. Potrzebowaliśmy trochę odpocząć po drugim dniu, ktory lekko dał nam w kość. W tym kraju mieliśmy spędzić tylko 4 dni, a ostatniego dnia planowaliśmy się zniszczyć i na porządnie się zmęczyć, trzeba więc było nabrać trochę sił. 😀 Potem, praktycznie cały dzień przeznaczony był na przejazd z Andory do Francji, więc czas na odpoczynek miał się jeszcze pojawić.

Standardowo, było sporo planowania i rozważania miliona różnych opcji zanim zdecydowaliśmy się na cokolwiek, bo zależało mi, żeby pójść na Pic de Carroi (który swoją drogą był bardzo blisko naszego szczytu docelowego), ale też nie mogliśmy sobie pozwolić na dłuższą wędrówkę tego dnia. A oczywiście trzeba by było robić jakieś wygibasy, żeby tam dojść, bo autobus nie stawał wystarczająco blisko, a nie wypożyczyliśmy samochodu. Na piechotę też byłby kawał drogi i mogłoby nam nie starczyć siły na następny dzień. 😉 Ostatecznie udało się wybrać w miarę krótką trasę i poszliśmy tylko na Pic del Cubil. A właściwie to kawałek podjechaliśmy gondolką startującą z La Massany, wjechaliśmy na pierwszą stację i stamtąd poszliśmy na piechotę na szczyt.

Czytaj dalej „Może i rest day, ale pochodzić trzeba (Pic del Cubil, Andora)”

Rozsądku czasem trzeba słuchać (Alt Del Griu, Andora)

Po rozgrzewce na Pic de Maia i zorientowaniu się jakie mamy opcje na poruszanie się po kraju, zdecydowaliśmy się pójść na Alt del Griu – szczyt, który obiecywał niesamowite widoki i faktycznie nas nie zawiódł (nawet jak nie doszło się na sam wierzchołek :P). Do tego góry w Andorze nie są oblegane (poza najwyższym szczytem), byliśmy więc na szlaku prawie cały czas sami, co potęgowało to nieziemskie wrażenie. 🙂

Czytaj dalej „Rozsądku czasem trzeba słuchać (Alt Del Griu, Andora)”

Podsumowanie 2025 roku

Jak patrzę wstecz na 2025 to – nawet bez przypominania sobie konkretów – myślę, że to był dobry rok. 🙂 Sporo się działo, i pomimo tego, że nie zawsze były to dobre rzeczy to dużo dbałam o kondycję, o stan psychiczny i relacje. I oczywiście podróżowałam! 😀

Wyznaczyłam sobie dużo celów, ale wiele z nich udało się spełnić i jestem z tego bardzo zadowolona. 🙂

Czytaj dalej „Podsumowanie 2025 roku”

Pierwszy szczyt w Andorze – Pic De Maia

widok ze skraju szczytu Pic de Maia

Wyjazd do Andory wyszedł tak trochę przypadkiem 😛 (nie pierwszy raz zresztą!), bo początkowo planowaliśmy jechać do Trydentu i tam pochodzić po górach. Ale pogoda się popsuła i miało sporo padać. A że czekaliśmy jeszcze na przyklepanie urlopu Czarka to nie kupiliśmy biletów przez długi czas i mieliśmy okazję zmienić miejsce docelowe naszego wyjazdu. Dalej chcieliśmy iść w góry zobaczyć piękne widoki i zdobyć wysokie szczyty – z tego nie chcieliśmy zrezygnować i to był główny powód decyzji na ten wyjazd. Do tego ciężko jest odmówić zwiedzenia nowego kraju i nowej stolicy, kiedy ma się takie cele, więc po krótkim researchu wygrała Andora. I tak zamieniliśmy Dolomity na Pireneje. 🙂

Czytaj dalej „Pierwszy szczyt w Andorze – Pic De Maia”

Andora – planowanie bywa trudne

Trzeba to przyznać – od planowania pobytu i wędrówek w Andorze można dostać zawrotu głowy – nawet jak jest się takim starym wyjadaczem jak ja. Z noclegiem nie ma problemu, ale transport czy szlaki górskie to już inna broszka. Trzeba się postarać i posprawdzać różne serwisy (czasem wejść na kilka), żeby coś osiągnąć. 😉 Zwłaszcza, że nie jest to aż tak popularny kierunek na jaki kreuje się ten kraj.

Czytaj dalej „Andora – planowanie bywa trudne”