<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>W drodze &#8211; Podróżnisia</title>
	<atom:link href="https://podroznisia.pl/category/w-drodze/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://podroznisia.pl</link>
	<description>Blog podróżniczy</description>
	<lastBuildDate>Sun, 29 Mar 2026 14:21:28 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/wp-1769439702567.jpg?fit=32%2C32&#038;ssl=1?v=1769439704</url>
	<title>W drodze &#8211; Podróżnisia</title>
	<link>https://podroznisia.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">149360738</site>	<item>
		<title>Wymagający szlak w Andorze &#8211; Alt de Comapedrosa</title>
		<link>https://podroznisia.pl/alt-de-coma-pedrosa/</link>
					<comments>https://podroznisia.pl/alt-de-coma-pedrosa/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Nisia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 24 Mar 2026 17:13:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[W drodze]]></category>
		<category><![CDATA[andora]]></category>
		<category><![CDATA[góry]]></category>
		<category><![CDATA[natura]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://podroznisia.pl/?p=19987</guid>

					<description><![CDATA[Comapedrosa to najwyższy szczyt Andory mierzący 2943 m n.p.m. Wędrówka na górę była jedną z najbardziej wymagających, w których brałam udział w swoim życiu i jedną z bardziej szalonych. 😉 Nauczeni na błędach z poprzednich dni, wzięliśmy taką ilość jedzenia, żeby wystarczyła nam na 8-9h. Z reguły braliśmy z Czarkiem jeden plecak, którym wymienialiśmy się &#8230; <a href="https://podroznisia.pl/alt-de-coma-pedrosa/" class="more-link">Czytaj dalej <span class="screen-reader-text">Wymagający szlak w Andorze &#8211; Alt de Comapedrosa</span> <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Comapedrosa to najwyższy szczyt Andory mierzący 2943 m n.p.m.</strong> Wędrówka na górę była jedną z <strong>najbardziej wymagających</strong>, w których brałam udział w swoim życiu i jedną z <strong>bardziej szalonych</strong>. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<span id="more-19987"></span>



<p><a href="https://podroznisia.pl/szczyt-pic-de-maia-andora/" data-type="post" data-id="19945" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Nauczeni na błędach z poprzednich dni</a>, wzięliśmy taką ilość jedzenia, żeby wystarczyła nam na 8-9h. Z reguły braliśmy z Czarkiem jeden plecak, którym wymienialiśmy się w trakcie chodzenia po górach, ale tym razem mieliśmy tyle zapasów, że plecak był za ciężki, więc zabraliśmy i drugi. Jako że w drodze na <a href="https://podroznisia.pl/rozsadku-czasem-trzeba-sluchac-alt-del-griu-andora/" data-type="post" data-id="19961" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Alt del Griu</a> schronisko okazało się tylko chatą służącą za schronienie, nie szykowaliśmy się tym razem na nic innego &#8211; lepiej być przygotowanym na minimum. Kupiliśmy też sobie ubezpieczenie na sporty wysokiego ryzyka, żeby w razie czego nie trzeba było płacić za helikopter gdyby musiał nas ściągać z góry. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> xD A tak serio to dało nam to poczucie bezpieczeństwa, bo jednak szlak miał być wymagający, a podejście strome. <strong>Obiecałam sobie, że wejdę na górę choćby nie wiem co</strong> &#8211; dziś zadbam o to, żeby nie pojawiło się przedwczesne zmęczenie czy brak siły. Z takim podejściem wyruszyłam na szlak. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Autobus podjeżdżał prawie pod sam szlak, ale że spodziewaliśmy się 9-godzinnej wędrówki, byliśmy trochę zmęczeni po <a href="https://podroznisia.pl/rest-day-pic-del-cubil-andora/" data-type="post" data-id="19973" target="_blank" rel="noreferrer noopener">poprzednim dniu</a>, do tego Czarka łapało przeziębienie i nie chcieliśmy wracać po ciemku to <strong>zdecydowaliśmy się podjechać taksówką</strong> &#8211; w ten sposób oszczędzaliśmy ponad pół godziny w jedną stronę. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> No i na 3 osoby wychodziło po €10 za głowę, koszty nie były więc duże. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-medium"><img data-recalc-dims="1" fetchpriority="high" decoding="async" width="334" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-compapedrosa_Andora_Czaro-334x450.jpg?resize=334%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19990" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-compapedrosa_Andora_Czaro.jpg?resize=334%2C450&amp;ssl=1 334w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-compapedrosa_Andora_Czaro.jpg?resize=760%2C1024&amp;ssl=1 760w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-compapedrosa_Andora_Czaro.jpg?resize=768%2C1035&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-compapedrosa_Andora_Czaro.jpg?w=890&amp;ssl=1 890w" sizes="(max-width: 334px) 100vw, 334px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Szlak szybko zaczął iść mocno pod górę</em></p>



<h2 class="wp-block-heading">A jednak są schroniska w Andorze <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></h2>



<p>Na początku nie było za bardzo widoczków, szliśmy drogą szutrową i dość szybko minął nas jakiś biegacz. To już był sygnał, że <strong>nie jest to pusty szlak jak bywało w dniach poprzednich</strong>. Co zabawne, na dole był znak informujący, że do schroniska Comapedrosa idzie się 1h 35min, a chwilę potem, że tą samą drogą do schroniska idzie się 1h 50min. xD Oni tutaj zdecydowanie &#8222;nie umieją w szlaki&#8221;. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Trasa dość szybko zaczęła iść mocno w górę, zamieniła się w kamienistą drogę idącą niedaleko strumyka, a ten z kolei zamienił się w rwące kaskady, a potem w wodospad. Często <strong>szum wody był tak głośny, że zagłuszał nasze rozmowy</strong>. Przez długi czas szliśmy w dość gęstym lesie, który potem szybko się przerzedził. To co nam prawie ciągle towarzyszyło to <strong>strome podejście</strong> &#8211; prawie cały czas szliśmy znacząco w górę, nie było tu za bardzo płaskiego terenu.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19991" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p></p>



<p>Gdzieś w połowie drogi doszliśmy do <strong>Refugi Comapedrosa, które okazało się faktycznym schroniskiem</strong>. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f61b.png" alt="😛" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Można było się tutaj przespać i chyba całkiem sporo osób korzystało z tej opcji. Nie mieli tu zbyt dużego wyboru jedzenia, ale coś można było zjeść lub napić się, jeśli ktoś był zdesperowany (np piwo za €4 czy kanapkę za €7 lub €9). <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> My jednak siedliśmy tylko na ławce i zjedliśmy przygotowane w domu croissanty. Pamiętałam o tym, żeby regularnie uzupełniać kalorie, by przedwcześnie nie skończyły się siły.</p>



<p>Ruszyliśmy dalej w stronę szczytu i <strong>dopiero chwilę za schroniskiem zaczęły się przed nami ukazywać ładne widoki</strong> &#8211; człowiek jest wymagający, kiedy chodzi po górach i widzi ogromne pasma górskie, wtedy &#8222;byle jaki&#8221; krajobraz nie robi już na nim takiego wrażenia i nie zalicza się do &#8222;ładnych widoczków&#8221;. xD</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_schronisko-refugi_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19992" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_schronisko-refugi_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_schronisko-refugi_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_schronisko-refugi_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_schronisko-refugi_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Schronisko Comapedrosa, po lewej przy krawędzi zdjęcia widać metalowe wychodki</em></p>



<h2 class="wp-block-heading">Wszędzie kamienie!</h2>



<p>Im wyżej wchodziliśmy tym więcej było kamieni i głazów. <strong>W niektórych miejscach wyglądało, jakbyśmy szli przez środek dawnej lawiny kamiennej</strong>. Część kamieni była luźna i człowiek zastanawiał się czy nie spowoduje kolejnej lawiny. Ale nawet te luźne kamienie były z reguły dość stabilnie osadzone w dziurze między jednym głazem a drugim.</p>



<p>Jak weszliśmy wyżej, naszym oczom ukazał się bardziej marsjański krajobraz &#8211; bez roślin, za to z dużą ilością czerwonych kamieni.&nbsp;</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="338" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlan-na-comapedrosa_andora_czaro2-338x450.jpg?resize=338%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19994" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlan-na-comapedrosa_andora_czaro2.jpg?resize=338%2C450&amp;ssl=1 338w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlan-na-comapedrosa_andora_czaro2.jpg?resize=769%2C1024&amp;ssl=1 769w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlan-na-comapedrosa_andora_czaro2.jpg?resize=768%2C1022&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlan-na-comapedrosa_andora_czaro2.jpg?w=901&amp;ssl=1 901w" sizes="auto, (max-width: 338px) 100vw, 338px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Czy tędy kiedyś przeszła lawina&#8230;?</em></p>



<p>Minęliśmy jedno jeziorko i na rozwidleniu poszliśmy trasą obok drugiego jeziora. <strong>Na mapie wyglądało, że droga ta jest bardziej stroma niż przez grań</strong>. A łatwiej podchodzi się stromizną niż schodzi, no i fajnie zrobić pętlę, a nie schodzić tą samą trasą, więc postanowiliśmy iść w tym kierunku. Szlak w tym miejscu był na początku dość płaski, prowadził po kamieniach wzdłuż jeziora i jeszcze kawałek do przodu. Stamtąd było już widać szczyt i <strong>wyglądało na to, że jest naprawdę stromo i wysoookooo</strong>. xD Ludzie schodzący z góry wyglądali jak malutkie mróweczki. Z tego miejsca nie widać było gdzie prowadzi szlak, bo znikał wśród kamieni. Czekało nas jeszcze ponad 200m przewyższenia na dość krótkim odcinku.</p>



<p><strong>Ostatnie podejście było dość ciężkie, czasem trzeba było się wspierać rękoma, a kamienie uciekały spod nóg.</strong> Trzeba było uważać, żeby się nie ześlizgnąć i nie spaść, bo leciałoby się daleko, daleko w dół &#8211; trudno byłoby się zatrzymać na tak luźnym podłożu. Ogólnie lubię przepaści, nie mam problemu, żeby wychylać się poza grunt w górach, ale tutaj zaczęłam się czuć trochę niekomfortowo. No ale przecież, obiecałam sobie, że wejdę na górę i wiedziałam, że dam radę. Nie było więc wymówek, trzeba było przeć do przodu i nie myśleć o tym jak się zejdzie. Na to przyjdzie pora później. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/ostatni-odcinek-szlaku-na-comapedrosa_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19995" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/ostatni-odcinek-szlaku-na-comapedrosa_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/ostatni-odcinek-szlaku-na-comapedrosa_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/ostatni-odcinek-szlaku-na-comapedrosa_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/ostatni-odcinek-szlaku-na-comapedrosa_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Wejście na szczyt, ostatni odcinek &#8211; w połowie widać człowieka w różowych spodniach</em> <em>wielkości mrówki <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></em></p>



<h2 class="wp-block-heading">Panorama 360 i cudne widoki</h2>



<p>Na samej górze czekała na nas <strong>prawdziwa panorama 360</strong> &#8211; z każdej strony otaczały nas góry, nie jedno pasmo, a kilka! <strong>Widok był naprawdę magiczny</strong>, a do tego dobrze zgraliśmy się z pogodą i widoczność dopisywała. Było to bardzo satysfakcjonujące po takiej wspinaczce! <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Spotkaliśmy tam Hiszpankę, która weszła granią i mówiła, że tamta droga była &#8222;so crazy&#8221;! Ale nie daliśmy się nastraszyć, zwłaszcza że zejście szlakiem, którym wchodziliśmy, wydawało się mało realne i niezbyt bezpieczne. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Byliśmy otwarci na nowe doznania i tego nie pożałowaliśmy!</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/na-szczycie-comapedrosa_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19996" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/na-szczycie-comapedrosa_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/na-szczycie-comapedrosa_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/na-szczycie-comapedrosa_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/na-szczycie-comapedrosa_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Widok ze szczytu</em></p>



<p>Na szczycie byliśmy koło godziny 16, więc dość późno, ale dzięki temu na górze nie było nikogo poza nami i Hiszpanką. A <strong>ponoć we wcześniejszych godzinach potrafi ustawiać się kolejka na wierzchołek</strong>. Jestem w stanie to uwierzyć, bo jest tam niewiele miejsca, a chciałoby się tam siedzieć i wchłaniać ten widok w nieskończoność.</p>



<p><strong>Skierowaliśmy się w dół szlakiem po grani</strong>, który według nas wydawał się mniej szalony i potem stwierdziliśmy, że faktycznie tak było. Pomimo tego, że <strong>ekspozycja tutaj też była duża</strong>, to jednak więcej było wystających kamieni, których można było się złapać, oraz mniej luźnego podłoża. Tutaj wiedzieliśmy, że głaz raczej nie ucieknie nam spod rąk czy nóg, podczas gdy na drugim szlaku totalnie tej pewności nie było. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> </p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/po-grani_comapedrosa_andora_czaro-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19997" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/po-grani_comapedrosa_andora_czaro.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/po-grani_comapedrosa_andora_czaro.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/po-grani_comapedrosa_andora_czaro.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/po-grani_comapedrosa_andora_czaro.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Szlak prowadzący po grani</em></p>



<p><strong>Do tego widoki były dalej niesamowite!</strong> Szliśmy po wierzchołkach lub tuż poniżej ich, więc z przodu i po bokach ciągle widzieliśmy przepaść i pasma gór. Co chwilę człowiek zatrzymywał się i podziwiał. No i robił zdjęcia. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Szlak był tutaj dość dobrze oznaczony, <strong>trzeba było szukać żółtych kropek namalowanych na skałach</strong> i z reguły dało się je znaleźć. A nawet jak człowiek je zgubił to kierunek można było łatwo znaleźć, szło się więc do przodu, a po chwili trafiało na kolejną kropkę. Szlak znaleziony na Stravie trochę pomógł, bo czasem były dwie drogi wokół wierzchołka i wtedy wybieraliśmy ten bardziej uczęszczany.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="768" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-po-grani_comapedrosa_widoki-1024x768.jpg?resize=1024%2C768&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19998" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-po-grani_comapedrosa_widoki.jpg?resize=1024%2C768&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-po-grani_comapedrosa_widoki.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-po-grani_comapedrosa_widoki.jpg?resize=768%2C576&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-po-grani_comapedrosa_widoki.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p></p>



<p>I tak powoli, stopniowo schodziliśmy w dół. <strong>W pewnym momencie był już większy pion (do jeziora)</strong>, ale wciąż mniej stromy niż ten przy podejściu. Zeszliśmy do jeziorka i udaliśmy się do schroniska, żeby uzupełnić wodę &#8211; można było nalać ją sobie za darmo z kranu znajdującego się na zewnątrz. Słońce zaczęło powoli zachodzić, ale nie martwiliśmy się, bo mieliśmy jeszcze czas, żeby skończyć szlak. I faktycznie udało nam się to zanim zrobiło się ciemno. Zwłaszcza, że Hashu, znajomy, z którym przyjechaliśmy, wystrzelił mocno do przodu i trzeba było go gonić. A to on miał latarkę. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="768" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/piony-na-grani_comapedrosa_andora_nisia-i-czaro-1024x768.jpg?resize=1024%2C768&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-20000" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/piony-na-grani_comapedrosa_andora_nisia-i-czaro.jpg?resize=1024%2C768&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/piony-na-grani_comapedrosa_andora_nisia-i-czaro.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/piony-na-grani_comapedrosa_andora_nisia-i-czaro.jpg?resize=768%2C576&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/piony-na-grani_comapedrosa_andora_nisia-i-czaro.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Takie piony czasem mieliśmy w drodze po grani</em></p>



<h2 class="wp-block-heading">Najbardziej popularny szlak w Andorze</h2>



<p><strong>Na całym szlaku spotkaliśmy sporo osób</strong>, w tym ze 4 grupki Polaków. Był to najbardziej uczęszczany szlak w Andorze, na którym byliśmy &#8211; pomimo tego, że tutaj wybraliśmy się w ciągu tygodnia i zaczął się już rok szkolny. <strong>Ale mimo wszystko nie było tu tłumów &#8211; ilość turystów była zdecydowanie mniejsza niż w <a href="https://podroznisia.pl/tatry-przelecz-pod-swinica/" data-type="post" data-id="19108" target="_blank" rel="noreferrer noopener">znanych miejscach w Polsce</a>.</strong></p>



<p>O dziwo, jak wracaliśmy, spotkaliśmy jeszcze ze 3 grupki idące na górę &#8211; jeśli planowali wrócić tego samego dnia to na pewno robili to już po zachodzie słońca, w ciemności. Tej trasy nie polecam robić po ciemku, bo nie byłaby zbyt bezpieczna, gdyż łatwo jest tam spaść. No chyba że zamierzali spać na górze, bo było kilka miejsc otoczonych kamieniami może właśnie po to, żeby rozbić sobie w nich namiot i schować się przed wiatrem.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/gran-na-comapedrosa_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19999" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/gran-na-comapedrosa_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/gran-na-comapedrosa_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/gran-na-comapedrosa_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/gran-na-comapedrosa_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Tu widać całą grań, po której wracaliśmy z wierzchołka</em></p>



<p><strong>Mega podobał mi się ten szlak, dawał dużo satysfakcji i adrenaliny</strong>! Cieszę się też, że ostatnio <a href="https://podroznisia.pl/podsumowanie-2025-roku/" data-type="post" data-id="20183" target="_blank" rel="noreferrer noopener">chodziliśmy trochę po górach w Polsce</a> i udało się poprawić kondycję, więc to wyjście spowodowało duże zmęczenie, ale żadnych kontuzji. Ogólnie <strong>w Andorze dużo jest fajnych szczytów</strong>, wiele mało uczęszczanych, ale może przez to jeszcze bardziej pięknych. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> <strong>Bardzo podobało mi się w tym kraju </strong>&#8211; jak będę miała okazję to jeszcze tam wrócę. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Nisia</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="768" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_andora_nisia-1024x768.jpg?resize=1024%2C768&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19993" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_andora_nisia.jpg?resize=1024%2C768&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_andora_nisia.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_andora_nisia.jpg?resize=768%2C576&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_andora_nisia.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>photo by instagram.com/czesu</em></p>



<p>Szukasz inspiracji na kolejną podróż? Chcesz poczytać o konkretnym miejscu? Zajrzyj&nbsp;<a href="https://podroznisia.pl/miejsca/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">tutaj</a>.</p>



<p><em>Posty, które mogą Ciebie zainteresować</em>:</p>



<ul class="wp-block-list">
<li><a href="https://podroznisia.pl/finale-ligure-wlochy/">Finale Ligure – Inna perspektywa na wyjazd do Włoch</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/pokonujac-swoje-bariery-rowerem-mtb-z-wroclawia-do-gdanska/">Pokonując swoje bariery – rowerem MTB z Wrocławia do Gdańska</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/zycie-w-dziczy-khao-sok-tajlandia/">Życie w dziczy (Khao Sok, Tajlandia)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/trekking-na-plaze-porto-timoni-korfu-grecja/">Trekking na plażę – Porto Timoni (Korfu, Grecja)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/andora-praktyczne-info/">Andora – planowanie bywa trudne</a></li>
</ul>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://podroznisia.pl/alt-de-coma-pedrosa/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">19987</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Może i rest day, ale pochodzić trzeba (Pic del Cubil, Andora)</title>
		<link>https://podroznisia.pl/rest-day-pic-del-cubil-andora/</link>
					<comments>https://podroznisia.pl/rest-day-pic-del-cubil-andora/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Nisia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 03 Mar 2026 13:30:59 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[W drodze]]></category>
		<category><![CDATA[andora]]></category>
		<category><![CDATA[góry]]></category>
		<category><![CDATA[natura]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://podroznisia.pl/?p=19973</guid>

					<description><![CDATA[Trzeciego dnia naszego pobytu w Andorze zrobiliśmy sobie rest day. Potrzebowaliśmy trochę odpocząć po drugim dniu, ktory lekko dał nam w kość. W tym kraju mieliśmy spędzić tylko 4 dni, z czego ostatniego dnia planowaliśmy się zniszczyć i na porządnie się zmęczyć, trzeba więc było nabrać trochę sił. 😀 Potem, praktycznie cały dzień przeznaczony był &#8230; <a href="https://podroznisia.pl/rest-day-pic-del-cubil-andora/" class="more-link">Czytaj dalej <span class="screen-reader-text">Może i rest day, ale pochodzić trzeba (Pic del Cubil, Andora)</span> <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Trzeciego dnia naszego pobytu w Andorze zrobiliśmy sobie <strong>rest day</strong>. Potrzebowaliśmy trochę odpocząć po drugim dniu, ktory <a href="https://podroznisia.pl/rozsadku-czasem-trzeba-sluchac-alt-del-griu-andora/" data-type="post" data-id="19961" target="_blank" rel="noreferrer noopener">lekko dał nam w kość</a>. W tym kraju mieliśmy spędzić tylko 4 dni, z czego ostatniego dnia planowaliśmy się zniszczyć i na porządnie się zmęczyć, trzeba więc było nabrać trochę sił. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Potem, praktycznie cały dzień przeznaczony był na przejazd z Andory do Francji, więc czas na odpoczynek miał się jeszcze pojawić.</p>



<p>Standardowo, było sporo planowania i rozważania miliona różnych opcji zanim zdecydowaliśmy się na cokolwiek, bo bardzo chciałam iść na <strong>Pic de Carroi</strong> (który swoją drogą był bardzo blisko naszego szczytu docelowego), ale też nie mogliśmy sobie pozwolić na dłuższą wędrówkę tego dnia. A oczywiście trzeba by było robić jakieś wygibasy, żeby tam dojść, bo autobus nie stawał wystarczająco blisko, a nie wypożyczyliśmy samochodu. Na piechotę też byłby kawał drogi i mogłoby nam nie starczyć siły na następny dzień. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Ostatecznie udało się wybrać w miarę krótką trasę i poszliśmy tylko na <strong>Pic del Cubil</strong>. A właściwie to kawałek <strong>podjechaliśmy gondolką startującą z La Massany</strong> &#8211; wjechaliśmy na pierwszą stację i stamtąd poszliśmy piechotą na szczyt.</p>



<span id="more-19973"></span>



<p>Z rana pojechaliśmy autobusem do <strong>Massany</strong>, która była jakieś 20 min drogi od nas, czyli <a href="https://podroznisia.pl/andora-praktyczne-info/" data-type="post" data-id="19922" target="_blank" rel="noreferrer noopener">od stolicy</a>. Na dolnej stacji wyciągu okazało się, że <strong>gondola kosztuje €22 w obie strony i mamy wliczone dwa wyciągi w górę</strong> &#8211; nie było innej opcji do wyboru. Ten drugi wyciąg jednak nas nie interesował, bo mało byśmy chodzili, a w końcu celem tego wyjazdu był trekking. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Ale fajną dodatkową atrakcją wliczoną w cenę biletu był <strong>zjazd pontonami na specjalnym torze</strong> ulokowanym przy pierwszej stacji wyciągu.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="768" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-del-cubil_nisia-i-hashu-1024x768.jpg?resize=1024%2C768&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19980" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-del-cubil_nisia-i-hashu.jpg?resize=1024%2C768&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-del-cubil_nisia-i-hashu.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-del-cubil_nisia-i-hashu.jpg?resize=768%2C576&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-del-cubil_nisia-i-hashu.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Mniejszy szlak, który miał nam urozmaicić drogę</em></p>



<p><strong>Pod górę podchodziliśmy dość szeroką drogą szutrową</strong> &#8211; była to trasa dojazdowa dla rowerów, ale też i droga dla samochodów obsługi. Szczerze mówiąc, nie ma za bardzo co opisywać, bo była to dość nudna trasa i żeby trochę ją sobie urozmaicić, weszliśmy na jakiś czas w las i szliśmy trochę po kamieniach. Ale szlak ten dość szybko odbijał w innym kierunku, musieliśmy więc wrócić na oryginalną drogę. I tak cały czas pod górę &#8211; tą samą drogą, bez szczególnych zmian krajobrazu. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p><strong>Widoczki były niczego sobie, pion również, zatrzymywaliśmy się więc co jakiś czas na zdjęcia.</strong> Po drodze były też stoły drewniane, przy których usiedliśmy na batona &#8211; w końcu mieliśmy dziś odpoczywać, nie było więc co biec na górę. xD Był czas, żeby siąść i pogadać.</p>



<p>Po drodze rozglądaliśmy się za torem z pontonami, ale nie mogliśmy go nigdzie znaleźć. Przy środkowej stacji nie było go widać i już myśleliśmy, że źle zrozumieliśmy kobietę w kasie, która ewidentnie mówiła, że znajduje się on w tym miejscu, i potem szukaliśmy go jeszcze wyżej. Ostatecznie znaleźliśmy go schodząc w dół &#8211; pomogła nam z tym słabo mówiąca po angielsku oparatorka wyciągu znajdującego na samym szczycie. Dzięki temu, że pokazała nam palcem na mapie, gdzie on się znajduje. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Jak człowiekowi zależy i ma wyobraźnię to można się dogadać i bez języka. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<figure class="wp-block-image"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/hashu-na-szczycie-pic-del-cubil_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19981" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/hashu-na-szczycie-pic-del-cubil_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/hashu-na-szczycie-pic-del-cubil_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/hashu-na-szczycie-pic-del-cubil_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/hashu-na-szczycie-pic-del-cubil_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p class="has-text-align-center"><em>Na szczycie</em></p>



<p><strong>Na górze było dość malowniczo, był prawie widok 360 stopni.</strong> Do tego nie było tam zwykłej tabliczki z nazwą szczytu, a dość sporych rozmiarów znak. Trochę czasu zajęło nam zrobienie zdjęć i nagranie filmików. Czekaliśmy też na podmuchy wiatru z odpowiedniej strony, żeby flaga ustawiła się ładnie do zdjęcia, ale nie mieliśmy z tym szczęścia. xD Jak już byliśmy zadowoleni i troszkę zmarznięci od zimnego wiatru, zeszliśmy powoli w dół trochę dłuższą (i mniej stromą) drogą, żeby odciążyć nieco kolana.</p>



<p>I tak jak rano byłam mega zmęczona po poprzednim dniu i nie chciało mi się nigdzie wychodzić, tak po południu w drodze na dół poczułam, że już się zregenerowalam i jestem gotowa na <a href="https://podroznisia.pl/alt-de-coma-pedrosa/" data-type="post" data-id="19987" target="_blank" rel="noreferrer noopener">następny ekscytujący dzień</a>! <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>W tym miejscu spotkaliśmy może 5 osób trekkujących, poza tym było trochę rowerzystów, bo znajdował się tutaj <strong>otwarty bike park</strong>. Ponoć kiedyś odbywały się tu mistrzostwa. W dalszym ciągu nie wyglądało to na szczyt sezonu &#8211; tłumów nie było i nawet się dziwiłam, że wyciąg działa w takiej sytuacji. A był otwarty do 18! W porównaniu z polskimi wyciągami jest to bardzo długo, pomimo tego, że ludzi zdecydowanie mniej.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-del-cubil_szczyt_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="Szczyt Pic del Cubil - 2364 metrów n.p.m. Na górze znajduje się flaga Andory oraz duży napis z nazwą szczytu" class="wp-image-19979" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-del-cubil_szczyt_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-del-cubil_szczyt_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-del-cubil_szczyt_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-del-cubil_szczyt_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Na szczycie</em></p>



<p>Trochę pobłądziliśmy, szukając <strong>toru z pontonami</strong>, ale ostatecznie udało się go znaleźć &#8211; musielismy pójść prawie na tył stacji za parkiem zabaw dla dzieci. I powiem Wam, że całkiem nieźle się tam bawiliśmy! <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Tor był dość krótki, ale <strong>przysparzał sporo frajdy</strong>, zwlaszcza, że były trzy obok siebie, mogliśmy więc ścigać się wszyscy na raz. I <strong>mieliśmy 5 zjazdów</strong>, więc jeśli pierwszy nie wyszedł, bo ktoś miał opóźnienie ze startem, to jeszcze miał czas to nadrobić. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Przy środkowej stacji były jakieś budynki, ale <strong>tylko knajpa na dole była otwarta</strong>. Na samej górze zupełnie nic nie było poza platformą zjazdową dla rowerów i punktu widokowego. <strong>Czynne toalety </strong>znajdowały się zarówno na stacji pośredniej jak i na dole. Początkowo planowaliśmy siąść w knajpie i napić się kawki, ale dotarliśmy tutaj już po zjazdach na pontonach koło godziny 17:40 i mieliśmy niecałe pół godziny do ostatniego zjazdu. Nie chcieliśmy pić w pośpiechu, zjechaliśmy więc na dół i tam zatrzymaliśmy się w knajpie na piwko i pysznego przygrillowanego croissanta z serem i szynką. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Ogólnie niewiele jest do zwiedzania w samych miastach, wliczając w to stolicę &#8211; są to takie typowe kurorty. Najbardziej podobała mi się właśnie Massana, bo miała trochę inny klimat i charakter. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Nisia</p>



<figure class="wp-block-image size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="338" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-del-cubil_andora_nisia-338x450.jpg?resize=338%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19974" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-del-cubil_andora_nisia.jpg?resize=338%2C450&amp;ssl=1 338w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-del-cubil_andora_nisia.jpg?resize=768%2C1024&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-del-cubil_andora_nisia.jpg?w=900&amp;ssl=1 900w" sizes="auto, (max-width: 338px) 100vw, 338px" /></figure>



<p><em>photo by instagram.com/czesu, edit by nisia</em></p>



<p>Szukasz inspiracji na kolejną podróż? Chcesz poczytać o konkretnym miejscu? Zajrzyj&nbsp;<a href="https://podroznisia.pl/miejsca/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">tutaj</a>.</p>



<p><em>Posty, które mogą Ciebie zainteresować</em>:</p>



<ul class="wp-block-list">
<li><a href="https://podroznisia.pl/finale-ligure-wlochy/"></a><a href="https://podroznisia.pl/przepiekne-jeziora-rilskie-niedaleko-sofii-bulgaria/">Przepiękne jeziora Rilskie niedaleko Sofii (Bułgaria)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/prawie-perfekcyjny-wyjazd-do-tajlandii/">(Prawie) Perfekcyjny wyjazd do Tajlandii</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/hanami-w-japonii/">Hanami w Japonii</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/piekna-laguna-balos-kreta/">Piękna Laguna (Balos, Kreta)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/malta-w-czerwcu/">Malta w czerwcu</a></li>
</ul>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://podroznisia.pl/rest-day-pic-del-cubil-andora/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">19973</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Rozsądku czasem trzeba słuchać (Alt Del Griu, Andora)</title>
		<link>https://podroznisia.pl/rozsadku-czasem-trzeba-sluchac-alt-del-griu-andora/</link>
					<comments>https://podroznisia.pl/rozsadku-czasem-trzeba-sluchac-alt-del-griu-andora/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Nisia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 10 Feb 2026 15:55:55 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[W drodze]]></category>
		<category><![CDATA[andora]]></category>
		<category><![CDATA[góry]]></category>
		<category><![CDATA[natura]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://podroznisia.pl/?p=19961</guid>

					<description><![CDATA[Po rozgrzewce na Pic de Maia i zorientowaniu się jakie mamy opcje na poruszanie się po kraju, zdecydowaliśmy się pójść na Alt del Griu &#8211; szczyt, który obiecywał niesamowite widoki i faktycznie nas nie zawiódł (nawet jak nie doszło się na sam wierzchołek :P). Do tego góry w Andorze nie są oblegane (poza najwyższym szczytem), &#8230; <a href="https://podroznisia.pl/rozsadku-czasem-trzeba-sluchac-alt-del-griu-andora/" class="more-link">Czytaj dalej <span class="screen-reader-text">Rozsądku czasem trzeba słuchać (Alt Del Griu, Andora)</span> <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Po rozgrzewce na Pic de Maia i zorientowaniu się jakie mamy opcje na poruszanie się po kraju, zdecydowaliśmy się pójść na <strong>Alt del Griu &#8211; szczyt, który obiecywał niesamowite widoki</strong> i faktycznie nas nie zawiódł (nawet jak nie doszło się na sam wierzchołek :P). Do tego góry w Andorze nie są oblegane (poza najwyższym szczytem), byliśmy więc na szlaku prawie cały czas sami, co potęgowało to nieziemskie wrażenie. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<span id="more-19961"></span>



<p><strong>Zaczynaliśmy z małego parkingu przy Encampe zaznaczonego na mapie Google jako <a href="https://maps.app.goo.gl/j1UGNrkX3ELvJ2Ut8" data-type="link" data-id="https://maps.app.goo.gl/j1UGNrkX3ELvJ2Ut8" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Tamarro Enko</a></strong>. <strong>Nie dojeżdżał tam autobus</strong>, pojechaliśmy więc taksówką, którą łatwo można było zamówić dzięki <a href="https://podroznisia.pl/andora-praktyczne-info/" data-type="post" data-id="19922" target="_blank" rel="noreferrer noopener">appce</a>, w której wystarczy wybrać punkt na mapie jako miejsce docelowe. Gdybyśmy mieli podjechać autobusem i iść całą drogę na piechotę, musielibyśmy pokonać dodatkowe kilkaset metrów w górę, a i tak mieliśmy ponad 900m przewyższenia.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Ciekawy szlak i piękne widoki</h2>



<p><strong>Szlak był urozmaicony</strong>: czasem szło się płaską ścieżką, czasem trzeba było się lekko wspinać po kamieniach i korzeniach, a innym razem chodzić po ogromnych głazach. W niektórych miejscach wyłożone były deski służące za mostki, które faktycznie się przydały, bo dzień wcześniej padało i inaczej chodzilibyśmy po błotku. <strong>Zdarzało nam się wątpić czy idziemy w dobrą stronę lub nawet gubić szlak na chwilę &#8211; nie był on świetnie oznaczony</strong>.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="338" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu_czaro-338x450.jpg?resize=338%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19963" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu_czaro.jpg?resize=338%2C450&amp;ssl=1 338w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu_czaro.jpg?resize=769%2C1024&amp;ssl=1 769w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu_czaro.jpg?resize=768%2C1022&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu_czaro.jpg?w=901&amp;ssl=1 901w" sizes="auto, (max-width: 338px) 100vw, 338px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Początek szlaku</em></p>



<p>Za to <strong>ładne widoki pojawiły się dość szybko i towarzyszyły nam potem prawie cały czas</strong>. I krajobraz co jakiś czas się zmieniał, przez co często się zatrzymywaliśmy na zdjęcia i cała trasa zajęła nam 7h (z czego tylko jakieś 4h na chodzenie).</p>



<p>Po około 2h doszliśmy do miejsca oznaczonego na mapie jako &#8222;<strong>Refugi</strong> <strong>d&#8217;Ensagents</strong>&#8222;. Myślałam, że będzie to faktyczne schronisko z ciepłym jedzonkiem, a w rzeczywistości <strong>okazało się być schronieniem &#8211; małą, pustą chatką z kamienia</strong>. Ale było w niej spore wyposażenie &#8211; można było tam znaleźć metalowy stelaż łóżek piętrowych, kominek z piłą, żeby ogarnąć sobie drewno, stoły z ławkami, miejsce na ognisko oraz wyciętą z drzewa rynnę, przy której można było pobrać wodę pitną, bo była poprowadzona szlauchem bezpośrednio ze źródełka. Do tego znajdowała się tam książka pamiątkowa ze wpisami od osób, które to miejsce odwiedziły. Polaków w niej nie widzieliśmy, <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> ale my oczywiście się wpisaliśmy. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Domek znajdował się jakby w małej dolinie i był osłonięty drzewami i górami, przez co wiało tu trochę mniej. I było bardzo ładnie. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Po drodze na górę minęliśmy ze dwa małe jeziorka, na które potem mieliśmy widok z góry. Po jakimś czasie drzewa zniknęły z krajobrazu i wypełniły je głównie skały i kamienie. I kiedy już wydawało się, że wyżej wejść się nie da, wyrastała przed nami kolejna góra. xD Ale droga się nie dłużyła, bo człowiek nie mógł się napatrzeć na ten cudny świat.&nbsp;</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/refugi_szlak-na-alt-del-griu_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19964" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/refugi_szlak-na-alt-del-griu_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/refugi_szlak-na-alt-del-griu_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/refugi_szlak-na-alt-del-griu_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/refugi_szlak-na-alt-del-griu_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Refugi d&#8217;Ensagents</em></p>



<h2 class="wp-block-heading">Zwątpienie</h2>



<p>Szkoda tylko, że nie przypuszczałam, że zajmie nam to tyle czasu i zaopatrzyłam się w batony na te planowane 4h. Zwłaszcza, że <a href="https://podroznisia.pl/szczyt-pic-de-maia-andora/" data-type="post" data-id="19945" target="_blank" rel="noreferrer noopener">poprzedniego dnia</a> wzięliśmy całkiem sporo prowiantu i plecak był bardzo ciężki. Nie chcieliśmy tego powtórzyć dziś, kiedy mieliśmy dłuższy szlak z większym przewyższeniem. Pomimo tego, że oszczędzałam batony to zjadłam już prawie wszystkie, <strong>a do tego zaczęłam już dość mocno odczuwać brak energii i dopadło mnie zwątpienie czy dam radę wejść na samą górę</strong>.&nbsp;</p>



<p>Zatrzymaliśmy się na przełęczy pod Alt Del Griu, żeby zastanowić się, czy wchodzimy na szczyt. Ja widziałam to bardzo słabo z powodu coraz bardziej dopadającego mnie braku energii, ale zawsze mogliśmy się rozdzielić i spotkać trochę niżej (szlak w dół był widoczny z tego miejsca). Problemem była też <strong>prognoza pogody, która obiecywała deszcz</strong> za niecałą godzinę, a droga w dół była dość stroma i nie chcieliśmy schodzić, jak będzie ślisko. Planowaliśmy wracać inną trasą, nie wiedzieliśmy więc co nas czeka. Ale jeśli znalazłoby się tam tyle samo kamieni co w górę to było ryzyko, że naprawdę będziemy się na nich ślizgać jak zmoczy je deszcz. Znak na przełęczy wskazywał 30 min drogi do szczytu. Chmury za to (na moje skromne oko) nie zapowiadały deszczu przez najbliższy czas pomimo tego co twierdziła prognoza. Wiało mocno i wyglądało jakby deszcz miał przejść bokiem.&nbsp;</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="768" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/przed-przelecza-pod-alt-del-griu_andora_nisia-1024x768.jpg?resize=1024%2C768&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19965" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/przed-przelecza-pod-alt-del-griu_andora_nisia.jpg?resize=1024%2C768&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/przed-przelecza-pod-alt-del-griu_andora_nisia.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/przed-przelecza-pod-alt-del-griu_andora_nisia.jpg?resize=768%2C576&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/przed-przelecza-pod-alt-del-griu_andora_nisia.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Kawałek przed przełęczą pod Alt del Griu (photo by <a href="https://instagram.com/czesu">https://instagram.com/czesu</a>)</em></p>



<p>Nie chcieliśmy tracić za dużo czasu na gadanie, zdecydowaliśmy więc, że idziemy na górę, chłopaki na mnie nie czekają, ale &#8222;biegną&#8221; na szczyt, a ja albo dojdę do nich albo zacznę schodzić w dół. Miałam już wtedy mniej siły, zero jedzenia i wrażenie, że jeśli dalej będę szła pod górę to jest ryzyko, że zemdleję. A teraz wspinaliśmy się po skałach i przepaść była całkiem spora. W pewnym momencie stwierdziłam więc, że <strong>rozsądnie będzie zatrzymać się w tym miejscu</strong>, bo widok był już niesamowity, a w zupełności wystarczy mi to na ten dzień. Dwa dni później mieliśmy wspinać się na najwyższy szczyt Andory, nie chciałam więc ryzykować żadnego urazu czy wycieńczenia. Trzeba wiedzieć, kiedy zejść ze sceny niepokonanym. XD <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Podczas kiedy chłopacy zdobywali szczyt, ja szłam do umówionego miejsca, zatrzymując się co jakiś czas i odpoczywając. <strong>Doszłam do małego wzniesienia po drugiej stronie przełęczy</strong> i tam strzelałam sobie panoramki i nagrywałam filmiki, uważając by nie zdmuchnął mnie wiatr. xD Wiało naprawdę mocno, co widać po moich zdjęciach, bo część nie jest zbyt ostra. xD Chłopaki dołączyli do mnie po jakimś czasie &#8211; widziałam jak schodzili ze szczytu, byli w oddali tylko małymi kropkami, które łatwo było zgubić na szczycie pełnym kamulców.</p>



<p><strong>Droga w dół prowadziła głównie przez las i faktycznie była stroma</strong>. Przed schroniskiem spotkaliśmy trzy osoby, potem już zupełnie nikogo &#8211; szlak był cały nasz. Co niesamowite, wyglądało na to, że zbyt wiele ludzi tu nie dociera, ale konie owszem &#8211; wlazły całkiem wysoko i pozostawiały &#8222;pułapki&#8221; ;).</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/na-szczyt-alt-del-griu_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19966" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/na-szczyt-alt-del-griu_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/na-szczyt-alt-del-griu_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/na-szczyt-alt-del-griu_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/na-szczyt-alt-del-griu_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Szlak prowadzący od przełęczy na szczyt Alt del Griu</em></p>



<h2 class="wp-block-heading">To nie koniec drogi</h2>



<p>W Andorze często spotykały nas różne niespodzianki i tym razem też tak było. Jak byliśmy na parkingu, odpaliłam apkę, żeby wezwać taksówkę i okazało się, że ma przyjechać dopiero za godzinę, bo wyjeżdża ze stolicy. Nie chciało nam się tyle czekać, zwłaszcza, że zaczęło kropić, więc zaczęliśmy schodzić już ulicą w dół. Google twierdziło, że droga do autobusu zajmie nam 1h 20 min. Woleliśmy więc się poruszać, żeby nie zmarznąć za dużo. </p>



<p>Niedługo potem zerknęłam jeszcze raz i tym razem apka pokazała 22 minuty do przyjazdu! Zamówiłam taksę kawałek niżej, żeby samochód miał gdzie wykręcić, a my mogliśmy dzięki temu zajść na punkt widokowy. Odebrała nas Mariolka, która musiała jechać po krętych drogach z prędkością światła, bo przyjechała do nas z 10 minut wcześniej. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Ogólnie to <strong>w Andorze drogi nie są dla ludzi o słabych nerwach, bo są bardzo kręte, a lokalsi zasuwają po nich z dużą prędkością</strong>. Czasem nawet ludziom bez choroby lokomocyjnej robi się niedobrze, jeśli skuszą się na patrzenie w ekran telefonu. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p><strong>Nie żałuję, że nie weszłam na szczyt</strong>, chociaż zabrakło mi tylko 100m przewyższenia. Ale nie wiedziałam do końca co mnie tam czeka, a bezpieczeństwo jest najważniejsze. Jednak człowiek robi się mało uważny, kiedy jest zmęczony, głodny i przez to poirytowany. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Trzeba było więc podjąć męską decyzję. Na <a href="https://podroznisia.pl/alt-de-coma-pedrosa/" data-type="post" data-id="19987" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Comapedrosa</a> i tak widok zapierał dech w piersiach i warto było zostawić sobie na niego siły, zwłaszcza że wejście tam było bardzo wymagające. No i ja po raz kolejny przekonałam się, że <a href="https://podroznisia.pl/pokonujac-swoje-bariery-rowerem-mtb-z-wroclawia-do-gdanska/" data-type="post" data-id="19694" target="_blank" rel="noreferrer noopener">potrzebuję jeść dość sporo jak uprawiam długoterminowy sport</a>, żeby nie stracić nagle energii.</p>



<p>Nisia</p>



<figure class="wp-block-image size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="450" height="338" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/nisia-na-szlaku-na-alt-del-griu_andora-450x338.jpg?resize=450%2C338&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19967" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/nisia-na-szlaku-na-alt-del-griu_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/nisia-na-szlaku-na-alt-del-griu_andora.jpg?resize=1024%2C768&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/nisia-na-szlaku-na-alt-del-griu_andora.jpg?resize=768%2C576&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/nisia-na-szlaku-na-alt-del-griu_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 450px) 100vw, 450px" /></figure>



<p></p>



<p>Szukasz inspiracji na kolejną podróż? Chcesz poczytać o konkretnym miejscu? Zajrzyj&nbsp;<a href="https://podroznisia.pl/miejsca/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">tutaj</a>.</p>



<p><em>Posty, które mogą Ciebie zainteresować</em>:</p>



<ul class="wp-block-list">
<li><a href="https://podroznisia.pl/finale-ligure-wlochy/"></a><a href="https://podroznisia.pl/dzien-dobry-czy-pan-niedzwiedz-hala-kondratowa-tatry/">Dzień dobry, czy Pan Niedźwiedź?&nbsp;&nbsp;(Hala Kondratowa, Tatry)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/2016/09/17/przed-siebie-na-szczyt-ku-wolnosci-brne-babia-gora/">Przed Siebie, Na Szczyt, Ku Wolności Brnę! (Babia Góra)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/snowboard-w-zielencu/">Snowboard w Zieleńcu</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/dzika-dzungla-i-ruiny-w-palenque-meksyk/">Dzika Dżungla i Ruiny w Palenque (Meksyk)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/ruiny-wsrod-chmur-monte-alban-meksyk/">Ruiny Wśród Chmur (Monte Albán, Meksyk)</a></li>
</ul>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://podroznisia.pl/rozsadku-czasem-trzeba-sluchac-alt-del-griu-andora/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">19961</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Święta w górach (Świeradów-Zdrój)</title>
		<link>https://podroznisia.pl/swieta-w-gorach-swieradow-zdroj/</link>
					<comments>https://podroznisia.pl/swieta-w-gorach-swieradow-zdroj/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Nisia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 06 Jan 2026 13:47:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[W drodze]]></category>
		<category><![CDATA[góry]]></category>
		<category><![CDATA[polska]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://podroznisia.pl/?p=20206</guid>

					<description><![CDATA[Białe święta we Wrocławiu nie są zbyt częstym zjawiskiem. Jeśli człowiekowi zależy, żeby w tym okresie zobaczyć śnieg, a mieszka w dużym polskim mieście to musi wybrać się w góry. Ja dawno nie miałam białych świat, spodobał mi się więc pomysł Czarka, żeby pojechać do Świeradowia-Zdroju. W sumie to niejednokrotnie myślałam o tym, że fajnie &#8230; <a href="https://podroznisia.pl/swieta-w-gorach-swieradow-zdroj/" class="more-link">Czytaj dalej <span class="screen-reader-text">Święta w górach (Świeradów-Zdrój)</span> <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Białe święta we Wrocławiu nie są zbyt częstym zjawiskiem. Jeśli człowiekowi zależy, żeby w tym okresie zobaczyć śnieg, a mieszka w dużym polskim mieście to musi wybrać się w góry. Ja dawno nie miałam białych świat, spodobał mi się więc pomysł Czarka, żeby pojechać do Świeradowia-Zdroju.</p>



<span id="more-20206"></span>



<p>W sumie to niejednokrotnie myślałam o tym, że fajnie by było spędzić święta czy Sylwestra w górach. Zawsze wyobrażałam sobie taki wyjazd jako bardzo romantyczny. xD Ale tak w gruncie rzeczy to niejednokrotnie byliśmy w górach w zimę, nie wiem więc czemu dalej mam takie życzenie. XD Może po prostu lubię śnieg i góry, i ciągle mi mało. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> </p>



<h2 class="wp-block-heading">Trzeba uzbroić się w cierpliwość</h2>



<p>Tym razem zabraliśmy ze sobą ojca Czarka (Jacka) i jego partnerkę (Kasię), bo w sumie to był jej pomysł, żeby wyjechać gdzieś na święta. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Ja najpierw myślałam o jakimś ciepłym miejscu, ale Czaro nie wyobrażał sobie wigilii na all inclusive gdzieś w Egipcie czy na Maderze. Logistycznie było więc łatwiej zorganizować ją w Polsce. Zwłaszcza że i tak na początku grudnia byliśmy w Dubaju, dlatego nie mieliśmy parcia na ciepłe kraje. <strong>Pomysł był więc taki</strong>, żeby zamówić jedzenie we Wrocławiu, dodatkowo coś przyrządzić i zapakować to wszystko do lodówki turystycznej oraz toreb termicznych i pojechać samochodem do Świeradowia-Zdroju.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/stog-izerski_widok-na-sniezne-kotly_polska-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-20208" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/stog-izerski_widok-na-sniezne-kotly_polska.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/stog-izerski_widok-na-sniezne-kotly_polska.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/stog-izerski_widok-na-sniezne-kotly_polska.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/stog-izerski_widok-na-sniezne-kotly_polska.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p class="has-text-align-center"><em>Widok na Śnieżne Kotły ze Stogu Izerskiego, na który można wjechać kolejką</em></p>



<p>Życie oczywiście nie polega na tym, żeby było z górki, nie obeszło się więc bez przygód. xD We wtorek tuż przed przyjazdem poczułam się bardzo źle. Czaro chorował zarówno w listopadzie jak i w grudniu, mnie się upiekło&#8230; Do teraz. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Dostałam tylko lekkiej gorączki, ale <strong>czułam się tak słabo, że nie wyobrażałam sobie chodzić po górach</strong>. Nie miałam nawet siły tego dnia, żeby się spakować. Rozważałam więc zostanie w domu, żeby nie uprzykrzać innym życia. Ale Czaro zapowiedział, że nie zostawi mnie samej w domu na święta&#8230; ^^&#8221; &lt;3 Skoro tak stawia sprawę to przecież nie mogę im zepsuć świąt i spowodować, że nikt nie pojedzie&#8230; No i skoro mam się męczyć, siedząc w domu, to równie dobrze mogę się męczyć w górach, przy ładnych widokach i świeżym powietrzu&#8230; XD Do takich wniosków doszłam i nie zastanawiałam się więcej &#8211; pojechaliśmy!</p>



<p>A właściwie to na początku tylko próbowaliśmy, bo <strong>samochód nie chciał odpalić</strong>. xD Pierwszy raz od kilku lat jak go posiadamy. Błędem taktycznym było to, że najpierw podłączyliśmy lodówkę w bagażniku, a dopiero potem chcieliśmy odpalić samochód. xD I najprawdopodobniej zżarła cały prąd z akumulatora, którego pewnie już nie było za wiele. Na szczęście Jacek z Kasią też maja samochód, nie trzeba więc było odwoływać wyjazdu. Auto było mniejsze, ale udało się spakować całe siaty jedzenia, które zabieraliśmy ze sobą. Mieliśmy tylko godzinne opóźnienie, ale ważne że dojechaliśmy i święta się odbyły. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<h2 class="wp-block-heading">Pierwsze doświadczenie</h2>



<p><strong>Wigilia standardowo została spędzona przy stole</strong> (dojechaliśmy koło 16), ale następnego dnia poszliśmy na <strong>Sky Walk</strong>, żeby się trochę przejść. Na początku wydawało mi się, że ta wieża widokowa jest taka sama jak inne, które od jakiegoś czasu gęsto wyrastają w górach w Polsce i Czechach. Ale jak na nią wchodziliśmy to zaczęłam dochodzić do wniosku, że chyba jednak się wyróżnia. I faktycznie <strong>jest najwyższą wieżą w Polsce i okolicy</strong> (ma 65m wysokości). Do tego ma trochę więcej zawijasów i nie wchodzi się na nią po prostu w kółko jak na niektóre platformy tego typu. Standardowo za to ma ślizgawkę, która w zimę niestety była zamknięta. </p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="338" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sky-walk_swierado-zdroj_polska-338x450.jpg?resize=338%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-20209" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sky-walk_swierado-zdroj_polska.jpg?resize=338%2C450&amp;ssl=1 338w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sky-walk_swierado-zdroj_polska.jpg?resize=769%2C1024&amp;ssl=1 769w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sky-walk_swierado-zdroj_polska.jpg?resize=768%2C1022&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sky-walk_swierado-zdroj_polska.jpg?w=901&amp;ssl=1 901w" sizes="auto, (max-width: 338px) 100vw, 338px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Sky Walk</em></p>



<p>Wchodziliśmy na górę dość powoli, bo tam gdzie nie padało słońce, <strong>deski były zamarznięte</strong> i można było się poślizgnąć. Nie przeszkadzało to ludziom wchodzić na górę z wózkiem czy z chodzikiem, co moim zdaniem nie było najlepszym pomysłem, bo przy upadku słabo by się to skończyło. I jak tak spacerowaliśmy pod górę, widać było, że nadchodzą chmury z nad gór i widoczność niedługo zostanie ograniczona. </p>



<p>Na górze weszliśmy<strong> na siatkę i platformę ze szkła</strong> &#8211; ta druga nie robiła dużego wrażenia, bo podłoga była pokryta szronem, nie było więc widać na jakiej jesteśmy wysokości. Czaro położył się na siatce zrobionej z grubych lin, ale mnie jakoś brakowało do tego odwagi. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f61b.png" alt="😛" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> A to on miał kiedyś mocny lęk wysokości&#8230; <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> </p>



<p>I wtedy nadeszła<strong> mgła lodowa</strong>, a nie chmury jak się spodziewaliśmy. I powoli zaczęło pojawiać się <strong>halo</strong> &#8211; zjawisko optyczne powstałe przez załamanie światła na kryształkach lodu. Wokół słońca wytworzyła się <strong>tęczowa aureola</strong>, a wokół niej kolejna. I z tej zewnętrznej rozchodziły się tęcze jakby miały zapoczątkować kolejne aureole. Wyglądało to niesamowicie i pierwszy raz coś takiego widziałam. Zwłaszcza że lód unoszący się w powietrzu mienił się w słońcu i dodawał efektu. Niestety aparat glupiał przy próbie zdjęć, bo nie wiedział na co naostrzyć, nawet jak próbowało się robić zdjęcia z manualnymi ustawieniami.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="334" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/halo_swieradow-zdroj_polska-334x450.jpg?resize=334%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-20211" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/halo_swieradow-zdroj_polska.jpg?resize=334%2C450&amp;ssl=1 334w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/halo_swieradow-zdroj_polska.jpg?resize=760%2C1024&amp;ssl=1 760w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/halo_swieradow-zdroj_polska.jpg?resize=768%2C1035&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/halo_swieradow-zdroj_polska.jpg?w=890&amp;ssl=1 890w" sizes="auto, (max-width: 334px) 100vw, 334px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Halo widziane ze Sky Walka</em></p>



<p>Wieczorem miałam kolejna niezapomnianą atrakcję, która była dla mnie nowością. Na posesji, w której wynajmowaliśmy mieszkanie znajdowało się <strong>jaccuzzi,</strong> które było czynne też w zimę. Znajdowało się ono <strong>na zewnątrz</strong>, można było więc siedzieć w parującej wodzie z kieliszkiem w ręku i widokiem na księżyc oraz choinkę ozdobioną lampkami świątecznymi. Tak więc zrobiliśmy. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Woda miała 38 stopni, więc nie marzłam, jeśli byłam zanurzona aż po szyję. Starałam się więc nie wychylać za bardzo. Fajnie było tak siedzieć w jaccuzzi w zimę, podczas gdy naokoło leżał śnieg i było już ciemno. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> A potem wskoczyć do sauny, która znajdowała się tuż obok, żeby się ogrzać i na spokojnie przebrać w szlafrok.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Chorobie się nie dam!</h2>



<p>Ale zdecydowanie nie pomogło to pozbyć się choroby. xD Chociaż myślę, że gorszy był <strong>trekking następnego dnia</strong>, bo szliśmy dość rześkim krokiem, rozbierałam się więc, żeby się za bardzo nie zgrzać. A przez to mogłam się trochę wyziębić (bo nie może być optymalnie <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f61b.png" alt="😛" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> &#8211; niezdrowo by było <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> xD). Jaccuzzi tego dnia niestety było zajęte aż do 22, więc już nie skorzystałam. </p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="768" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/jacuzzi_swieradow-zdroj_czaro-i-nisia-1024x768.jpg?resize=1024%2C768&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-20213" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/jacuzzi_swieradow-zdroj_czaro-i-nisia.jpg?resize=1024%2C768&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/jacuzzi_swieradow-zdroj_czaro-i-nisia.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/jacuzzi_swieradow-zdroj_czaro-i-nisia.jpg?resize=768%2C576&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/jacuzzi_swieradow-zdroj_czaro-i-nisia.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p class="has-text-align-center"><em>W jacuzzi</em></p>



<p>Za to<strong> złapał mnie mocny kaszel</strong>, który nie pozwalał mi spać w nocy, bo budziłam się po półtorej godziny, żeby przez godzinę kaszleć i próbować znów usnąć. A potem spałam przez kolejne półtorej godziny, żeby znów obudzić się i pokaszleć. I tak w kółko przez cały wyjazd. </p>



<p>Okazało się też, że miejsce, w którym przebywaliśmy i które <strong>z początku wydawało się idealne</strong>, okazało się <strong>mieć takie wady jak papierowe ściany czy słabe ogrzewanie podłogowe</strong>. To ostatnie było podzielone na piętra, a na górnym mieliśmy dwie sypialnie, z czego jedna wystawała poza obrys budynku i ogrzewanie działało tam dużo gorzej, efektem czego było kilka stopni różnicy w jednym i drugim pokoju. A było tylko jedno ustawienie na całe piętro, mogliśmy więc mieć saunę w jednej sypialni i odpowiednie warunki w drugiej lub zimnicę w drugiej i dobrą temperaturę w tej pierwszej. Ktoś musiał cierpieć. Można pomyśleć, że wystarczyłoby otworzyć okno, ale sąsiad palił jakimiś śmieciami i nasze uzdrowiskowe powietrze śmierdziało tak, że czasem ciężko było wytrzymać z otwartym oknem.</p>



<p>Łącznie przeszłam na tym wyjeździe<strong> 35km</strong>, co normalnie nie zrobiłoby na mnie wrażenia (dużo więcej przeszłam <a href="https://podroznisia.pl/andora-praktyczne-info/" data-type="post" data-id="19922">w Andorze</a>), ale myślę, że w trakcie choroby był to wyczyn. Byłam drugi raz na Stogu Izerskim i podziwiałam widoczki. Trasa na szczyt była dość nudna i szczerze mówiąc odechciało mi się łazić. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f61b.png" alt="😛" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Na szczęście szlak leżał na ocienionej stronie góry, wszędzie więc był śnieg. Choinki pokryte białym puchem urozmaicały widoki. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Prawie dokladnie rok temu byliśmy w tym miejscu oraz na <strong>Smerku</strong>, gdzie mieliśmy cudny zachód słońca. Wtedy ta trasa podobała mi się bardziej. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> I wtedy zdecydowaliśmy, że <strong>trzeba kupić raczki</strong>, bo ślizgaliśmy się, próbując dojść na górę do schroniska. Teraz byliśmy już w nie uzbrojeni i faktycznie na jakiś czas je założyliśmy, bo na początku przez szlak prowadził zamarznięty strumyk. Dzięki raczkom mogliśmy iść przez sam środek, po lodzie, ale z przyczepnością jak po asfalcie.</p>



<p>W Świeradowie-Zdroju mają też <strong>tor saneczkowy</strong>, ale jest on dość krótki, więc nie zdecydowaliśmy się na przejażdżkę. Za to piliśmy herbatkę/kawkę/gorącą czekoladę w <strong>domu zdrojowym</strong>, a także skosztowaliśmy pysznej wędzonej rybki z <strong>lokalnej wędzarni</strong>. Wyjazd można uznać za udany. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Nisia</p>



<figure class="wp-block-image size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="337" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sky-walk_swieradow-zdroj_nisia-i-czaro-337x450.jpg?resize=337%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-20214" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sky-walk_swieradow-zdroj_nisia-i-czaro.jpg?resize=337%2C450&amp;ssl=1 337w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sky-walk_swieradow-zdroj_nisia-i-czaro.jpg?resize=766%2C1024&amp;ssl=1 766w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sky-walk_swieradow-zdroj_nisia-i-czaro.jpg?resize=768%2C1027&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sky-walk_swieradow-zdroj_nisia-i-czaro.jpg?w=897&amp;ssl=1 897w" sizes="auto, (max-width: 337px) 100vw, 337px" /></figure>



<p><em>Na Sky Walku</em></p>



<p>Szukasz inspiracji na kolejną podróż? Chcesz poczytać o konkretnym miejscu? Zajrzyj&nbsp;<a href="https://podroznisia.pl/miejsca/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">tutaj</a>.</p>



<p><em>Posty, które mogą Ciebie zainteresować</em>:</p>



<ul class="wp-block-list">
<li><a href="https://podroznisia.pl/jak-przejechac-polske-wzdluz-przygotowanie/"></a><a href="https://podroznisia.pl/finale-ligure-wlochy/">Finale Ligure – Inna perspektywa na wyjazd do Włoch</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/tatry-przelecz-pod-swinica/">Tatry – Przełęcz pod Świnicą</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/zycie-w-dziczy-khao-sok-tajlandia/">Życie w dziczy (Khao Sok, Tajlandia)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/trekking-na-plaze-porto-timoni-korfu-grecja/">Trekking na plażę – Porto Timoni (Korfu, Grecja)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/sladami-samuraja-himeji-japonia/">Śladami samuraja (Himeji, Japonia)</a></li>
</ul>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://podroznisia.pl/swieta-w-gorach-swieradow-zdroj/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">20206</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Pierwszy szczyt w Andorze &#8211; Pic De Maia</title>
		<link>https://podroznisia.pl/szczyt-pic-de-maia-andora/</link>
					<comments>https://podroznisia.pl/szczyt-pic-de-maia-andora/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Nisia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 16 Dec 2025 14:51:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[W drodze]]></category>
		<category><![CDATA[andora]]></category>
		<category><![CDATA[góry]]></category>
		<category><![CDATA[natura]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://podroznisia.pl/?p=19945</guid>

					<description><![CDATA[Wyjazd do Andory wyszedł tak trochę przypadkiem 😛 (nie pierwszy raz zresztą!), bo początkowo planowaliśmy jechać do Trydentu i tam pochodzić po górach. Ale pogoda się popsuła i miało sporo padać. A że czekaliśmy jeszcze na przyklepanie urlopu Czarka to nie kupiliśmy biletów przez długi czas i mieliśmy okazję zmienić miejsce docelowe naszego wyjazdu. Dalej &#8230; <a href="https://podroznisia.pl/szczyt-pic-de-maia-andora/" class="more-link">Czytaj dalej <span class="screen-reader-text">Pierwszy szczyt w Andorze &#8211; Pic De Maia</span> <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Wyjazd do Andory wyszedł tak trochę przypadkiem <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f61b.png" alt="😛" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> (nie pierwszy raz zresztą!), bo początkowo planowaliśmy jechać do Trydentu i tam pochodzić po górach. Ale pogoda się popsuła i miało sporo padać. A że czekaliśmy jeszcze na przyklepanie urlopu Czarka to nie kupiliśmy biletów przez długi czas i mieliśmy okazję zmienić miejsce docelowe naszego wyjazdu. Dalej chcieliśmy <strong>iść w góry zobaczyć piękne widoki i zdobyć wysokie szczyty</strong> &#8211; z tego nie chcieliśmy zrezygnować i to był główny powód decyzji na ten wyjazd. Do tego ciężko jest odmówić zwiedzenia nowego kraju i nowej stolicy, kiedy ma się takie <a href="https://podroznisia.pl/moje-cele-bucketlist/" data-type="page" data-id="13646" target="_blank" rel="noreferrer noopener">cele</a>, więc po krótkim researchu wygrała Andora. I tak zamieniliśmy Dolomity na Pireneje. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<span id="more-19945"></span>



<p><strong>Pierwszy dzień był w miarę spokojny</strong>, żeby od razu nie narobić sobie pęcherzy czy nie doprowadzić kolan do spuchnięcia. W Andorze mieliśmy spędzić 4 dni, wiedzieliśmy więc, że będzie jeszcze czas na to, żeby na porządnie się zmęczyć. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Do tego doszły problemy z planowaniem trasy, postanowiliśmy więc <strong>spróbować ze szlakiem, do którego łatwo było się dostać</strong>. Nie oznaczało to jednak, że będziemy się obijać &#8211; rest day miał być dopiero za chwilę. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Padło na Pic de Maia &#8211; miało być ok. 14km do przejścia i jakieś 700m przewyższenia. Ale wyszło trochę inaczej. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<h2 class="wp-block-heading">Pierwsza próba przez mniej popularny szlak</h2>



<p>Ze stolicy, Andorra la Vella, pojechaliśmy <strong>autobusem do La Pas de la Casa</strong> &#8211; byliśmy na wschodniej granicy tego kraju z Francją. Planowaliśmy pójść szlakiem od tyłu, najpierw zahaczając o inne wierzchołki, a dopiero potem pojść przez Pic de Maia i wrócić ulicą do miasta. Była też krótsza opcja, ulicą do góry przez Refugi de Miguel, ale wydawała się zbyt nudna. Wybraliśmy więc pierwszą.</p>



<p>Dziwne było to, że <strong>szlak właściwie zaczynał się na posiadłości prywatnej </strong>i nie dało się tamtędy przejść, bo ogrodzenie było podłączone pod prąd (informacja z wywieszonej tam tabliczki). :O Ale nie chcieliśmy się od razu poddawać i próbowaliśmy dojść do szlaku kawałek dalej, na rynpał. Przeszliśmy się ulicą i szukaliśmy ścieżki, której prawie nie było &#8211; ewidentnie nikt tędy nie chodził. <strong>Często błądziliśmy</strong>, bo łatwo było się zgubić &#8211; mało było oznaczeń i nie prowadził nas wydeptany szlak jak to normalnie bywa. Coraz częściej musieliśmy przechodzić pod ogrodzeniami, które były właściwie linkami z drutu, które potencjalnie mogły być podłączone pod prąd (potem już nie było żadnej informacji). Tak minęła nam może godzina.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="338" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-niedaleko-la-pas-de-la-casa_andora-338x450.jpg?resize=338%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19949" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-niedaleko-la-pas-de-la-casa_andora.jpg?resize=338%2C450&amp;ssl=1 338w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-niedaleko-la-pas-de-la-casa_andora.jpg?resize=769%2C1024&amp;ssl=1 769w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-niedaleko-la-pas-de-la-casa_andora.jpg?resize=768%2C1022&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-niedaleko-la-pas-de-la-casa_andora.jpg?w=901&amp;ssl=1 901w" sizes="auto, (max-width: 338px) 100vw, 338px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Pierwszy szlak</em></p>



<p><strong>Nie poddawaliśmy się do czasu aż krowy zagrodziły nam drogę, a szlak zupełnie zniknął z oczu</strong>. xD Byki tutaj są ogromne (wyglądają jakby ważyły z 400kg) i obserwują Ciebie jak tylko podchodzisz do stada. A było ich wiele po drodze i często nie dało się ich wyminąć z odległości 20m jak to sugerowały infografiki na innym szlaku. Gdyby takiemu odbiło i zaczął by biec w naszą stronę to nie bardzo byłoby gdzie uciec. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" />&nbsp;</p>



<p><strong>Nie wiedzieliśmy też, czy nie będzie dalej problemu ze znalezieniem ścieżki</strong> i czy w ogóle da się przejść.  Biorąc to wszystko pod uwagę, woleliśmy nie ryzykować i się cofnęliśmy.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Podejście drugie, czyli tam gdzie chodzą ludzie <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></h2>



<p><strong>Musieliśmy przejść kawałek przez miasto </strong>&#8211; tam też trasa nie zawsze była prosta, ponieważ niektóre uliczki były poukrywane, a inne w remoncie, więc musieliśmy szukać obejścia. Wyszliśmy w końcu na ulicę prowadzącą do szlaku i tam szliśmy ślimakiem w górę. Miały być skróty po drodze, ale nie wszystkie dało się zauważyć. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Jeden jednak znaleźliśmy &#8211; była to ścieżka biegnąca mocno pod górę obok drogi. Po drodze spotkaliśmy trochę osób i pasące się stada koni. Te były mniejsze niż krowy i wydawały się bardziej obojętne na wszystko co działo się dookoła. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Ludzie je głaskali i zwierzaki z reguły nie miały nic przeciwko. Tak doszliśmy do <strong>Refugi de Miguel</strong> &#8211; schroniska, które było zamknięte. Google <a href="https://podroznisia.pl/andora-praktyczne-info/" data-type="post" data-id="19922" target="_blank" rel="noreferrer noopener">tutaj akurat podał nam dobre informacje</a> i wiedzieliśmy czego się spodziewać &#8211; mieliśmy wystarczająco dużo wody i jedzenia na całą wędrówkę.</p>



<p>Co nas jednak zaskoczyło to to, że <strong>w tym miejscu znajdowały się dwie stacje benzynowe</strong> (nie widziałam ich na mapie, ale może nie zauważyłam O_o). Za to w żadnej nie było toalety. Znajdowało się tu też miejsce na piknik &#8211; kilka betonowych stołów i stołków. Nie zdecydowaliśmy się jednak siąść, bo mocno wiało. W tym miejscu drogowskaz pokazywał 3km na szczyt, 200m wzniesienia i 40 minut.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/parking_start-szlaku-na-pic-de-maia_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19950" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/parking_start-szlaku-na-pic-de-maia_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/parking_start-szlaku-na-pic-de-maia_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/parking_start-szlaku-na-pic-de-maia_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/parking_start-szlaku-na-pic-de-maia_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p class="has-text-align-center"><em>Parking w miejscu, gdzie zaczynał się szlak na Pic de Maia</em></p>



<p><strong>Już tu mieliśmy całkiem niezłe widoczki na góry</strong>. Im dalej i wyżej szliśmy tym więcej gór było widać &#8211; pojawiały się z każdej strony, za jednym pasmem wyłaniało się następne, a za nim kolejne. Widoki były cudne!</p>



<p><strong>Sam szlak za to był monotonny i za bardzo nieoznaczony</strong> &#8211; ale łatwy do znalezienia w przeciwieństwie do poprzednich doświadczeń z tego dnia. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Na górę najpierw prowadziła ulica, która potem zamieniła się w drogę szutrową. W pewnym momencie poszliśmy skrótem, żeby sobie trochę urozmaicić trasę, ale była to po prostu ścieżka ostro w górę. Wracaliśmy też ta samą trasą, miałam więc trochę niedosyt, chociaż nogi ostatecznie były zmęczone. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p><strong>Niestety szczyt nie był zbyt spektakularny ponieważ był płaski</strong>, grunt więc zasłaniał widoki. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Trzeba było podejść do krańców z każdej strony, <strong>nie było więc możliwości zobaczenia panoramy 360</strong>. A szkoda, bo była by naprawdę niesamowita &#8211; nie jest to najwyższy szczyt w okolicy i góry rozciągają się dosłownie z każdej ze stron. Dzięki temu jest pogląd na pasma dookoła.</p>



<p>Początkowo planowaliśmy pójść dalej po grani, ale ostatecznie zrezygnowaliśmy, bo widoki nie byłyby inne niż to co widzieliśmy do tej pory, a było ryzyko, że niedługo będzie padać. Ostatecznie lunęło jak wsiedliśmy do autobusu powrotnego do stolicy, była to więc dobra decyzja. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Poza tym bardzo mocno wiało na górze, przez co szybko zrobiło się nam zimno.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="768" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-de-maia_na-szczycie_andora_nisia-i-reszta-1024x768.jpg?resize=1024%2C768&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19952" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-de-maia_na-szczycie_andora_nisia-i-reszta.jpg?resize=1024%2C768&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-de-maia_na-szczycie_andora_nisia-i-reszta.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-de-maia_na-szczycie_andora_nisia-i-reszta.jpg?resize=768%2C576&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-de-maia_na-szczycie_andora_nisia-i-reszta.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Na szczycie Pic de Maia (photo by <a href="http://instagram.com/czesu" target="_blank" rel="noreferrer noopener">http://instagram.com/czesu</a>)</em></p>



<p>Na górnym szlaku spotkaliśmy jedną osobę i jednego rowerzystę. Po drodze niżej było więcej osób, zwłaszcza przy skrócie prowadzącym przez pastwisko, na którym stało stado pięknych koni.<strong> Ogólnie w Andorze jest sporo szosiarzy</strong>, ale trzeba mieć niezłą łydkę, żeby tam podjeżdżać, bo płasko nie jest. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Na podjazdy po prawej stronie ulicy jest często wąski pas dla rowerzystów, żeby nie wstrzymywali ruchu pod górkę. W dół już chyba zakładają, że nikt wolno jechać nie będzie, bo takiego pasa nie ma. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> </p>



<p><strong>Jeśli chodzi o pieszych to na szlakach nie spotykaliśmy ich zbyt często</strong>. Jedynym wyjątkiem był <a href="https://podroznisia.pl/alt-de-coma-pedrosa/" data-type="post" data-id="19987" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Comapedrosa</a>, który znajdował się w parku narodowym i był najwyższym szczytem Andory. I pewnie dlatego był najbardziej popularny. Tam ruch był na poziomie tego, co można doświadczyć w Polsce &#8211; prawie jak w Szklarskiej w lato. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>W drodze powrotnej zdecydowaliśmy się pójść trochę inną trasą i przejść pod wyciągiem. Nie był to szczególny skrót, ale przynajmniej nie szliśmy prawie w ogóle po betonie (przyjemniej i zdrowiej <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> ), a do tego <strong>spotkaliśmy kilka świstaków</strong>, które wychodziły na chwilę ze swoich nor, żeby popatrzeć na otoczenie i szybko schować się z powrotem jak tylko podeszliśmy za blisko. A trzymały bardzo duży dystans, więc nie próbowałam nawet robić zdjęć. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" />&nbsp;</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia_konie_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19953" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia_konie_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia_konie_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia_konie_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia_konie_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>W drodze powrotnej poszliśmy na przełaj <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></em></p>



<h2 class="wp-block-heading">Jak dojechać do Andory</h2>



<p>W Andorze nie ma lotniska, na które można by dolecieć z Polski. Jak już byliśmy na miejscu, w appce z taksówkami pokazało mi &#8222;lotnisko w Andorze&#8221; jako potencjalne miejsce docelowe, do którego mogłabym chcieć pojechać. Do tej pory byłam przekonana, że w tym kraju w ogóle nie ma lotniska. Ale może było jakieś małe dla prywatnych samolotów lub na jakieś skoki spadochronowe czy inne atrakcje&#8230; O_o</p>



<p><strong>Do wyboru mamy więc polecieć do <a href="https://podroznisia.pl/bajeczny-park-guelle-w-barcelonie-hiszpania/" data-type="post" data-id="11749" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Barcelony w Hiszpanii</a> lub do Tuluzy we Francji i stamtąd udać się autobusem Andbus</strong>. Niestety loty z Wrocławia zatrzymują się tylko w Gironie i musielibyśmy się przetransportować do samej Barcelony, przejazd ten zająłby więc więcej niż z Francji. Do tego postanowiliśmy odwiedzić też świetnie zachowane miasto średniowieczne w Carcassone. Padło więc na przelot do Tuluzy &#8211; niestety z Krakowa.</p>



<p>Bilety na Andbus kupuje się dość łatwo online i jadą one prawie bez przystanków. Z przodu jest trochę ciaśniej, ale jak siedzi się w dalszych rzędach to jest sporo miejsca na nogi &#8211; zdecydowanie więcej niż w samolocie, polskim pociągu czy Polskim Busie. Autobus jedzie dość sprawnie, nawet powiedziałabym że dość szybko, a że drogi są mocno powywijane (w końcu dość szybko zaczyna się wjeżdżać w góry) to może się zrobić niedobrze od patrzenia w telefon. XD My więc przez większość trasy siedzieliśmy z nosem przy szybie i podziwialiśmy widoki, bo było na co patrzeć!</p>



<p>Info o tym jak poruszać się po Andorze znajdziesz w <a href="https://podroznisia.pl/andora-praktyczne-info/" data-type="post" data-id="19922" target="_blank" rel="noreferrer noopener">poprzedniej notce</a>.</p>



<p>Nisia</p>



<figure class="wp-block-image size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="450" height="338" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia_andora_nisia-450x338.jpg?resize=450%2C338&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19951" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia_andora_nisia.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia_andora_nisia.jpg?resize=1024%2C768&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia_andora_nisia.jpg?resize=768%2C576&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia_andora_nisia.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 450px) 100vw, 450px" /></figure>



<p></p>



<p>Szukasz inspiracji na kolejną podróż? Chcesz poczytać o konkretnym miejscu? Zajrzyj&nbsp;<a href="https://podroznisia.pl/miejsca/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">tutaj</a>.</p>



<p><em>Posty, które mogą Ciebie zainteresować</em>:</p>



<ul class="wp-block-list">
<li><a href="https://podroznisia.pl/tatry-przelecz-pod-swinica/">Tatry – Przełęcz pod Świnicą</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/grecja-to-nie-tylko-plaze-meteory-wawoz-enipeas/">Grecja to nie tylko plaże (Meteory, wąwóz Enipeas)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/co-warto-zobaczyc-na-majorce-hiszpania/">Co Warto Zobaczyć&nbsp;na Majorce (Hiszpania)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/co-warto-zwiedzic-w-meksyku/">Co warto zwiedzić w Meksyku</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/straszne-historie-wsrod-malowniczych-skal-czeska-szwajcaria/">Straszne historie wśród malowniczych skał (Czeska Szwajcaria)</a></li>
</ul>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://podroznisia.pl/szczyt-pic-de-maia-andora/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">19945</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Andora &#8211; planowanie bywa trudne</title>
		<link>https://podroznisia.pl/andora-praktyczne-info/</link>
					<comments>https://podroznisia.pl/andora-praktyczne-info/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Nisia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 25 Nov 2025 16:18:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Informacje]]></category>
		<category><![CDATA[W drodze]]></category>
		<category><![CDATA[andora]]></category>
		<category><![CDATA[góry]]></category>
		<category><![CDATA[natura]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://podroznisia.pl/?p=19922</guid>

					<description><![CDATA[Trzeba to przyznać &#8211; od planowania pobytu i wędrówek w Andorze można dostać zawrotu głowy &#8211; nawet jak jest się takim starym wyjadaczem jak ja. Z noclegiem nie ma problemu, ale transport czy szlaki górskie to już inna broszka. Trzeba się postarać i posprawdzać różne serwisy (czasem wejść na kilka), żeby coś osiągnąć. 😉 Zwłaszcza, &#8230; <a href="https://podroznisia.pl/andora-praktyczne-info/" class="more-link">Czytaj dalej <span class="screen-reader-text">Andora &#8211; planowanie bywa trudne</span> <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Trzeba to przyznać &#8211; <strong>od planowania pobytu i wędrówek w Andorze można dostać zawrotu głowy</strong> &#8211; nawet jak jest się takim starym wyjadaczem jak ja. Z noclegiem nie ma problemu, ale transport czy szlaki górskie to już inna broszka. <strong>Trzeba się postarać i posprawdzać różne serwisy</strong> (czasem wejść na kilka), żeby coś osiągnąć. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Zwłaszcza, że nie jest to aż tak popularny kierunek na jaki kreuje się ten kraj.</p>



<span id="more-19922"></span>



<h2 class="wp-block-heading">Niespodzianki z planowaniem przejazdów&nbsp;</h2>



<p><strong>Google maps daje ciała</strong>: nie pokazuje jakim autobusem można dojechać w konkretne miejsce, używając opcji &#8222;szukaj trasy&#8221;, ani w ogóle nie ma zaznaczonych przystanków autobusowych na mapie. Do tego nie pokazuje wszystkich wyciągów narciarskich albo twierdzi, że dany wyciąg jest zamknięty podczas gdy tak naprawdę jest otwarty. Swoją drogą jest tutaj niesamowicie duża ilość wyciągów, ale tylko ze trzy czy cztery są otwarte w lato, cała reszta czeka na zimę. Plus jednak za to, że otwarte są całkiem długo: Pal-Arinsal zabiera ostatnich pasażerów do godziny 18, a w porównaniu na przykład do Szklarskiej Poręby &#8211; wyciąg na Szrenicę działa 2h krócej pomimo tego, że jest tam ewidentnie więcej ludzi.</p>



<p>Czytałam, że Andora jest niby dobrze skomunikowana autobusami, ale to działa jak chcesz przejechać z jednego kurortu do drugiego &#8211; w miastach jest spora ilość przystanków. Ale <strong>jeśli planujesz podjechać pod start szlaku to najpewniej się rozczarujesz</strong>, bo trzeba kawałek podejść, czyli dołożyć do trasy kilka dodatkowych kilometrów i kilkaset metrów przewyższenia, żeby najpierw dostać się w odpowiednie miejsce. Tak mieliśmy podczas wejścia na szczyt Maia &#8211; połowa trasy przebiegała przez miasto i ulicę jadącą na początek szlaku.&nbsp;</p>



<p>Do tego musieliśmy się nieźle napocić, żeby w ogóle <strong>zorientować się skąd odjeżdża konkretny autobus</strong>. Wszędzie polecali stronę <a href="http://bus.ad/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">bus.ad</a>, gdzie miał być rozkład autobusów, ale była tam tylko lista przystanków, bez mapy. Za to istnieje <strong>aplikacja FEDA Mou-t</strong> , gdzie jest mapa z autobusami i rozkłady jazdy. Żeby jednak nie było zbyt łatwo &#8211; nie jest ona zbyt intuicyjna, trzeba się trochę naklikać, żeby <strong>nauczyć się po niej poruszać</strong>.&nbsp;Nam to zajęło ze 2 dni&#8230;</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu3_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19969" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu3_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu3_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu3_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu3_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p class="has-text-align-center"><em>Szlak na Alt del Griu</em></p>



<p>Na początku klikałam każdy osobny przystanek, żeby zobaczyć jaki autobus stamtąd odjeżdża lub wpisywałam numer lub nazwę przystanku znalezioną na stronie <a href="http://bus.ad/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">bus.ad</a>. Co znaczy, że musiałam korzystać z obu miejsc, żeby znaleźć odpowiedni przystanek. Google w ogóle w tym nie pomógł, chociaż często to mapy Google właśnie są dla mnie podstawowym narzędziem do planowania przejazdów &#8211; nie tym razem.</p>



<p>Ostatecznie odkryłam, że <strong>w aplikacji prawie wszystko jest klikalne</strong>, mogłam wyszukać pełną trasę danego autobusu (spis przystanków) i klikać w każdą&nbsp;nazwę przystanku, żeby zobaczyć gdzie ten przystanek się znajduje (odsyłało mnie na mapę). Trochę &#8222;na okrętkę&#8221;, ale przynajmniej wszystko było w jednym miejscu i nie musiałam już szukać przystanków na stronie internetowej.&nbsp;</p>



<p><strong>Układ przystanków jest dość skomplikowany &#8211; przynajmniej w stolicy &#8211; bo jest tu trochę dróg jednokierunkowych</strong>, przez co przystanki tego samego autobusu w dwóch kierunkach zlokalizowane są w różnych miejscach. A nie tak jak standardowo &#8211; w tym samym miejscu po obu stronach ulicy. Jest to na tyle nieintuicyjne, że jak pytaliśmy o autobusy w informacji turystycznej, koleś podał nam przystanek autobusu jadącego w przeciwnym kierunku. Na szczęście poszliśmy dzień wcześniej sprawdzić czy na przystanku znajduje się rozkład jazdy i już wtedy odkryliśmy, że to nie jest to miejsce.&nbsp;I że nie ma podanych godzin odjazdu. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu2_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19970" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu2_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu2_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu2_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu2_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Szlak prowadzący do Alt del Griu</em></p>



<p>Potem okazało się też, że w informacji turystycznej podali nam również złą cenę biletów: €1,90 za jeden przejazd &#8211; zamiast €4,80, które zapłaciliśmy za całą trasę<strong>. Cena biletów autobusowych zależy więc od długości przejazdu</strong>. Zgadzało się za to info, że w autobusie można <strong>płacić tylko gotówką</strong>. Mieliśmy też według niego znaleźć rozkład jazdy na stronie <a href="http://bus.ad/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">bus.ad</a>, co nam się nie udało, i twierdził że aplikacja jest nieaktualna. A wygląda na to, że aplikacja ma najwięcej danych i rozkład tam się zgadzał. Spore zamieszanie było z odkryciem jak się w tym połapać, ewidentnie mieli z tym problem nawet w informacji turystycznej.</p>



<p>Andora chwali się, że ma <strong>140 przystanków</strong> w tym niedużym kraju. <strong>Autobusy z reguły kursują między 6:30 a 22:30 (nawet w niedzielę)</strong>, średnio co pół godziny, ale zdarzają się też autobusy jeżdżące co 15 min jak ten z Andorra la Vella do Massany. Linii głównych jest dosłownie kilka, ale są też jakieś mniejsze linie lokalne.&nbsp;</p>



<h2 class="wp-block-heading">To może zaplanujmy szlak!&nbsp;</h2>



<p>Grzebałam trochę na blogach w poszukiwnaiu szlaków górskich, na które da się dojechać autobusem, ale<strong> nie znalazłam zbyt wiele blogów</strong> (chyba mało ludzi jeździ do Andory na trekking) <strong>ani zbyt wiele takich szlaków</strong> (chyba większość jak już tu przyjedzie to wypożycza samochód). A te najlepsze widoczki były na szlakach mniej dostępnych. Ogólnie odniosłam wrażenie, że tutaj są albo krótkie szlaki ze 100-300m przewyższeniem, takie z 700-900m lub od razu powyżej 1200m.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/w-drodze-na-comapedrosa_andora.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-20002" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/w-drodze-na-comapedrosa_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/w-drodze-na-comapedrosa_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/w-drodze-na-comapedrosa_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/w-drodze-na-comapedrosa_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p class="has-text-align-center"><em>W drodze na Coma Pedrosa</em></p>



<p><strong>Nie mogłam znaleźć tras pieszych na Stravie</strong>, gdzie zwykle zaglądam na wyjazdach &#8211; wyglądało na to, że mało jest szlaków w Andorze. Chciałam na przykład wybrać się na <strong>Pic De Carroi</strong>, które znajdowało się dosłownie obok stolicy, w której się zatrzymaliśmy. Ale nie dało się na nie wejść od naszej strony, bo nie było żadnych szlaków ani ścieżek na żadnej z map, które przeglądaliśmy &#8211; co do tego akurat zgadzały się wszystkie apki. Trzeba by było iść od drugiej strony, trasa wynosiłaby wtedy 23km i miała ponad 1000m przewyższenia. A było to całkiem sporo. Ostatecznie więc zrezygnowaliśmy z tego pomysłu na rzecz podejścia na <strong>Alt Del Griu</strong>. W Andorze jest dużo szczytów z fajnymi widokami, można by tam było łazić przez tydzień lub dwa non stop. Jednak góry są położone dość blisko siebie, więc widoki bywają podobne jeśli z dnia na dzień pójdzie się na dwa szczyty pasm sąsiadujących. Trzeba więc dobrze rozplanować wyjścia na szlak. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p><strong>Pierwsza góra, na którą postanowiliśmy wejść to była Pic De Maia</strong> &#8211; na <strong>Komoot</strong> znaleźliśmy jeden szlak na dojście na szczyt od tyłu, przy okazji zahaczając o inne wierzchołki, więc postanowiliśmy nim pójść. Sam start tego szlaku z Komoota powinien dać nam coś do zrozumienia, bo zaczynał się na posiadłości prywatnej i do tego nie dało się tamtędy przejść, bo było ogrodzenie podłączone pod prąd (była informacja). :O Ale nie chcieliśmy się od razu poddawać i próbowaliśmy przejść kawałek dalej na rynpał.</p>



<p>Dość szybko jednak okazało się, że <strong>szlak właściwie nie istnieje</strong> &#8211; nie było żadnej ścieżki, od czasu do czasu tylko znajdowaliśmy jakiś znak informujący, że jesteśmy w dobrym miejscu. Ale sporo <strong>błądziliśmy</strong> i nie wiedzieliśmy często dokąd iść. I chyba nikt tamtędy nie chodzi, bo nie było wydeptanego szlaku i łatwo było się zgubić. Ludzi praktycznie nie spotkaliśmy, za to witały nas często całe stada ogromnych krów.&nbsp;</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia2_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19959" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia2_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia2_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia2_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia2_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Szlak na Pic de Maia</em></p>



<p><strong>Nie wiedzieliśmy też, czy nie będzie dalej problemu ze znalezieniem ścieżki</strong> i czy w ogóle da się przejść. Zwłaszcza, że co chwilę musieliśmy przechodzić pod linkami, które miały trzymać krowy w konkretnym obszarze i mogły być pod prądem. Biorąc to wszystko pod uwagę, woleliśmy nie ryzykować i się cofnęliśmy. I to właśnie <strong>idealnie pokazuje jak wyglądało planowanie w Andorze i że trzeba być przygotowanym na improwizację</strong>.</p>



<h2 class="wp-block-heading">A może by wypożyczyć samochód?</h2>



<p>W trakcie schodzenia z Pic de Maia zaczęliśmy się zastanawiać<strong> czy nie lepiej było by wynająć samochód</strong>, bo tego dnia moglibyśmy zacząć naszą wędrówkę z parkingu przy Refugi de Miguel, zrobić tylko podejście na szczyt, a potem pojechać w inne miejsce i zobaczyć więcej. Na szybko w autobusie sprawdziłam więc wypożyczalnie i okazało się, że <strong>w stolicy</strong> według map Google <strong>są tylko dwie wypożyczalnie samochodów osobowych</strong> (czy rzeczywiście tylko tyle ich jest&#8230;?). Tylko jedna była otwarta, więc do niej poszliśmy. I pomimo tego, że była niedziela wieczór to był popyt na auta, bo co jakiś czas zjawiali się nowi ludzie. W trakcie czekania przejrzeliśmy folder informacyjny, ja też zerknęłam w autobusie powrotnym na ich stronę internetową, na której wybrałam daty potencjalnego wypożyczenia i pokazało mi kilka dostępnych samochodów.&nbsp;I ceny &#8211; w dodatku nie takie jak zostały mi zaoferowane na miejsu&#8230;</p>



<p>W salonie jednak okazało się, że mają <strong>tylko jeden</strong> samochód dostępny, który jest wysprzątany i jest to Seat Aroma. Podano nam cenę <strong>€90 za dzień + €700 depozytu</strong>. W broszurce ten sam samochód widniał po połowie tej ceny, a sprzedawca nie potrafił nam wyjaśnić skąd ta różnica (<em>&#8222;chyba broszurka stara&#8230;?&#8221;</em>). Była tam też informacja, że wkład własny wynosi €450. Byliśmy przygotowani na coś innego, zwłaszcza że wypożyczalnia miała dobre opinie, ostatecznie zrezygnowaliśmy więc z samochodu. Co jak się potem okazało, było dobrą decyzją. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/ulica-na-szlak-pic-de-maia_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19958" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/ulica-na-szlak-pic-de-maia_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/ulica-na-szlak-pic-de-maia_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/ulica-na-szlak-pic-de-maia_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/ulica-na-szlak-pic-de-maia_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Żeby dojść do szlaku na Pic de Maia trzeba przejść kawałek po ulic</em>y</p>



<p>Potem też <strong>sprawdziliśmy auta na stronie wypożyczalni Goldcar</strong> &#8211; znajomy wypożyczał od nich auto we Francji i mówił, że wszystko można zrobić i sprawdzić online. Tym razem wyskoczyła mu jednak informacja, że jest taki popyt, że <strong>nie można wyświetlić faktycznego stanu samochodów do wypożyczenia</strong>. O_o Zostaliśmy więc skazani na autobusy, z którymi już w duchu zdążyliśmy się pożegnać.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Uberku, gdzie jesteś&#8230;? ;(</h2>



<p>Lekko upojeni i najedzeni po posiłku pierwszego wieczora, siedzieliśmy w salonie i zaplanowaliśmy trasę na następny dzień z podejściem na <strong>Alt del Griu</strong> &#8211; szlak i szczyt, z których rozciągały się <strong>naprawdę piękne widoki</strong>. Rano jednak okazało się, że znaleziony przez nas szlak <strong>prowadził z parkingu za miastem i nie da się tam dojechać autobusem</strong>. Na piechotę było też za daleko. Nie mogliśmy przeboleć zmiany szlaku i to nas zmusiło, żeby się upewnić czy na pewno nie ma tutaj taksówek.</p>



<p>Mieliśmy kilka numerów do firm taksówkowych, ale jak wytłumaczyć im, że chcemy jechać na konkretny parking&#8230;? Skoro tak mało ludzi chodzi tu po górach i do tego wypożycza samochód, to założyliśmy, że pewnie początki szlaków nie są tak znane taksowkarzom. W tamtą stronę może i nie było by tak źle, bo moglibyśmy kierowcę pokierować, mówiąc mu, gdzie ma skręcić, ale kto by nas stamtąd odebrał wieczorem, po kilku godzinach&#8230;? <strong>Andora nie jest w Unii ani w Schengen</strong>, a my mieliśmy tylko esima z internetem, nie mogliśmy więc pozwolić sobie na długą pogawędkę z osobą, która niekoniecznie musiała mówić dobrze po angielsku. Opłaty mogłyby nas zabić. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Potrzebna więc była apka.&nbsp;</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-po-grani2_comapedrosa_andora_czaro.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-20003" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-po-grani2_comapedrosa_andora_czaro.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-po-grani2_comapedrosa_andora_czaro.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-po-grani2_comapedrosa_andora_czaro.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-po-grani2_comapedrosa_andora_czaro.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p class="has-text-align-center"><em>Szlak powrotny z Coma Pedrosa prowadzący po grani</em></p>



<p>Ubera sprawdzaliśmy i byliśmy pewni, że <strong>uber tutaj nie jeździ</strong>. Potwierdzili to też w informacji turystycznej &#8211; chociaż po tylu pomyłkach kto by im ufał. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> I wtedy przyszła mi do głowy najprostsza rzecz, którą mogliśmy zrobić już wcześniej &#8211; wyszukałam w necie &#8222;Andorra taxi app&#8221; i tak znalazłam aplikację <strong>CityXerpa</strong>. xD Działała tak jak uber &#8211; można wyszukać lub wyznaczyć na mapie miejsce odbioru i przyjazdu, pokazywało czas przyjazdu kierowcy oraz opłatę. Tania ta taxi nie była, bo średnio płaciliśmy <strong>€30 w jedną stronę</strong>, ale dzieliło się to na 3 osoby, więc się opłacało. I <strong>otwierało przed nami dużo nowych możliwości jeśli chodzi o szlaki</strong>. A i tak wychodziło taniej niż wynajem samochodu, bo jak się potem okazało, tylko pierwszego dnia mielibyśmy czas na pojechanie w więcej niż jedno miejsce, a płacilibyśmy za dzień €90 zamiast €60.</p>



<p>Co ciekawe, <strong>taksówki zawsze wyjeżdżały ze stolicy</strong>, nawet jak byliśmy w mieście obok to kierowca lapał kurs z Andora de Vella. No i chyba nie mają tam zbyt wiele kierowców, bo dwa razy trafiliśmy na tych samych (ale jeździli różnymi autami). A wzięliśmy taksówkę tylko cztery razy, co znaczy że przewoziły nas tylko 2 osoby. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" />&nbsp;Auta były w dobrym stanie i generalnie byliśmy zadowoleni z tej opcji.</p>



<p>Mam wrażenie, że <strong>planowanie w tym kraju jest zdecydowanie bardziej skomplikowane niż powinno być</strong>. Ale jest to też trochę pogmatwane przez państwo &#8211; jak przystanki autobusowe w różnych miejscach lub złe oznaczenia szlaków (dwa razy zdarzyło się, żeby podany był czas dojścia do szczytu na początku szlaku, a kawałek dalej był podany dłuższy czas na dojście do tego samego miejsca). Andora reklamuje się też jako świetne miejsce na wędrówki górskie, ale mam wrażenie, że nie jest na to przygotowana &#8211; raczej na razie dopiero raczkuje w tym temacie. Zdecydowanie mają potencjał, bo gór wiele i widoki wszystko wynagradzają. Wygląda na to, że mają tu głównie <strong>zaplanowaną turystykę pod narciarzy i zimą muszą tu być tłumy</strong>.&nbsp;</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-del-cubil_nisia2_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="Nisia siedząca tyłem na początku zjazdu rowerowego na szczycie Pic del Cubil w Andorze, a przed nią piękne góry" class="wp-image-19977" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-del-cubil_nisia2_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-del-cubil_nisia2_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-del-cubil_nisia2_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-del-cubil_nisia2_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Pic del Cubil, na które można łatwo dojechać wyciągiem czynnym także w wakacje <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></em></p>



<p>Jednak pomimo tego, że ogarnięcie logistyki nie jest łatwe to nie pozwól, żeby to Ciebie zniechęciło! Jeśli lubisz chodzić po górach i oglądać cudne widoki to Andora Ci się spodoba &#8211; jest warta całego tego wysiłku podczas przygotowywania wyjazdu. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<h2 class="wp-block-heading">Krótkie praktyczne info</h2>



<p>Koszt karty e-sim był naprawdę różny, my kupiliśmy stąd, bo wydawał się w miarę tani, a opcja była sprawdzona: <a href="https://esim.sm/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">https://esim.sm</a></p>



<p>Trzeba mieć telefon kompatybilny z tą funkcją, a tylko jedna osoba z nas miała, więc musieliśmy sobie z tym poradzić. Co było też plusem, bo przynajmniej zrobiliśmy sobie detoks od internetu. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> I starczyło nam 3g na 4 dni spędzone w tym kraju. W autobusie z Andory do Tuluzy było wifi.</p>



<p>FYI: Benzyna w Andorze kosztuje 1,2-1,3€ za litr (stan na sierpień 2025). W tym kraju podatki są dużo mniejsze i ponoć Francuzi i Hiszpanie mieszkający blisko granicy przyjeżdżają tutaj zatankować i zrobić zakupy. I faktycznie przy granicy z Francją trafiliśmy na sklep, który był oblegany i mieli tam tylko wielkie rozmiary różnych produktów.</p>



<p>Polecam jeden blog, który był dla mnie inspiracją, bo było tam sporo tras dla różnych poziomów trudności: <a href="https://unexpectedcatalonia.com/andorra-hiking">https://unexpectedcatalonia.com/andorra-hiking</a>.</p>



<p>Nisia</p>



<figure class="wp-block-image size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="450" height="338" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/w-drodze-na-alt-del-griu_andora_nisia-i-czaro-450x338.jpg?resize=450%2C338&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19968" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/w-drodze-na-alt-del-griu_andora_nisia-i-czaro.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/w-drodze-na-alt-del-griu_andora_nisia-i-czaro.jpg?resize=1024%2C768&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/w-drodze-na-alt-del-griu_andora_nisia-i-czaro.jpg?resize=768%2C576&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/w-drodze-na-alt-del-griu_andora_nisia-i-czaro.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 450px) 100vw, 450px" /></figure>



<p></p>



<p>Szukasz inspiracji na kolejną podróż? Chcesz poczytać o konkretnym miejscu? Zajrzyj&nbsp;<a href="https://podroznisia.pl/miejsca/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">tutaj</a>.</p>



<p><em>Posty, które mogą Ciebie zainteresować</em>:</p>



<ul class="wp-block-list">
<li><a href="https://podroznisia.pl/jak-przejechac-polske-wzdluz-przygotowanie/"></a><a href="https://podroznisia.pl/finale-ligure-wlochy/">Finale Ligure – Inna perspektywa na wyjazd do Włoch</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/grecja-to-nie-tylko-plaze-meteory-wawoz-enipeas/">Grecja to nie tylko plaże (Meteory, wąwóz Enipeas)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/plantacje-herbaty-cameron-highlands-malezja/">Plantacje herbaty w Cameron Highlands (Malezja)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/co-warto-zobaczyc-na-majorce-hiszpania/">Co Warto Zobaczyć&nbsp;na Majorce (Hiszpania)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/straszne-historie-wsrod-malowniczych-skal-czeska-szwajcaria/">Straszne historie wśród malowniczych skał (Czeska Szwajcaria)</a></li>
</ul>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://podroznisia.pl/andora-praktyczne-info/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">19922</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Krótki pobyt w Sofii (Bułgaria)</title>
		<link>https://podroznisia.pl/krotki-pobyt-w-sofii-bulgaria/</link>
					<comments>https://podroznisia.pl/krotki-pobyt-w-sofii-bulgaria/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Nisia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 14 Oct 2025 15:57:50 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[W drodze]]></category>
		<category><![CDATA[bułgaria]]></category>
		<category><![CDATA[city break]]></category>
		<category><![CDATA[natura]]></category>
		<category><![CDATA[świątynie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://podroznisia.pl/?p=19839</guid>

					<description><![CDATA[Do Sofii pojechałam na 3 dni i &#8211; tak jak się spodziewałam &#8211; było to za dużo czasu, żeby zwiedzić tylko to miasto przy moim tempie zwiedzania i braku zainteresowania zawartością muzeów. 😉 Przy okazji zahaczyłam więc o Siedem Jezior Rilskich, a potem o Wodospad Boyana. Samą Sofię zwiedziłam w jeden dzień &#8211; przeszłam ją &#8230; <a href="https://podroznisia.pl/krotki-pobyt-w-sofii-bulgaria/" class="more-link">Czytaj dalej <span class="screen-reader-text">Krótki pobyt w Sofii (Bułgaria)</span> <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Do Sofii pojechałam <strong>na 3 dni</strong> i &#8211; tak jak się spodziewałam &#8211; było to za dużo czasu, żeby zwiedzić tylko to miasto przy moim tempie zwiedzania i braku zainteresowania zawartością muzeów. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Przy okazji zahaczyłam więc o <strong>Siedem Jezior Rilskich</strong>, a potem o <strong>Wodospad Boyana</strong>.</p>



<span id="more-19839"></span>



<p>Samą Sofię zwiedziłam w jeden dzień &#8211; przeszłam ją wzdłuż i wszerz, <strong>oglądając piękną architekturę, w tym stare cerkwie</strong> pochowane wśród bardziej nowoczesnych budynków. Ale tak naprawdę nie było tam aż tak wiele do zobaczenia i to był też powód, dla którego nie potrzebowałam więcej czasu. </p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="338" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_cerkiew-sw-jerzego_bulgaria-338x450.jpg?resize=338%2C450&#038;ssl=1" alt="Cerkiew św. Jerzego w Sofii" class="wp-image-19853" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_cerkiew-sw-jerzego_bulgaria.jpg?resize=338%2C450&amp;ssl=1 338w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_cerkiew-sw-jerzego_bulgaria.jpg?resize=769%2C1024&amp;ssl=1 769w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_cerkiew-sw-jerzego_bulgaria.jpg?resize=768%2C1022&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_cerkiew-sw-jerzego_bulgaria.jpg?w=901&amp;ssl=1 901w" sizes="auto, (max-width: 338px) 100vw, 338px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Cerkiew św. Jerzego</em></p>



<p>Najbardziej podobał mi się<strong> Sobór św. Aleksandra Newskiego</strong> wybudowany na początku XX wieku, do którego wracałam jeszcze kilka razy jak akurat byłam w pobliżu lub miałam czas i nie wiedziałam, jak go wykorzystać. Cerkiew ta jest ogromna i świetnie się prezentuje. Ostatniego dnia po prostu siadłam sobie na krawężniku i podziwiałam (ławek zbyt wiele tam nie było).</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="338" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_sobor-aleksandra-newskiego_bulgaria2-338x450.jpg?resize=338%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19854" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_sobor-aleksandra-newskiego_bulgaria2.jpg?resize=338%2C450&amp;ssl=1 338w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_sobor-aleksandra-newskiego_bulgaria2.jpg?resize=769%2C1024&amp;ssl=1 769w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_sobor-aleksandra-newskiego_bulgaria2.jpg?resize=768%2C1022&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_sobor-aleksandra-newskiego_bulgaria2.jpg?w=901&amp;ssl=1 901w" sizes="auto, (max-width: 338px) 100vw, 338px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Sobór św. Aleksandra Newskiego</em></p>



<p>Odniosłam wrażenie, że w Bułgarii łączą się dwa światy &#8211; ten ładny i starodawny, oraz taki prosty i kanciasty, pochodzący z czasów komuny. Czasem można było je zobaczyć w tym samym czasie, współgrające ze sobą na jednym obrazku. <strong>Sofia była dość specyficzna</strong>, tutaj oglądało się nie tylko zabytki, ale całą kulturę i środowisko, w którym żyją ludzie.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="768" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_palac-kultury_bulgaria-1024x768.jpg?resize=1024%2C768&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19855" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_palac-kultury_bulgaria.jpg?resize=1024%2C768&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_palac-kultury_bulgaria.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_palac-kultury_bulgaria.jpg?resize=768%2C576&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_palac-kultury_bulgaria.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p class="has-text-align-center"><em>Pałac Kultury w Sofii</em></p>



<p>Miasto jest czyste, chociaż sporo tam przewinęło się bezdomnych, a przynajmniej ludzi mało zadbanych &#8211; czasem miałam wątpliwości czy nie patrzę po prostu na staruszka, który ma gdzie mieszkać, ale o siebie nie dba i jest przypalony słońcem, bo w końcu taki mamy tutaj klimat. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="407" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_bulgaria-407x450.jpg?resize=407%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19857" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_bulgaria.jpg?resize=407%2C450&amp;ssl=1 407w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_bulgaria.jpg?resize=926%2C1024&amp;ssl=1 926w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_bulgaria.jpg?resize=768%2C849&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_bulgaria.jpg?w=1084&amp;ssl=1 1084w" sizes="auto, (max-width: 407px) 100vw, 407px" /></figure>
</div>


<p></p>



<p>Pierwszego dnia trafiłam na upały dochodzące do 30 stopni, a w betonowym mieście taka temperatura jest bardzo odczuwalna. Nic więc dziwnego, że ostatniego dnia <strong>uciekłam do lasu zobaczyć wodospad</strong>. Faktycznie był to dobry wybór, bo z reguły byłam schowana w cieniu drzew i odczuwalna temperatura spadła o jakieś 10 stopni. Dało się więc bez problemu przeżyć, pomimo tego, że zrobiłam sobie wedrówkę z całkiem sporym pionem na krótkim odcinku. <strong>Początek był wymagający</strong> (jest zaznaczony na mapie Google i łatwo go znaleźć), ale potem połaziłam sobie po prostu w lesie, żeby trochę posiedzieć w naturze, odpocząć i nie stracić kondycji. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_wodospad-boyana_szlak-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19858" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_wodospad-boyana_szlak.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_wodospad-boyana_szlak.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_wodospad-boyana_szlak.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_wodospad-boyana_szlak.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p class="has-text-align-center"><em>Szlak na Wodospad Boyana</em></p>



<p>Co ciekawe, <strong>szlak, którym szłam, był oznaczone jako &#8222;trudny i niebezpieczny&#8221;</strong>! <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Z tym ostatnim to trochę przesadzili &#8211; niebiezpieczny to był duży drut kolczasty na początku szlaku, na który można było się nadziać, gdyby ktoś się potknął. Ale mało kto potyka się, o tak, na szlaku. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Akurat obok znajdował się obiekt wojskowy i nie można było tam wchodzić ani latać dronem nad tym obszarem. Poza tym to faktycznie, trasa nie była płaska i znajdowało się na niej sporo kamieni, więc nie polecałabym nią iść osobom z ograniczeniami ruchowymi. Ale dało się nią przejść, jeśli potrafiło się chodzić po kamulcach i przejść nad niejednym powalonym drzewem. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="338" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_wodospad-boyana_szlak2-338x450.jpg?resize=338%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19859" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_wodospad-boyana_szlak2.jpg?resize=338%2C450&amp;ssl=1 338w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_wodospad-boyana_szlak2.jpg?resize=769%2C1024&amp;ssl=1 769w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_wodospad-boyana_szlak2.jpg?resize=768%2C1022&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_wodospad-boyana_szlak2.jpg?w=901&amp;ssl=1 901w" sizes="auto, (max-width: 338px) 100vw, 338px" /></figure>
</div>


<p></p>



<p>Z drugiej strony właśnie <strong>trasa była całkiem ciekawa</strong>, bo podłoże nie było jednolite, nie szło się szeroką autostradą dla pieszych, a ścieżka zmieniała się co jakiś czas. Czasem trzeba było złapać się poręczy, żeby się wspiąć, ale właśnie na szlaku można było znaleźć tego typu udogodnienia do wędrówki.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="338" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_wodospad-boyana_szlak3-338x450.jpg?resize=338%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19860" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_wodospad-boyana_szlak3.jpg?resize=338%2C450&amp;ssl=1 338w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_wodospad-boyana_szlak3.jpg?resize=769%2C1024&amp;ssl=1 769w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_wodospad-boyana_szlak3.jpg?resize=768%2C1022&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_wodospad-boyana_szlak3.jpg?w=901&amp;ssl=1 901w" sizes="auto, (max-width: 338px) 100vw, 338px" /></figure>
</div>


<p></p>



<p><strong>Przy wodospadzie siedziało troszkę osób</strong>, ale miejsca było sporo &#8211; można było po prostu siąść na kamieniach znajdujących się na różnej wysokości wodospadu. Z drugiej strony też nie odczułam, żeby był duży tłum. Szum wodospadu zagłuszał rozmowy, więc nie było bardzo głośno.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="338" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_wodospad-boyana-338x450.jpg?resize=338%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19861" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_wodospad-boyana.jpg?resize=338%2C450&amp;ssl=1 338w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_wodospad-boyana.jpg?resize=769%2C1024&amp;ssl=1 769w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_wodospad-boyana.jpg?resize=768%2C1022&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_wodospad-boyana.jpg?w=901&amp;ssl=1 901w" sizes="auto, (max-width: 338px) 100vw, 338px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Wodospad Boyana</em></p>



<p>I w tym miejscu można było się już zatrzymać, lub wdrapać jeszcze wyżej i pokręcić po okolicy tak jak ja zrobiłam. <strong>Trochę wyżej znajdowało się źródełko</strong>, w którym można było zaopatrzyć się w wodę pitną i bardzo mi się to przydało. Na szczęście takie miejsca zaznaczone są na Stravie (tym razem też i na Google), chociaż czasem nie są łatwe do znalezienia. <strong>Z góry miałam też widok na miasto</strong>.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="338" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_teatr-narodowy_bulgaria-338x450.jpg?resize=338%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19863" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_teatr-narodowy_bulgaria.jpg?resize=338%2C450&amp;ssl=1 338w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_teatr-narodowy_bulgaria.jpg?resize=769%2C1024&amp;ssl=1 769w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_teatr-narodowy_bulgaria.jpg?resize=768%2C1022&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_teatr-narodowy_bulgaria.jpg?w=901&amp;ssl=1 901w" sizes="auto, (max-width: 338px) 100vw, 338px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Teatr Narodowy w Sofii</em></p>



<p>Na sam koniec zaszłam jeszcze do bardzo starej <strong>Cerkwi Bojańskiej</strong> (z XIII w). Możliwe, że po prostu nie potrafię docenić takich miejsc, bo nie zrobiła na mnie zbyt dużego wrażenia &#8211; był to jeden nieduży budynek z całkiem dobrze zachowanymi freskami. Jednak malarstwo z tamtego czasu nie przemawia do mnie. Do tego wejście do tej cerkwi było jakieś dziwne, bo chyba wpuszczają tylko co jakiś czas małą grupę ludzi. Szczerze mówiąc, nie jestem pewna, bo nikt nic nie mówił, nie było nigdzie żadnych informacji i chyba przypadkiem wbiłam się tam z grupą z przewodnikiem (który też za dużo nie powiedział :P).</p>



<p>Ta notka w sumie nie jest zbyt długa, ale mam wrażenie, że niewiele można powiedzieć o tym miejscu. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f61b.png" alt="😛" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Miasto nie oferuje ogromnej ilości atrakcji, a szlak nie jest szczególny &#8211; po prostu spełniły swój cel i zaspokoiły moje potrzeby na chwilę obecną. I tyle. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Nisia</p>



<figure class="wp-block-image size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="337" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_bulgaria_wodospad-boyana_nisia-337x450.jpg?resize=337%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19862" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_bulgaria_wodospad-boyana_nisia.jpg?resize=337%2C450&amp;ssl=1 337w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_bulgaria_wodospad-boyana_nisia.jpg?resize=766%2C1024&amp;ssl=1 766w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_bulgaria_wodospad-boyana_nisia.jpg?resize=768%2C1027&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/sofia_bulgaria_wodospad-boyana_nisia.jpg?w=897&amp;ssl=1 897w" sizes="auto, (max-width: 337px) 100vw, 337px" /></figure>



<p></p>



<p>Szukasz inspiracji na kolejną podróż? Chcesz poczytać o konkretnym miejscu? Zajrzyj&nbsp;<a href="https://podroznisia.pl/miejsca/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">tutaj</a>.</p>



<p><em>Posty, które mogą Ciebie zainteresować</em>:</p>



<ul class="wp-block-list">
<li><a href="https://podroznisia.pl/finale-ligure-wlochy/">Finale Ligure – Inna perspektywa na wyjazd do Włoch</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/zycie-w-dziczy-khao-sok-tajlandia/">Życie w dziczy (Khao Sok, Tajlandia)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/magiczna-wyspa-korfu-grecja/">Magiczna wyspa Korfu (Grecja)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/kutna-hora-miejsce-gdzie-zwolnil-czas/">Kutna Hora – Miejsce, Gdzie Zwolnił Czas (Czechy)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/pierwszy-raz-wypozyczylam-samochod-i-zajechalam-w-gory-kreta/">Pierwszy raz wypożyczyłam samochód i zajechałam w góry! (Kreta)</a></li>
</ul>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://podroznisia.pl/krotki-pobyt-w-sofii-bulgaria/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">19839</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Przepiękne jeziora Rilskie niedaleko Sofii (Bułgaria)</title>
		<link>https://podroznisia.pl/przepiekne-jeziora-rilskie-niedaleko-sofii-bulgaria/</link>
					<comments>https://podroznisia.pl/przepiekne-jeziora-rilskie-niedaleko-sofii-bulgaria/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Nisia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 23 Sep 2025 15:49:35 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[W drodze]]></category>
		<category><![CDATA[bułgaria]]></category>
		<category><![CDATA[góry]]></category>
		<category><![CDATA[natura]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://podroznisia.pl/?p=19767</guid>

					<description><![CDATA[Jako że jednym z moich celów jest zwiedzenie wszystkich stolic Europy przed 50tką, postanowiłam zrobić sobie szybki wyjazd. Zastanawiałam się nad bałkańskim krajem, ale nie byłam pewna, który wybrać. Jak tylko zobaczyłam, że blisko Sofii znajduje się Siedem Jezior Rilskich, wiedziałam, że muszę tam pojechać, bo będzie to najlepsza atrakcja, na którą mogę liczyć w &#8230; <a href="https://podroznisia.pl/przepiekne-jeziora-rilskie-niedaleko-sofii-bulgaria/" class="more-link">Czytaj dalej <span class="screen-reader-text">Przepiękne jeziora Rilskie niedaleko Sofii (Bułgaria)</span> <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Jako że jednym z <a data-type="page" data-id="13646" href="https://podroznisia.pl/moje-cele-bucketlist/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">moich celów</a> jest zwiedzenie wszystkich stolic Europy przed 50tką, postanowiłam zrobić sobie szybki wyjazd. Zastanawiałam się nad bałkańskim krajem, ale nie byłam pewna, który wybrać. Jak tylko zobaczyłam, że blisko Sofii znajduje się <strong>Siedem Jezior Rilskich</strong>, wiedziałam, że muszę tam pojechać, bo będzie to najlepsza atrakcja, na którą mogę liczyć w tej sytuacji! <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> I faktycznie się nie myliłam. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Nie można zaprzeczyć, że <strong>Sofia ma ładną architekturę</strong>: co chwilę wyrasta przed Tobą śliczna cerkiew, a losowe budynki są dość ładne. Ale <strong>jeziora polodowcowe w górach na wysokości 2300 m</strong> to jest to co robi na mnie prawdziwe wrażenie! <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<span id="more-19767"></span>



<h2 class="wp-block-heading">Wędrówka przez cudne jeziora</h2>



<p>Do Sofii leciałam sama i nie chciałam wynajmować samochodu, wykupiłam więc wycieczkę z przewodnikiem górskim na GetYourGuide.<strong> Wycieczka trwała 12 h</strong> i w planie miała kilkugodzinną wędrówkę po jeziorach oraz zwiedzanie <strong>Monastyru Rilskiego</strong>. Na stronie widniało info, że nad jeziorami spędza się 5 h, ale <strong>w praktyce chodziliśmy koło 3,5 h</strong>, bo dojście do dolnej stacji z autokaru zajęło prawie 10 min, stanie w kolejce kolejne 10 min, do tego przejazd wyciągiem krzesełkowym w jedną stronę &#8211; 30 min. No i jak się idzie w grupie to trzeba poczekać aż wszyscy wjadą na górę. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Była też opcja wykupienia &#8222;samego przejazdu&#8221; i różniła się tym, że nie dostawało się linka do audio przewodnika, którego można samemu przesłuchać i na górze szło się samemu, a nie z przewodnikiem, który troszkę opowiadał o jeziorach. I w gruncie rzeczy jak ktoś ma dobrą kondycję to lepiej wykupić ta drugą opcję, bo wtedy jest szansa, że zobaczy się wszystkie 7 jezior, a nie tylko 5. Żeby dostać się do tych ostatnich dwóch trzeba zrobić dodatkowe &#8211; dość wysokie &#8211; podejście, które zajmuje przynajmniej pół godziny w jedną stronę. W trakcie mojego wyjazdu chmury zebrały się nad tymi górami, niczego więc nie żałuję, bo nie wiem, czy w ogóle były by tam jakiekolwiek widoki. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/siedem-jezior-rilskich_bulgaria-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19782" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/siedem-jezior-rilskich_bulgaria.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/siedem-jezior-rilskich_bulgaria.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/siedem-jezior-rilskich_bulgaria.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/siedem-jezior-rilskich_bulgaria.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p></p>



<p>A po drodze i tak było pięknie, <strong>nie mogłam wyjść z podziwu</strong> i co chwilę chciałam robić zdjęcia. Jeziora znajdowały się między szczytami ostrych skał, były więc bardzo malownicze. Do tego dochodziła gra świateł, bo słońce raz chowało się&nbsp; za chmury, a raz wychodziło zza nich, żeby rozświetlić przejrzystą taflę jeziora. Przewodnik ostrzegał, żeby <strong>nawet nie dotykać wody w jeziorach</strong>, a co dopiero zanurzać stopy czy się kąpać, ponieważ jest to zabronione i można dostać mandat. W ten sposób Bułgaria chroni jeziora przed zanieczyszczeniami i próbuje pomóc zachować przezroczystą wodę.</p>



<p>Jako że jeziora znajdują się tak wysoko, dają wspaniały <strong>odpoczynek w trakcie upałów</strong> &#8211; podczas gdy w Sofii było 30 stopni, tutaj mieliśmy tylko 17 &#8211; było bardzo przyjemnie nawet po jednym dniu w stolicy Bułgarii. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Była to wisienka na torcie do cudnych widoków, których tutaj pod dostatkiem. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/siedem-jezior-rilskich_nisia-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19778" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/siedem-jezior-rilskich_nisia.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/siedem-jezior-rilskich_nisia.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/siedem-jezior-rilskich_nisia.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/siedem-jezior-rilskich_nisia.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p><em>Pierwsze jezioro</em></p>



<p><strong>Najpłytsze jezioro miało zaledwie 2 m głębokości, a najgłębsze bodajże 38 m</strong>. Trasa obejmowała szlak idący najpierw mocno pod górę, potem po grani, by na koniec przejść obok jezior. Z reguły było widać jedno czy dwa jeziora, w pewnym momencie maksymalnie w zasięgu wzroku pojawiły się trzy.</p>



<p>Miejsce jest naprawdę niesamowite i <strong>dostępne dla wielu osób</strong>, bo można właściwie zrobić jedno podejście, a potem się cofnąć zamiast robić pętlę przy jeziorach (które wymaga chodzenia w górę i w dół). Na wózku inwalidzkim oczywiście się tam nie wjedzie, bo droga jest bardzo kamienista i czasem wchodzi się jak po schodach, ale po drodze spotkaliśmy sporo starszych osób czy dzieci. Da więc radę. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large is-resized"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="769" height="1024" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/siedem-jezior-rilskich_bulgaria2-769x1024.jpg?resize=769%2C1024&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19783" style="width:500px" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/siedem-jezior-rilskich_bulgaria2.jpg?resize=769%2C1024&amp;ssl=1 769w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/siedem-jezior-rilskich_bulgaria2.jpg?resize=338%2C450&amp;ssl=1 338w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/siedem-jezior-rilskich_bulgaria2.jpg?resize=768%2C1022&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/siedem-jezior-rilskich_bulgaria2.jpg?w=901&amp;ssl=1 901w" sizes="auto, (max-width: 769px) 100vw, 769px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Przy trzecim jeziorze mieliśmy 20-minutowy postój na kanapki</em></p>



<h2 class="wp-block-heading">Klasztor Rilski</h2>



<p>Klasztor był dla mnie właściwie dodatkiem do wędrówki przez jeziora, ale sam w sobie <strong>miał spore rozmiary i prezentował się naprawdę nieźle</strong>. Niestety rozpadało się jak tylko wsiedliśmy w autokar po powrocie z gór i padało cały czas aż do przyjazdu do miasta (a może właśnie &#8222;na szczęście!&#8221;, bo dużo gorzej by było gdyby zmoczyło mnie w trakcie wędrówki). Trzeba było więc chować się między arkady &#8211; na szczęście było ich sporo i obejście całości chwilę zajmowało. Można też było zajść do <strong>małej piekarni z tyłu z lokalnym chlebkiem i przekąskami</strong>.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/klasztor-rilski_bulgaria-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19779" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/klasztor-rilski_bulgaria.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/klasztor-rilski_bulgaria.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/klasztor-rilski_bulgaria.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/klasztor-rilski_bulgaria.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p><em>Taki widok ukazuje się Twoim oczom po wejściu przez bramę</em></p>



<p>Niestety nie można było wejść na górę, skąd widok byłby jeszcze ładniejszy, a to dlatego, że <strong>mieszkają tam mnisi</strong>. Oczywiście, znaleźli się i tacy, co nie słuchali zakazu i łazili po częściach niedostępnych, bo w praktyce wystarczyło czasem &#8222;nie zauważyć&#8221; dużego znaku &#8222;stop!&#8221;. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> I o ile ja lubię wciskać się w różne miejsca i eksplorować, tak uważam, że jednak trzeba mieć trochę szacunku do mieszkańców miejsc turystycznych, a nie zachowywać się jak bydło. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f61b.png" alt="😛" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p><strong>Mieliśmy tutaj godzinę</strong> i jak dla mnie było to trochę za dużo. Przewodnik prawie od razu nas zostawił, ale za to siadłam na ławce i przesłuchałam audioguide&#8217;a. Była też opcja<strong> zwiedzić muzeum klasztorne</strong>, ale nie bardzo miałam na to siłę i ochotę. Gdyby pogoda bardziej dopisała, możnaby kontemplować życie, patrząc na śliczną architekturę, a tak było trochę bardziej depresyjnie i człowiek zaczynał odczuwać lekkie znużenie. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="759" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/rila-monastery_bulgaria-1024x759.jpg?resize=1024%2C759&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19781" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/rila-monastery_bulgaria.jpg?resize=1024%2C759&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/rila-monastery_bulgaria.jpg?resize=450%2C333&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/rila-monastery_bulgaria.jpg?resize=768%2C569&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/rila-monastery_bulgaria.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p><em>W środku budynku centralnego nie można było robić zdjęć</em></p>



<h2 class="wp-block-heading">Praktycznie</h2>



<p>Czytałam w opiniach na Google, że bywają tutaj duże tłumy, ale tego dnia (lipiec, środek tygodnia) było całkiem nieźle. Dotarliśmy też na miejsce dość wcześnie, bo o 9 rano i odjechaliśmy o 14, ale mimo wszystko większość miejsc parkingowych w trakcie naszego wyjazdu była zajęta (rano było dużo mniej samochodów).</p>



<p>Wycieczka kosztowała 230 zł (z przewodnikiem) lub 190 zł (bez). Dostępna była też opcja bez zwiedzania klasztoru. Można ją wykupić na <a href="https://www.getyourguide.pl/sofia-l158/z-sofii-jednodniowa-wycieczka-do-siedmiu-jezior-rila-i-klasztoru-rila-t6215?date_from=2025-08-28" target="_blank" rel="noreferrer noopener">GetYourGuide</a> lub <a href="https://traventuria.com/about-contact-traventuria/" data-type="link" data-id="https://traventuria.com/about-contact-traventuria/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">bezpośrednio u organizatora</a>. </p>



<p>Bilety na kolejkę linową nie były wliczone i kosztowały 30 BGN (najlepiej płatne na miejscu gotówką, bo karty nie zawsze tam działają). </p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large is-resized"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="769" height="1024" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/siedem-jezior-rilskich_bulgaria3-769x1024.jpg?resize=769%2C1024&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19784" style="width:500px" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/siedem-jezior-rilskich_bulgaria3.jpg?resize=769%2C1024&amp;ssl=1 769w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/siedem-jezior-rilskich_bulgaria3.jpg?resize=338%2C450&amp;ssl=1 338w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/siedem-jezior-rilskich_bulgaria3.jpg?resize=768%2C1022&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/siedem-jezior-rilskich_bulgaria3.jpg?w=901&amp;ssl=1 901w" sizes="auto, (max-width: 769px) 100vw, 769px" /></figure>
</div>


<p></p>



<p><strong>Były trochę cyrki z wyjazdem rano</strong>, bo na stronie pisało, że wyruszamy o 7, ale dobrze być 15 min wcześniej we wskazanym miejscu. A dzień wcześniej po 22 dostałam smsa, z którego można było wywnioskować, że wyjazd jest o 6:45 i podane było trochę inne miejsce (kilka minut dalej od początkowego). Na miejscu okazało się, że ten pierwszy punkt zbiórki był właściwy, trzeba było więc przejść się tam. I oczywiście wszystko w pośpiechu, bo była już 6:45! A i tak okazało się, że wyjechaliśmy o 7:10&#8230; <em>Siga, siga,</em> wszystko na luzie. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Firma tłumaczyła się tym, że miasto próbuje wyrzucić autokary spod cerkwii i mieszają w przepisach i stąd jest zamieszanie.</p>



<p><strong>Zdecydowanie polecam wybrać się w te miejsca</strong>, będąc w Sofii, bo samo miasto można właściwie zwiedzić w jeden dzień, a zarówno góry jak i klasztor robią mocne wrażenie. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Nisia</p>



<figure class="wp-block-image size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="338" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/seven-rila-lakes_bulgaria_nisia-338x450.jpg?resize=338%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19775" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/seven-rila-lakes_bulgaria_nisia.jpg?resize=338%2C450&amp;ssl=1 338w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/seven-rila-lakes_bulgaria_nisia.jpg?resize=769%2C1024&amp;ssl=1 769w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/seven-rila-lakes_bulgaria_nisia.jpg?resize=768%2C1022&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/seven-rila-lakes_bulgaria_nisia.jpg?w=901&amp;ssl=1 901w" sizes="auto, (max-width: 338px) 100vw, 338px" /></figure>



<p>Szukasz inspiracji na kolejną podróż? Chcesz poczytać o konkretnym miejscu? Zajrzyj&nbsp;<a href="https://podroznisia.pl/miejsca/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">tutaj</a>.</p>



<p><em>Posty, które mogą Ciebie zainteresować</em>:</p>



<ul class="wp-block-list">
<li><a href="https://podroznisia.pl/finale-ligure-wlochy/">Finale Ligure – Inna perspektywa na wyjazd do Włoch</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/dzien-dobry-czy-pan-niedzwiedz-hala-kondratowa-tatry/">Dzień dobry, czy Pan Niedźwiedź?&nbsp;&nbsp;(Hala Kondratowa, Tatry)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/trekking-na-plaze-porto-timoni-korfu-grecja/">Trekking na plażę – Porto Timoni (Korfu, Grecja)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/milion-tori-fushimi-inari-taisha-kioto-japonia/">Milion bram tori w Fushimi Inari-taisha (Kioto, Japonia)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/tatry-dla-poczatkujacych-dolina-5-stawow/">Tatry dla początkujących (Dolina 5 Stawów)</a></li>
</ul>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://podroznisia.pl/przepiekne-jeziora-rilskie-niedaleko-sofii-bulgaria/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">19767</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Pokonując swoje bariery &#8211; rowerem MTB z Wrocławia do Gdańska</title>
		<link>https://podroznisia.pl/pokonujac-swoje-bariery-rowerem-mtb-z-wroclawia-do-gdanska/</link>
					<comments>https://podroznisia.pl/pokonujac-swoje-bariery-rowerem-mtb-z-wroclawia-do-gdanska/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Nisia]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 01 Sep 2025 15:36:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[W drodze]]></category>
		<category><![CDATA[aktywności]]></category>
		<category><![CDATA[polska]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://podroznisia.pl/?p=19694</guid>

					<description><![CDATA[Trasa początkowo była planowana na jakieś 460 kilometrów, ale docelowo przejechałam 512 kilometrów w ciągu 7 dni i nie zrobiłam ani jednego dnia odpoczynku, pomimo tego iż nastawiałam się na dzień przerwy. Przynajmniej przewyższenia były zgodne z planem. 😉 Ale bylo to spore wyzwanie, bo zrobiłam 1900 m w górę, czego do tej pory nie &#8230; <a href="https://podroznisia.pl/pokonujac-swoje-bariery-rowerem-mtb-z-wroclawia-do-gdanska/" class="more-link">Czytaj dalej <span class="screen-reader-text">Pokonując swoje bariery &#8211; rowerem MTB z Wrocławia do Gdańska</span> <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Trasa początkowo była planowana na jakieś 460 kilometrów, ale docelowo przejechałam <strong>512 kilometrów w ciągu 7 dni</strong> i nie zrobiłam ani jednego dnia odpoczynku, pomimo tego iż nastawiałam się na dzień przerwy. Przynajmniej przewyższenia były zgodne z planem. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Ale bylo to spore wyzwanie, bo zrobiłam <strong>1900 m</strong> w górę, czego do tej pory nie udało mi się osiągnąć nawet w ciągu całego roku! <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<span id="more-19694"></span>



<p>O przygotowaniu do wyjazdu możesz przeczytać w poprzednim wpisie, który znajduje się <a data-type="post" data-id="19512" href="https://podroznisia.pl/jak-przejechac-polske-wzdluz-przygotowanie/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">tutaj</a>.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Waga roweru i czemu ma to znaczenie <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></h2>



<p>Któregoś dnia stwierdziłam po prostu, że jestem gotowa, by ruszać w trasę &#8211; mam wszystkie potrzebne rzeczy, odpowiednią kondycję i nastawienie psychiczne. A przynajmniej jestem bardziej gotowa niż kiedykolwiek wcześniej i mogę już jechać. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Bo jak sprawdziłam, okazało się, że najwięcej w ciągu tyodnia przejechałam 240 km, a była to tylko połowa trasy, którą chciałam przejechać. Ale pomyślałam, że lepiej nie będzie. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Czatowałam na pogodę (najważniejsze, by nie padało) i w którymś momencie <strong>po prostu zdecydowałam &#8222;jadę jutro</strong>!&#8221;. </p>



<p>Niestety <strong>pogoda w Polsce jest niepewna</strong> i raz już przegapiłam szansę na wyjazd, bo niby miało padać, a potem się okazało, że prawie w ogóle nie było deszczu. Tym razem więc <strong>postanowiłam zaryzykować</strong> i ruszyć w trasę pomimo tego, że zapowiadali przelotne deszcze za kilka dni. I nie pomyliłam się &#8211; tylko raz złapał mnie deszcz i to w dzień, kiedy miało być słonecznie i nie miało spaść ani kropli. Ale dałam radę, bo było wtedy jakieś 25 stopni i pomimo tego, że trochę mnie zmoczyło w ciągu 30 minut, dość szybko wyszło słońce i udało mi się wyschnąć. To mi pokazało (nie pierwszy raz zresztą), że <strong>nie ma co ufać prognozie pogody w naszym kraju, bo jest to wróżenie z fusów.</strong> Czasem pomaga patrzenie na niebo, bo widać czy pada w okolicy, ale to też jest niepewne. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/droga-pelna-piasku-w-lasach-milickich-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19721" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/droga-pelna-piasku-w-lasach-milickich.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/droga-pelna-piasku-w-lasach-milickich.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/droga-pelna-piasku-w-lasach-milickich.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/droga-pelna-piasku-w-lasach-milickich.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p><em>Po takiej drodze już ciężko się jechało na rowerze z wyładowanymi sakwami</em></p>



<p>Jak tylko <strong>załadowałam wszystko na rower poczułam jak bardzo jest ciężki</strong>, nie łatwo było go przesunąć, podnieść czy podprowadzić pod wysoki krawężnik, trudniej też podjeżdżało się pod górkę. Ale za to z górki bardziej się rozpędzałam. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> </p>



<p>Potem też zorientowałam się, że <strong>strasznie zarzucało mi tył przy jeździe po piasku</strong>, a okazało się to akurat bardzo ważne, bo trasa kilka razy prowadziła przez las. I tak jak w lasach w okolicy Wrocławia jest ubita ziemia, tak w okolicach Milicza czy Bydgoszczy zdarzały się odcinki, gdzie <strong>było sporo piasku i musiałam czasem zejść z roweru</strong>. W lasach milickich pomyśleli o rowerzystach i poprowadzili betonową ścieżkę rowerową, która mocno ułatwiła przejazd! </p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/droga-rowerowa-w-okolicy-milicza-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19722" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/droga-rowerowa-w-okolicy-milicza.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/droga-rowerowa-w-okolicy-milicza.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/droga-rowerowa-w-okolicy-milicza.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/droga-rowerowa-w-okolicy-milicza.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p><em>Po prawej betonowa ścieżka rowerowa prowadząca do Milicza, po lewej droga leśna</em></p>



<p>Jako że miałam większe obciążenie, <strong>napompowałam dużo mocniej koła</strong> niż normalnie, więc rower dłużej jechał bez pedałowania, a to trochę zbalansowało doświadczenie.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Bezpieczeństwo najważniejsze</h2>



<p>Ludzie mówili mi, że taka <strong>trasa jest niebezpieczna</strong> i że &#8222;nawet mężczyźni boją się jeździć w pojedynkę&#8221;. Ale nie dałam się zastraszyć. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Spotkałam też w trasie znaczącą ilość osób z wypchanymi sakwami, którzy zapewne robili długie kilometry &#8211; i w pojedynkę, i w parach. I owszem, jechanie z kimś pewnie byłoby bezpieczniejsze, ale takiej osoby nie znalazłam, a moim zdaniem <strong>nie warto jest rezygnować z marzeń i żyć w strachu</strong>, trzeba po prostu <strong>zabezpieczyć się przed ryzykiem</strong> na tyle na ile jest to możliwe. Jednak żyjemy w kraju w miarę bezpiecznym, a ja już nie mam 20 lat, żeby ktoś chciał mnie porwać i wykorzystać jako prostytutkę xD (jak widać starość ma też swoje zalety <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> xD).</p>



<p>Jak pisałam, trasę zaplanowałam tak, żeby była bezpieczna i<strong> omijała ogromne skomplikowane skrzyżowania czy ulice, po których jeżdżą tiry</strong>. Zdarzało mi się też <strong>jechać po chodniku</strong> na wioskach jak był duży ruch. Do tego <strong>nie kusiłam losu</strong> &#8211; raz zatrzymałam się przed miejscem, gdzie miałam przejechać pod wiszącym kawałem metalu, który gibał się na prawo i lewo i nie wyglądał zbyt stabilnie. Do tego w dźwigu nie było operatora, więc gdyby się coś stało to nie miałby kto zareagować. I zapewne szansa na wypadek była prawie równa zeru, ale właściwie po co było ryzykować? Jak nie trzeba to można poświęcić dodatkowe 3 minuty i pojechać inną drogą.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/droga-lesna_polska-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19723" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/droga-lesna_polska.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/droga-lesna_polska.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/droga-lesna_polska.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/droga-lesna_polska.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p><em>Czasem zdarzało mi się jechać takimi drogami leśnymi, doceniałam wtedy mojego górala <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></em></p>



<p>Pod koniec trasy, jak byłam już mocno zmęczona, a każdy kilometr robił różnicę, <strong>pojechałam krajówką</strong>, ale najpierw sprawdziłam, czy ma pobocze, po którym mogę jechać. Przejrzałam całą trasę na Google street view i unikałam ogromnych skrzyżowań, gdzie pobocze znikało na dłużej, a samochód wyjeżdżający z ulicy obok mógłby mnie nie zauważyć i skasować. Zdarzało się, że pobocze kończyło się na jakieś 20 metrów, na przykład na skrzyżowaniach, ale wtedy zatrzymywałam się, żeby przepuścić rozpędzone samochody i przejechać jak będzie &#8222;dziura&#8221; (ruch nie był mega duży, więc bez problemu dało się to zrobić).</p>



<p>Do tego<strong> byłam zaopatrzona w gaz pieprzowy</strong> i chusteczki neutralizujące na wypadek gdyby zaatakował mnie dziki pies lub inny nieokrzesany zwierz. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Nie musiałam go jednak użyć ani razu, nie było sytuacji, w której czułabym się zagrożona. Do tego <strong>ludzie raczej byli mili, starali się pomagać</strong>, czasem zagadywali. Mimo wszystko, żeby zwiększyć bezpeczeństwo, <strong>udostępniłam moją lokalizację chłopakowi,</strong> a do tego pisałam mu co jakieś 10-15 km, gdzie jestem. Był więc poinformowany o tym gdzie się znajduję i że dalej żyję. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<h2 class="wp-block-heading">Jakość dróg i komfort jazdy</h2>



<p>Ogólnie byłam zaskoczona jak <strong>dużo ładnych ścieżek rowerowych </strong>było po drodze (na Google było ich mniej) i że <strong>mamy całkiem dobre ulice</strong>. Zdarzało się, że nagle w małej nieznanej wiosce pojawiała się świetna ścieżka rowerowa i prowadziła przez kolejne 2 wioski. Miasta mogłyby brać z nich przykład, wliczając Bydgoszcz, którą objechałam trochę przedmieściami, a przejazd był niefajny i wolny przez nawierzchnię i remonty.</p>



<p>Spodobała mi się też jazda po <strong>krajówce, bo ta droga była płaska i przyjemna do jeżdżenia</strong>, do tego prowadziła bezpośrednio do miejsca docelowego. A <strong>ruch był nieduży</strong> w trakcie tygodnia, do tego w większości było <strong>szerokie pobocze</strong>, więc samochody mogły mnie omijać, utrzymując odpowiednią odległość i nie bałam się o swoje życie. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/polatana-droga_polska-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19724" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/polatana-droga_polska.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/polatana-droga_polska.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/polatana-droga_polska.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/polatana-droga_polska.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p><em>Takie drogi też się zdarzały, na szczęście było ich stosunkowo niewiele</em></p>



<p>Tylko <strong>kilka razy zdarzyło mi się, że trasa biegła przez połataną ulicę</strong>. Nie było to zbyt przyjemne, ale byłam na to nastawiona i te odcinki były przeplatane z porządną drogą, moje nadgarstki mogły więc odpocząć. Ogólnie myślę, że jakość dróg była całkiem dobra. Brakowało tylko cienia, ale mogło to być też spowodowane tym, że jechałam w ciągu dnia, kiedy słońce było wysoko na niebie. Nie jestem rannym ptaszkiem i nie byłam w stanie wyjechać o 7 nad ranem, a to by pewnie pomogło. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<h2 class="wp-block-heading">Improwizacja z noclegami</h2>



<p>Na tak długiej trasie można się spodziewać, że nie wszystko pójdzie zgodnie z planem. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Ja też z jednej strony wiedziałam, że dojadę do Gdańska (uparte ze mnie bydle), a z drugej nie byłam pewna, czy to się jednak uda, biorąc pod uwagę, że <strong>wyjeżdżałam w trakcie upałów</strong>. Miałam więc na początek zarezerwowany tylko jeden nocleg. Ale w planach zaznaczyłam sobie, gdzie mogą być kolejne, żeby zrobić odpowiednią ilość kilometrów każdego dnia i nie paść trupem ze zmęczenia. I to był dobry pomysł, bo już pierwszego dnia miałam kryzys i następnego zmieniłam plan. Ale o tym zaraz&#8230;</p>



<p>Żeby było bezpieczniej, <strong>spałam w hotelach lub apartamentach dostępnych na Booking.com</strong>. Zwracałam zawsze uwagę, żeby było miejsce do <strong>przechowania roweru</strong> lub żeby pokój/mieszkanie było wystarczająco duże, żeby rower tam wprowadzić i się o niego nie potykać. Sam rower był na tyle lekki, że bez sakiew nie miałam problemu wnieść go nawet na 2 piętro. Na Bookingu bardzo często były pytania od potencjalnych klientów czy jest przechowalnia rowerów, więc jak widziałam pozytywną odpowiedź, to wiedziałam, że dobrze będzie tam przenocować. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Ale też nie miałam nigdy problemu z przechowaniem roweru nawet jak czasem na ślepo zarezerowałam miejsce, bo nie było żadnego info i nie mogłam się dodzwonić do obiektu.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/zamek-w-gniewie-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19729" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/zamek-w-gniewie.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/zamek-w-gniewie.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/zamek-w-gniewie.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/zamek-w-gniewie.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p><em>Zamek w Gniewie</em></p>



<p>Ważne było też dla mnie, żeby miejsce oferowało <strong>śniadanie lub w pobliżu była Żabka i jakaś knajpa</strong>, gdzie mogę zjeść kolację. Bardzo ułatwiało to logistykę.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Bez kryzysów się nie obejdzie</h2>



<p>Nie jestem normalnie fanką takiego rozwiązania na problemy, ale ten wyjazd umocnił mnie w przekonaniu, że <strong>niektóre rzeczy trzeba przeczekać, na przykład zwątpienie, zmęczenie czy kryzys</strong>. Bo po deszczu zawsze wychodzi słońce, a nie ma co podejmować pochopnych decyzji. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Pierwszego dnia miałam do pokonania 85 km i musiałam wjechać na wzgórza Trzebnickie. Jako że z reguły <strong>jeżdżę w okolicach Wrocławia, a okolice te są dość płaskie</strong> (co też uzmysłowiła mi ta wyprawa) to nie miałam dużego doświadczenia we wjeżdżaniu pod górkę. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Do tego jak wyruszałam, <strong>było 30 stopni w cieniu, ten dzień należał więc do trudnych</strong>: często się zatrzymywałam, żeby odpocząć albo chociaż schować się na chwilę do cienia, bo słońce niemiłosiernie prażyło (przydałby się ogromny parasol przyczepiony do roweru, odporny na wiatr ;P). Do tego zdarzały się <strong>mocne porywy wiatru</strong> &#8211; tego dnia pierwszy raz doświadczyłam sytuacji, gdzie zjeżdżałam ze sporej górki i zwalniałam zamiast się rozpędzać. To nie jest normalne! <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f61b.png" alt="😛" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Jako że było gorąco to też <strong>nieszczególnie miałam ochotę na większy posiłek</strong>, raczyłam się więc batonami, musami owocowymi i innymi drobnymi przekąskami. Jak dojechałam na miejsce po 8 czy 9 godzinach, byłam dosłownie zniszczona, a do tego <strong>prawie dostałam udaru słonecznego</strong>: było mi niedobrze, nie mogłam wcisnąć w siebie obiadu i kręciło mi się w głowie. Zaczynałam też dostawać <strong>jadłowstrętu</strong>, który trzymał mnie potem przez kilka dni. W pewnym momencie w trasie nawet pomyślałam, że ja już nie chcę tyle jeść. xD Obrzydły mi nawet frytki, których z reguły nie odmawiam. Nie było to jednak moje pierwsze doświadczenie z jadłowstrętem, wiedziałam więc, że prędzej czy później przejdzie. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/postoj_milicz-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19730" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/postoj_milicz.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/postoj_milicz.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/postoj_milicz.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/postoj_milicz.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p></p>



<p>Walnęłam się więc na łóżko w pokoju hotelowym, z jedzeniem czekającym na biurku, i <strong>zadzwoniłam do Czarka, żeby się wygadać i nabrać sił</strong>, bo nie do końca wiedziałam co dalej. W takim stanie ciężko było mówić o dalszej drodze. Ale z drugiej strony, wiedziałam, że nie powinnam podejmować teraz decyzji, w końcu nocleg i tak był zarezerowany, dopiero następnego dnia mogłam zdecydować, czy jadę dalej, ale krótszą trasę niż planowałam, czy wracam do domu (byłoby z górki <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> ).</p>



<p>Ostatecznie wybrałam pierwszą opcję: po tym jak <strong>siedziałam w pokoju do 12 i nabierałam sił</strong>. Udało mi się jeść coraz więcej, na tyle, że poczułam, że siły są, żeby przejechać 50 km, ale powolutku, na spokojnie (mus owocowy w takich sytuacjach wchodzi jak złoto, zwłaszcza ten z białkiem, bo ma więcej kalorii i daje trochę energii). Sprawdziłam czy nocleg jest dostępny w następnym miejscu, było kilka miejsc, ruszyłam więc w trasę i pokój zarezerwowałam dopiero w połowie drogi, jak wiedziałam, że na pewno dojadę. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<h2 class="wp-block-heading">Więcej problemów czy wreszcie spokój?..</h2>



<p>Kolejne 4 dni upłynęły bez większych problemów. Zdarzało się oczywiście, że myślałam sobie, że <strong>fajnie by było już nie jechać</strong>, a zająć się czymś innym, ale nie byłabym sobą, gdybym się poddała z tak błahego powodu. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> W trakcie przygotowania jeździłam często sama, do tego w ciągu tych 4 dni rozmawiałam codziennie z chłopakiem, <strong>nie czułam więc tak bardzo samotności</strong> &#8211; tylko w granicach normy. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Krajobrazy na początku były inne niż we Wrocławiu &#8211;<strong> zamiast morza rzepaku przejeżdżałam często drogami przez pola pełne zbóż</strong>. Jechałam też często przez małe wioski, czasem przez lasy, czasem przez wzgórza. Na początku była to atrakcja, ale po jakimś czasie widoki te zaczęły robić się monotonne. Jazdę urozmaicały mi piękne konie lub stada krówek, a także szukanie wiatraków, do których mam sentyment i które nieustannie kojarzą mi się z podróżami. Do tego przejeżdżałam przez wioski o charakterystycznych czy śmiesznych nazwach jak Wenecja, Zwierzyniec czy Pomyje.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/wiatraki-i-zboze-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19731" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/wiatraki-i-zboze.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/wiatraki-i-zboze.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/wiatraki-i-zboze.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/wiatraki-i-zboze.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p></p>



<p><strong>Przeprawa promem przez Wartę</strong> też była atrakcją i powodem niewielkiego stresu. Wyczytałam gdzieś w internecie, że prom kursuje tylko do godziny 16 i nie miałam pewności, czy dam radę dotrzeć tam na czas. Na szczęście pierwszy kryzys miał i swoje plusy &#8211; ponieważ skróciłam trochę trasę i nocowałam w Jarocinie, na przeprawę dotarłam koło 12, bo była kawałek za tym miastem. Nie było już więc stresu, że nie zdążę. <strong>Nie miałam tylko pewności, czy prom faktycznie będzie kursował i jak będzie wyglądała trasa przez las. </strong></p>



<p>W gruncie rzeczy <strong>miałam dwie opcja &#8211; chciałam przeprawić się przy Czeszewie, ale w razie potrzeby mogłam też się wrócić i przeprawić przy Dębnie</strong>. Po wjeździe na drogę leśną do Czeszewa było pełno piasku i już zastanawiałam się czy się nie cofnąć, bo miałam dość prowadzenia roweru. Ale zauważyłam jadący z naprzeciwka samochód i kierowca zapewnił mnie, że piasek niedługo się skończy i zastąpią go betonowe płyty, a potem ubita ścieżka. Tak też się stało i mogłam odetchnąć z ulgą, schowana w cieniu drzew.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/prom_czeszewo-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19734" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/prom_czeszewo.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/prom_czeszewo.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/prom_czeszewo.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/prom_czeszewo.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p></p>



<p>Jak dojechałam nad rzękę, spotkałam grupkę ludzi, którzy odpoczywali właśnie po pływaniu kajakami. <strong>Prom stał po drugiej stronie i nie było tam żywego ducha</strong>. Po kilku minutach cierpliwego czekania i rozglądania się wokół, zauważyłam, że na tablicy z godzinami działania przeprawy <strong>znajduje się numer telefonu</strong>, pod który zadzwoniłam i zaraz pojawił się kapitan promu. Nie będę może wspominać, że numer ten przyklejony był czerwoną taśmą klejącą, żeby był widoczny, a ja go na początku w ogóle nie zauważyłam. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f61b.png" alt="😛" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p><strong>Nie zakładałam, że w trakcie wyjazdu będę jakoś szczególnie zwiedzać</strong>, raczej spodziewałam się, że będę tak zmęczona, że nie będę miała na to siły. I tak faktycznie się zdarzyło. Wyszłam tylko przejść się po centrum Chełmna, małego miasteczka, które znajdowało się na okrutnym wzgórzu, pod które musiałam podjechać. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Pomimo podjazdu znalazłam trochę siły, żeby połazić chwilę po mieście, bo nocleg miałam w centrum, a miasteczko było ładne i warte uwagi (i nieduże).</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="338" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/tablica-przeprawa-promem_czeszewo-338x450.jpg?resize=338%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19732" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/tablica-przeprawa-promem_czeszewo.jpg?resize=338%2C450&amp;ssl=1 338w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/tablica-przeprawa-promem_czeszewo.jpg?resize=769%2C1024&amp;ssl=1 769w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/tablica-przeprawa-promem_czeszewo.jpg?resize=768%2C1022&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/tablica-przeprawa-promem_czeszewo.jpg?w=901&amp;ssl=1 901w" sizes="auto, (max-width: 338px) 100vw, 338px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Tablica z informacjami o promie w Czeszewie</em></p>



<p>W trakcie całej trasy <strong>nie miałam żadnych usterek rowerowych</strong> &#8211; wszystko działało jak należy i nie było żadnych niespodzianek. Ale z drugiej strony można było się tego spodziewać &#8211; rower był co jakiś czas serwisowany, a do tego przejechałam na nim do tamtej pory ponad 6 tysięcy km i większych problemów nie sprawiał.</p>



<p>Trochę się obawiałam przed wyjazdem <strong>czy kolana dadzą radę</strong>, bo w ciągu ostatnich miesięcy trochę dawały się we znaki. Ale na szczęście <strong>nie przesadzałam z dystansem w trakcie wyprawy</strong> i było ok. Pod sam koniec tylko odezwało się <strong>ścięgno Achillesa</strong>, które nigdy wcześniej nie bolało (na szczęście odpoczynek pomagał). Spodziewałam się, że będzie mnie <strong>bolał tyłek</strong> przy jeździe przez 7 dni bez żadnego dnia odpoczynku, ale zostałam mile zaskoczona i nie było z tym problemu. Jednak człowiek się przyzwyczaja do niewygody. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Za to miałam <strong>sztywny kark i plecy bolały</strong> mnie coraz mocniej. Przez to rozciągałam się w hotelu, żeby trochę ten ból zmniejszyć i starałam się zmieniać pozycję w trakcie jazdy (umiejętność jazdy bez trzymanki bardzo pomaga!).</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="374" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/chelmno-374x450.jpg?resize=374%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19733" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/chelmno.jpg?resize=374%2C450&amp;ssl=1 374w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/chelmno.jpg?resize=851%2C1024&amp;ssl=1 851w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/chelmno.jpg?resize=768%2C925&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/chelmno.jpg?w=996&amp;ssl=1 996w" sizes="auto, (max-width: 374px) 100vw, 374px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Ratusz w Chełmnie</em></p>



<h2 class="wp-block-heading">Kryzys po raz drugi</h2>



<p>Jednak żeby nie było zbyt łatwo, <strong>przedostatniego dnia przyszedł kolejny kryzys</strong>. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Miałam kilka sporych podjazdów do zrobienia &#8211; górki, pod które wjeżdżało się przez jakieś 30 minut z mocnym nachyleniem i nie widać było końca. <strong>Jechałam już kilka dni z rzędu, więc też zmęczenie zaczynało dawać się we znaki</strong>, trudniej było mi utrzymać prędkość czy po prostu jechać bez zatrzymywania się. Jak podjechałam pod drugą czy trzecią górkę, miałam problem z decyzją, gdzie mam zjeść obiad, bo najlepsza opcja była za górką, po zjeździe w dół, ale jakby się okazało, że knajpa będzie zamknięta (byłam w jakimś małym miasteczku) to musiałabym wrócić na górę, a wydawało mi się to już wyczynem nie do zrobienia. Widać więc było, że jestem mega zmęczona.</p>



<p>Ale pojechałam do tego miejsca, przyczepiłam rower, zamówiłam pierogi i siadłam przy stoliku. I jak tak siedziałam, to <strong>poczułam, że za chwilę zemdleję</strong>. W knajpie było ciepło, wyszłam więc na zewnątrz i schowałam głowę między nogami. Padało mi na głowę, ale było mi to obojętne. Nie miałam siły na nic i chciało mi się płakać. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f61b.png" alt="😛" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Czułam się naprawdę źle, jakby ktoś spuścił ze mnie powietrze i zostawił samego flaka. <strong>Przejechanie kolejnych 30 kilometrów wydawało się po prostu nierealne!</strong></p>



<p>Ale pokierowałam się nowym mottem i <strong>postanowiłam to przeczekać</strong>. Poszukałam wsparcia u Czarka i Iwony, przyjaciółki z dzieciństwa, z którą dzieliłam miłość do przejażdżek rowerowych. <strong>Oboje bardzo mi pomogli, wsparcie w takich kryzysowych sytuacjach jest mega ważne. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></strong></p>



<p>Powoli wciskałam w siebie pierogi, popijając izotonikiem. I zaczęłam <strong>obmyślać backup plan</strong>, a potem plan backupowy to backup planu. I <strong>to też mnie uspokoiło</strong> i dało poczucie, że przecież wystarczy <strong>skupiać się na najbliższym odcinku trasy</strong>, a nie na całych 30 km. Znalazłam trasę na skróty, krajówką, i nocleg po 10 km z dostępnym pokojem, a potem po kolejnych 10 km. Miałam więc opcje, żeby w razie czego się zatrzymać. Zrobienie 10 km bez większych przewyższeń nie jest przecież czymś niemożliwym dla osoby z moją kondycją.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/postoj-przed-gniewem-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19735" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/postoj-przed-gniewem.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/postoj-przed-gniewem.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/postoj-przed-gniewem.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/postoj-przed-gniewem.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p></p>



<p>I w ten sposób, <strong>nabierając sił i obmyślając potencjalne scenariusze</strong>, zaczęłam rozumieć, że nie zatrzymam się w tym miejscu. <strong>Brakowało mi tak niewiele do osiągnięcia celu</strong>, że nie mogłam pozwolić na to, żeby się poddać. Poza tym, jeśli teraz bym zrezygnowała, to moja duma nie pozwoliła by mi na to, żeby zupełnie odpuścić i musiałabym za jakiś czas znowu wybrać się w tą trasę, a to dopiero wydawało mi się zbyt dużym wysiłkiem! xD Zostało mi przecież tylko 100 km do Gdańska, a co to jest dla mnie&#8230;?!</p>



<p>I z takim podejściem ruszyłam dalej, powolutku jadąc do przodu, do Gniewu, gdzie miałam ostatni nocleg. Dbałam o to, żeby jeść i odpoczywać. Miałam jeszcze czas, żebym nie musiała jechać bardzo szybko,<strong> liczyło się dotarcie do celu, a nie prędkość</strong>.</p>



<h2 class="wp-block-heading">A miało być z górki</h2>



<p><strong>Ostatni dzień miał być w miarę po płaskim</strong>, liczyłam więc że będzie prosto i zwinnie. Okazało się jednak, że były podjazdy, bo &#8222;płasko&#8221; to było określenie Iwony, która znała tą trasę, ale była przyzwyczajona do jazdy po województwie pomorskim, które ma więcej górek niż Wrocław. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Do tego znowu wiało tak mocno, że zwalniałam, jadąc z górki. Tym sposobem z 6 h prognozowanej jazdy (oparte na poprzednich dniach) zrobiło się 8,5 h. Często się zatrzymywałam, żeby odpocząć, do tego zjadłam właściwie dwa mniejsze obiady w trasie (i trzeci w Gdańsku), żeby mieć siłę na dalszą jazdę. Droga wydawała mi się ciągnąć w nieskończoność&#8230;</p>



<p>Jak byłam już w granicach Gdańska, <strong>totalnie nie miałam siły</strong>, wyprzedzali mnie nawet staruszkowie na rowerach, tak wolno jechałam. xD Ale <strong>nie poddałam się</strong>, zajechałam jeszcze na ulicę Długą, żeby zrobić pamiątkowe zdjęcie z Neptunem, jednym z najbardziej charakterystycznych zabytków tego miasta. I <strong>byłam strasznie dumna</strong>, że dałam radę pomimo kryzysów, wiatru i upału. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Nie miałam wtedy jeszcze siły, żeby się cieszyć tym wyczynem, ale byłam dumna! <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="338" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/rowerem_-gdansk_nisia-338x450.jpg?resize=338%2C450&#038;ssl=1" alt="Nisia z rowerem przy Neptunie w Gdańsku" class="wp-image-19720" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/rowerem_-gdansk_nisia.jpg?resize=338%2C450&amp;ssl=1 338w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/rowerem_-gdansk_nisia.jpg?resize=769%2C1024&amp;ssl=1 769w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/rowerem_-gdansk_nisia.jpg?resize=768%2C1023&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/rowerem_-gdansk_nisia.jpg?w=900&amp;ssl=1 900w" sizes="auto, (max-width: 338px) 100vw, 338px" /></figure>
</div>


<p></p>



<h2 class="wp-block-heading">A może kolejna wyprawa? <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></h2>



<p>Już przed wyjazdem zastanawiałam się, czy po przejechaniu tych wszystkich kilometrów będę miała dość roweru, czy raczej będę od niego uzależniona i będę planować kolejny wyjazd. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> I tak właściwie doznałam wszystkiego po trochu. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Nie ciągnęło mnie, żeby znowu wsiadać na rower, ale <strong>chciałam dalej na nim jeździć</strong> i jak tylko Czaro zażartował, kiedy wspominałam <strong>wyjazd do Bieszczad</strong>, że mogłabym wybrać się tam rowerem, to spodobał mi się ten pomysł. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Nie teraz oczywiście, może bardziej za rok, jak już trochę odpocznę. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Mam więc to z tyłu głowy jako coś realnego do osiągnięcia, zwłaszcza, że jest to podobny dystans, tylko niestety bardziej pod górkę. Trzeba by więc popracować nad kondycją i powjeżdżać częściej na te wzgórza Trzebnickie&#8230; <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Następnym razem tylko muszę pamiętać, żeby<strong> zabrać dodatkowe gumki do słuchawek</strong>, bo jedną zgubiłam w trakcie jazdy i musiałam kupić nowe słuchawki &#8211; na szczęście w mieście, gdzie miałam nocleg były sklepy z RTV i dorwałam tanie słuchawki, jednak jakość była trochę gorsza. W Zdunach, gdzie miałam pierwszy nocleg, przydałaby się też <strong>wtyczka na komary</strong>, bo jakoś dostawały się do pokoju pomimo zamkniętego okna i trochę mnie pożarły.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="338" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/gniew-centrum-338x450.jpg?resize=338%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19736" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/gniew-centrum.jpg?resize=338%2C450&amp;ssl=1 338w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/gniew-centrum.jpg?resize=769%2C1024&amp;ssl=1 769w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/gniew-centrum.jpg?resize=768%2C1022&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/gniew-centrum.jpg?w=901&amp;ssl=1 901w" sizes="auto, (max-width: 338px) 100vw, 338px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Gniew, ulice w centrum</em></p>



<p><strong>Zmienił mnie ten wyjazd</strong>, chociaż ciężko jest mi powiedzieć w jaki sposób. Mam po prostu wrażenie, że do Gdańska dotarła inna &#8222;ja&#8221;. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Cieszyłam się bardzo, że udało mi się zrealizować ten cel pomimo tego, że łatwo nie było. Jeśli nie możesz się zdecydować czy wyruszyć w dłuższą trasę to zdecydowanie polecam, jest to bardzo fajne doświadczenie. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Co ciekawe, <strong>bardziej mnie stresował powrót pociągiem do Wrocławia niż przejechanie całej Polski</strong> (chociaż jak wyjeżdżałam to miałam trochę kolana z gumy, ale to szybko minęło). Obawiałam się wejścia po schodkach do pociągu z takim obciążeniem bagażnika &#8211; nie dałabym radę podnieść roweru do góry, bo by mnie zniosło do tyłu i bym się wywaliła. Z drugiej strony na stacji, gdzie miałam wsiadać, pociąg stał planowo tylko minutę, więc nie wiedziałam, czy będę miała czas zdjąć sakwy, a zdarzało się, że się klinowały i chwilę to trwało. No i nie wiadomo, w którym miejscu zatrzyma się pociąg i mój wagon, a z rowerem nie można wejść do któregokolwiek wagonu, musi to być ten konkretny, w którym są stojaki na rowery. Znajdowałam co chwilę nowe przeszkody i zestresowało mnie to bardziej niż 7-dniowa wyprawa. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Ostatecznie tata pomógł mi wnieść rower, więc poszło sprawnie. Ale zarówno przy wejściu do pociągu jak i przy wyjściu, ktoś zaoferował mi pomoc, więc tak czy tak dałabym radę. Nie ma to jak samemu stwarzać sobie problemy. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Jak widać, <strong>wszystko zależy od podejścia</strong>&#8230; <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Nisia</p>



<figure class="wp-block-image size-medium is-resized"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="337" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/rowerem-z-wrocka-do-gdanska_nisia-337x450.jpg?resize=337%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19737" style="width:250px" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/rowerem-z-wrocka-do-gdanska_nisia.jpg?resize=337%2C450&amp;ssl=1 337w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/rowerem-z-wrocka-do-gdanska_nisia.jpg?resize=766%2C1024&amp;ssl=1 766w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/rowerem-z-wrocka-do-gdanska_nisia.jpg?resize=768%2C1027&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/rowerem-z-wrocka-do-gdanska_nisia.jpg?w=897&amp;ssl=1 897w" sizes="auto, (max-width: 337px) 100vw, 337px" /></figure>



<p></p>



<p>Szukasz inspiracji na kolejną podróż? Chcesz poczytać o konkretnym miejscu? Zajrzyj&nbsp;<a href="https://podroznisia.pl/miejsca/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">tutaj</a>.</p>



<p><em>Posty, które mogą Ciebie zainteresować</em>:</p>



<ul class="wp-block-list">
<li><a href="https://podroznisia.pl/jak-przejechac-polske-wzdluz-przygotowanie/">Jak przejechać Polskę wzdłuż (przygotowanie)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/tatry-przelecz-pod-swinica/">Tatry – Przełęcz pod Świnicą</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/rowerem-w-swiat-wroclaw/">Rowerem w świat <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/sladami-samuraja-himeji-japonia/">Śladami samuraja (Himeji, Japonia)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/pierwszy-raz-wypozyczylam-samochod-i-zajechalam-w-gory-kreta/">Pierwszy raz wypożyczyłam samochód i zajechałam w góry! (Kreta)</a></li>
</ul>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://podroznisia.pl/pokonujac-swoje-bariery-rowerem-mtb-z-wroclawia-do-gdanska/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">19694</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Jak przejechać Polskę wzdłuż (przygotowanie)</title>
		<link>https://podroznisia.pl/jak-przejechac-polske-wzdluz-przygotowanie/</link>
					<comments>https://podroznisia.pl/jak-przejechac-polske-wzdluz-przygotowanie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Nisia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 19 Aug 2025 17:29:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[W drodze]]></category>
		<category><![CDATA[aktywności]]></category>
		<category><![CDATA[polska]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://podroznisia.pl/?p=19512</guid>

					<description><![CDATA[Jakoś w zeszłym roku wpadł mi do głowy pomysł, żeby zrobić na rowerze dłuższą trasę, a że rodzice mieszkają w Gdańsku to owe miasto wydało się być naturalnym wyborem miejsca docelowego. Wtedy wiedziałam, że moja kondycja nie pozwoli mi na przejechanie takiej trasy i muszę się przygotować. Miałam to więc ciągle z tyłu głowy: kiedy &#8230; <a href="https://podroznisia.pl/jak-przejechac-polske-wzdluz-przygotowanie/" class="more-link">Czytaj dalej <span class="screen-reader-text">Jak przejechać Polskę wzdłuż (przygotowanie)</span> <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Jakoś w zeszłym roku wpadł mi do głowy pomysł, żeby <strong>zrobić na rowerze dłuższą trasę</strong>, a że rodzice mieszkają w Gdańsku to owe miasto wydało się być naturalnym wyborem miejsca docelowego. Wtedy wiedziałam, że moja kondycja nie pozwoli mi na przejechanie takiej trasy i <strong>muszę się przygotować</strong>. Miałam to więc ciągle z tyłu głowy: kiedy chodziłam po górach w zimę, kiedy jeździłam na trenażerze jak nie było pogody, a szczególnie kiedy dostałam wypowiedzenie w pracy i nagle miałam do dyspozycji dużą ilość czasu. Idealnie, żeby móc wreszcie na poważnie poprawić kondycję i zrealizować to wyzwanie. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<span id="more-19512"></span>



<h2 class="wp-block-heading">Przecież to za daleko! O_o</h2>



<p><strong>Praca nad kondycją zajęła mi kilka miesięcy</strong>: do tej pory trasy dłuższe niż 60 km były dość męczące i wymagały potem przynajmniej jednego dnia odpoczynku. W trakcie wyprawy nie mogłabym sobie na to pozwolić, bo cała trasa zajęłaby ze dwa tygodnie. A komu by się chciało jechać tyle samemu w dobrze znanym kraju jakim jest Polska&#8230;? <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Próbowałam więc wsiadać na rower dużo częściej, nawet na 30 km, żeby przyzwyczaić tyłek do siodełka i <strong>skrócić czas regeneracji</strong>. I udało mi się zobaczyć różnicę gdzieś po niecałym miesiącu: mogłam przejechać bez wkładki żelowej nawet 100 km i następnego dnia byłam już gotowa wsiąść na rower i zrobić kolejną trasę jeśli miałabym taką ochotę. Do tego <strong>korzystałam z trenażera</strong>, który jest bardziej wymagający i wymusza ciągłe pedałowanie. Poza dłuższymi trasami robiłam też <strong>sprinty 30-kilometrowe</strong>  &#8211; próbowałam pobić swój poprzedni czas i jechać coraz szybciej. Wszystko to miało na celu także <strong>zwiększenie wydolności i wytrzymałości</strong>.</p>



<p>Z jednej strony musiałam dbać o formę, a z drugiej uważać, żeby się nie przetrenować lub nie nabawić kontuzji, bo to mogłoby mnie uziemić na dłuższy czas. A nawet 2 czy 3-tygodniowa przerwa sprawiłaby, że cofnęłabym się znacząco w pracy nad kondycją. <strong>Zwracałam więc uwagę na to, jak reaguje moje ciało i umysł</strong>, żeby nie przesadzić.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="334" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/milicz_sciezka-rowerowa-ryszarda-szurkowskiego-334x450.jpg?resize=334%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19714" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/milicz_sciezka-rowerowa-ryszarda-szurkowskiego.jpg?resize=334%2C450&amp;ssl=1 334w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/milicz_sciezka-rowerowa-ryszarda-szurkowskiego.jpg?resize=760%2C1024&amp;ssl=1 760w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/milicz_sciezka-rowerowa-ryszarda-szurkowskiego.jpg?resize=768%2C1035&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/milicz_sciezka-rowerowa-ryszarda-szurkowskiego.jpg?w=890&amp;ssl=1 890w" sizes="auto, (max-width: 334px) 100vw, 334px" /></figure>
</div>


<p><em>Pomnik dla Ryszarda Szurkowskiego na ścieżce rowerowej</em> <em>jego imienia</em></p>



<p>Przyznam, że <strong>bywały dni, kiedy nie chciało mi się już wsiadać na rower i wolałabym porobić coś innego</strong>. Albo padało, wiało, było nieprzyjemnie na zewnątrz i nie miałam wcale ochoty wychodzić z domu. Ale wtedy pytałam sama siebie czy jak będę na wyprawie to też będę miała takie wymówki&#8230;? <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f61b.png" alt="😛" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> W końcu przygotowanie do wyjazdu wymagało też pracy nad odpornoścą psychiczną&#8230; Wychodziłam więc na rower, aż do zżygania. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<h2 class="wp-block-heading">Czy wszystko mam&#8230;?</h2>



<p>Kolejną rzeczą, o którą musiałam zadbać było <strong>przystosowanie mojego górala do wyprawy</strong> &#8211; potrzebowałam kupić sakwy, dodatkowy bidon, ogarnąć wszystkie potrzebne narzędzia na wypadek gdyby się coś stało. <strong>Najgorszy był bagażnik, ponieważ mój rower nie ma na niego żadnego mocowania</strong>, musiałam więc znaleźć dość uniwersalny, który by pasował, a do tego miał udźwig większy niż kilka kilogramów (na wszelki wypadek). Tutaj z pomocą przyszedł pancerny bagażnik od Chińczyka, którego trzeba było złożyć samemu (oczywiście bez instrukcji). <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p><strong>Problem miałam też z sakwami</strong>, bo potrzebowałam, żeby były wodoodporne, miały odpowiednie mocowanie, jakieś kieszenie, pasek i w sumie też chciałam, żeby mi się podobały. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Markowe sakwy kosztowały minimum 400 zł, a nie chciałam tyle wydać, nie wiedząc czy nie jest to jednorazowa akcja i czy będę je potem w ogóle używać. Przed dwa miesiące nie mogłam się zdecydować &#8211; kupiłam nawet jedne, ale okazały się za małe, więc je zwróciłam. A potem któregoś pięknego dnia Czaro poszedł do Kauflanda na zakupy i kupił mi dokładnie takie  sakwy, jakich szukałam, za jedyne 80 zł. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/2764.png" alt="❤" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> To dopiero znak od wszechświata, że mnie wspiera. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> xD</p>



<p>Zostało już tylko <strong>dokupić sportowe ubrania</strong>, żeby starczyło mi na cały tydzień jazdy &#8211; oczywiście kolorowe, żebym była bardziej widoczna na drodze i szybkoschnące na wypadek gdybym musiała je wyprać w międzyczasie. No i ogarnąć trasę. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/trasa-rowerem_polska-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19715" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/trasa-rowerem_polska.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/trasa-rowerem_polska.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/trasa-rowerem_polska.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/trasa-rowerem_polska.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p><em>Idealna droga do jazdy rowerem &#8211; jest cień, ładna nawierzchnia i zero samochodów <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></em></p>



<h2 class="wp-block-heading">Najtrudniejsze przed wyjazdem, czyli zaplanowanie trasy</h2>



<p><strong>Planowałam jechać około 70 km dziennie</strong> &#8211; był to dystans bezpieczny, który nie nadwyrężał mojej kondycji oraz dawał znaczący postęp do celu. W trakcie przygotowania zdarzyło mi się przejechać setkę ze 3 czy 4 razy, ale nie zrobiłabym tego z obciążeniem, pod górkę i któryś dzień z kolei. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Przy planowaniu musiałam wziąć pod uwagę kilka ważnych rzeczy:</p>



<ul class="wp-block-list">
<li>Trasa musiała przebiegać w miarę <strong>blisko stacji kolejowych</strong>, żebym w razie czego mogła wrócić do Wrocka &#8211; pomimo tego iż pewnego dnia stwierdziłam, że jestem gotowa na ten wyjazd to nie miałam 100% pewności czy na pewno dojadę. Zawsze warto się zabezpieczyć. Poza tym jechałam sama, więc wolałam mieć świadomość, że mogę po prostu podjechać i wsiąść w pociąg jeśli będzie taka potrzeba. W teorii Czaro mógłby przyjechać po mnie samochodem, ale jeśli mogłam wrócić sama to po co zawracać mu głowę. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></li>



<li>Nie chciałam spać pod namiotem (kwestia dodatkowego bagażu i obciążenia psychicznego), więc trasa musiała przebiegać tak, żebym miała <strong>możliwość znaleźć nocleg z dnia na dzień</strong>: na początku zarezerwowałam tylko jeden nocleg, resztę ogarniałam na bieżąco, po zakwaterowaniu do obecnego miejsca szukałam pokoju/mieszkania na następną noc. Potrzebowałam zatrzymywać się w miastach, gdzie był wybór w bazie noclegowej (żeby się nie okazało, że zostanę na lodzie i będę musiała przejechać 120 km). <strong>Wyjątkiem okazał się Gniew, gdzie baza noclegowa jest mega uboga</strong> i właściwie sprowadza się do spania w budynkach zamkowych i kosztuje więcej niż standardowo. Ale musiałabym zupełnie zmienić trasę, żeby ominąć to miejsce albo zrobić 100 km jednego dnia, a życie pokazało mi, że to byłby to bardzo słaby pomysł (ale o tym następnym razem).</li>



<li><strong>Wartę musiałam przekroczyć promem</strong>, potrzebowałam więc być tam w godzinach dziennych, kiedy prom kursował. Inaczej musiałabym przejechać dodatkowe 20 km. Z promem też była zagwostka, bo nie łatwo było znaleźć informacje kiedy on tak naprawdę kursuje.</li>
</ul>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="363" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/przeprawa-promowa_debno-363x450.jpg?resize=363%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19726" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/przeprawa-promowa_debno.jpg?resize=363%2C450&amp;ssl=1 363w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/przeprawa-promowa_debno.jpg?resize=826%2C1024&amp;ssl=1 826w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/przeprawa-promowa_debno.jpg?resize=768%2C952&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/przeprawa-promowa_debno.jpg?w=967&amp;ssl=1 967w" sizes="auto, (max-width: 363px) 100vw, 363px" /></figure>
</div>


<p></p>



<ul class="wp-block-list">
<li>musiałam <strong>dość sporo jeść w międzyczasie</strong> &#8211; zarówno obiad jak i jakieś przekąski typu drożdżówki, lody czy mus owocowy z białkiem, który okazał się dla mnie świetnym odkryciem (Drugie Śniadanie ma około 200 kcal i wchodzi łatwo nawet jak człowiek nie ma ochoty jeść). Odkryłam, że w trakcie dłuższego przejazdu <strong>jem co około godzinę</strong>, z reguły nieduże rzeczy: pół kanapki, cały lub pół musu, żel energetyczny, galaretkę energetyczną, batona czy sezamki, żeby uniknąć sytuacji, że zostanę zupełnie bez energii. Do tego<strong> przy 70 km potrzebuję zjeść nieduży obiad</strong>, bo przekąski nie wystarczą.</li>



<li>Potrzebny był mi też <strong>sklep co jakieś 20-30 km</strong>, żeby odnowić zapas izotoników &#8211; nie chciałam jeździć zbyt bardzo obciążona, bo i tak odczuwałam te dodatkowe 8-9 kg na tylnim kole. No i w taki upał w jaki się wybrałam w trasę przyjemniej pije się zimny napój. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Postawiłam na izotoniki, żeby w płynie również przyjmować kalorie, a do tego uzupełniać magnez oraz witaminy, które są wypłukiwane przy dużej ilości płynów. Zauważyłam już wcześniej, że <strong>mniej się męczę i łatwiej mi się jeździ, kiedy piję izotoniki</strong>, a nie samą wodę czy nawet herbatę z miodem i cytryną.</li>



<li>W miarę możliwości dobrze też mieć miejsce po drodze, żeby <strong>skorzystać z toalety</strong>, chociaż co do tego to też są rozwiązania. Kupiłam sobie specjalny <strong>lejek do sikania dla kobiet</strong> i przydał mi się raz, kiedy jechałam, i jechałam, i ciągle były zabudowania naokoło i brak jakichkolwiek stacji benzynowych czy lasów. Były za to drzewa na poboczu, ale nie na tyle gęste, żeby ściągać spodnie. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></li>



<li><strong>Dbałam mocno o bezpieczeństwo</strong>, z tego też powodu starałam się <strong>omijać drogi krajowe oraz drogi o wysokim natężeniu ruchu bez pasa pobocznego</strong>, żebym nie musiała ścigać się z samochodami i nie bać się o swoje życie, kiedy tir wymijałby mnie &#8222;na gazetę&#8221;. Któregoś razu okazało się jednak, że krajówki nie są wcale takie złe. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Oczywiście <strong>nie można też jechać po drodze ekspresowej</strong>, tych więc unikałam jak ognia.</li>



<li>Ogólnie miałam zasadę, że <strong>im krótsza trasa tym lepsza</strong>, ale nie kosztem bezpieczeństwa. Nie zależało mi też na zwiedzanie zabytków, bo przypuszczałam, że nie będę miała na to siły i tak faktycznie było.</li>
</ul>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/droga-krajowa-z-gniewu-na-tczew-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19716" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/droga-krajowa-z-gniewu-na-tczew.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/droga-krajowa-z-gniewu-na-tczew.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/droga-krajowa-z-gniewu-na-tczew.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/droga-krajowa-z-gniewu-na-tczew.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p><em>Droga krajowa nr 91 z Gniewu na Tczew</em></p>



<p><strong>Do planowania trasy siadałam ze trzy razy i zajęło mi to za każdym razem po kilka godzin</strong>. Tylko trochę zmieniałam koncepcje w międzyczasie, więc dałoby się to zrobić szybciej. Najpierw usłyszałam o <strong>EuroVelo9</strong> i szukałam informacji jak przebiega i czy warunki drogowe są dobre. Research sporo mi zajął, zwłaszcza, że niewiele osób miało faktyczne doświadczenie z tą trasą lub po prostu nie wypowiadało się na ten temat. Znalazłam info o części tej trasy w <a href="https://pomorskie.travel/artykuly/artykuly-rowerowe/wislana-trasa-rowerowa-eurovelo9/" data-type="link" data-id="https://pomorskie.travel/artykuly/artykuly-rowerowe/wislana-trasa-rowerowa-eurovelo9/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">województwie pomorskim</a>, ale znajoma potem mówiła mi, że ten odcinek nie jest dokończony za Tczewem i końcówka jest bardzo nieprzyjemna do jazdy. Całość trasy też udało się w końcu znaleźć w formie <a href="https://en.eurovelo.com/ev9" data-type="link" data-id="https://en.eurovelo.com/ev9" target="_blank" rel="noreferrer noopener">mapy</a>, którą dało się powiększyć i sprawdzić dokładnie. Ale niestety ta trasa dokładała mi przynajmniej 50 dodatkowych km, więc zrezygnowałam z tego pomysłu. Zwłaszcza po tym, jak <strong>pojechałam EuroVelo9 do Trzebnicy</strong> i okazało się, że tylko część trasy była przyjemna, a znaczący kawałek <strong>prowadził drogą dość dziurawą</strong>. Straciłam więc wiarę w to, że to będzie fajna trasa. Na sam koniec jeszcze odkopałam wymagania do oznaczania tras Eurovelo i okazało się, że jakość nawierzchni nie jest jednym z nich ;), bardziej jest to kwestia noclegów w pewnej odległości i bliskości do zabytków.</p>



<p>Cały plan <strong>oparłam o trasę wygenerowaną w Komoot</strong> (od czegoś trzeba zacząć), ale <strong>przejrzałam ją od początku do końca, patrząc na Google Street View</strong> (pod kątem jakości nawierzchni i natężenia ruchu) <strong>oraz Stravę</strong> (pod kątem heatmapy, czyli tego jak często użytkownicy Stravy jeżdżą danymi odcinkami). Zapewne spędziłam na tym dużo więcej czasu niż powinnam, ale chciałam mieć pewność, że trasa będzie bezpieczna i że nie będę musiała się cofać i nadrabiać 15 km tylko dlatego, że Komoot wrzuci mnie na drogę szybkiego ruchu z ciasną ulicą i dużą ilością tirów. Tak by się akurat zdarzyło gdybym nie spojrzała na Google i nie zmieniła trasy. </p>



<h2 class="wp-block-heading">Bez tego się nie obejdzie &#8211; co zabrałam</h2>



<p><strong>Z rowerowych rzeczy:</strong><br>&#8211; <a href="https://allegro.pl/oferta/bagaznik-rowerowy-tylny-110kg-wytrzymaly-na-rower-aluminium-uniwersalny-15432860982" target="_blank" rel="noreferrer noopener">bagażnik</a>,<br>&#8211; 2 sakwy 20-litrowe,<br>&#8211; dodatkowy <a href="https://allegro.pl/oferta/uchwyt-na-bidon-butelke-0-7-1-5l-termo-2w1-rockbros-sz-059-16171475531">bidon na kierownicę</a> trzymający chłód,<br>&#8211; gruby łańcuch, żebym mogła przypiąć rower i nie bać się, że ktoś go ukradnie,<br>&#8211; narzędzie do bagażnika, na wypadek gdyby poluzowała się jakaś śrubka,<br>&#8211; nakładka żelowa na siodełko &#8211; nie mogłam znaleźć żadnych przewiewnych spodenek, które miałyby cienkie szwy, jechałam więc w lekkich spodenkach, ale z wyczuwalnymi szwami, więc potrzebowałam tej nakładki; spodenki z wkładką nie są dla mnie, bo za bardzo poci mi się w nich tyłek ;P,<br>&#8211; 2 dętki.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/droga-rowerowa-trzebnica-milicz-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19717" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/droga-rowerowa-trzebnica-milicz.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/droga-rowerowa-trzebnica-milicz.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/droga-rowerowa-trzebnica-milicz.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/droga-rowerowa-trzebnica-milicz.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p><em>Droga rowerowa gdzieś za Trzebnicą w stronę Milicza</em></p>



<p><strong>Dodatkowo:</strong><br>&#8211; nerka, dzięki której zawsze miałam pod ręką jakąś przekąske i telefon, więc mogłam zjeść coś lub sprawdzić czy jestem na trasie w trakcie jazdy, bez zatrzymywania roweru,<br>&#8211; powerbank &#8211; bateria w telefonie nie wytrzymałaby mi cały dzień przy nagrywaniu trasy,<br>&#8211; kurtka przeciwdeszczowa &#8211; nie użyłam,<br>&#8211; słuchawki do słuchania muzyki, która daje mi kopa i energię do jazdy,<br>&#8211; dowód &#8211; potrzebny jest też do jazdy pociągiem, a nie chciałam już wracać rowerem, <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /><br>&#8211; perskindol &#8211; smarowałam codziennie kolana, zapobiegawczo; u mnie ten krem działa cuda na bolące stawy,<br>&#8211; krem przeciwsłoneczny &#8211; przydał się często, bo i tak się zjarałam, zwłaszcza na karku i na twarzy (miałam nieopalone miejsca od okularów oraz pasków od kasku i wyglądałam jak surykatka xD),<br>&#8211; strapsy na gumce, żeby poprzypinać różne rzeczy do bagażnika &#8211; przydały się głównie do przytrzymania w bezruchu grubego łańcucha,<br>&#8211; lejek do sikania &#8211; przydał się tylko raz, ale warto było go wozić dla komfortu psychicznego, <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /><br>&#8211; mokre chusteczki antybakteryjne,<br>&#8211; gotówka, w tym drobne na prom,<br>&#8211; gaz pieprzowy &#8211; nie przydał się,<br>&#8211; trytki i taśma izolacyjna &#8211; nie przydały się, ale nie były ciężkie i nie zajmowały dużo miejsca.</p>



<p>Miałam w sumie<strong> przetestować jeszcze jak się jeździ rowerem z pełnymi sakwami</strong>, ale jak to czasem bywa w życiu &#8211; nie wyszło. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Bo któregoś razu po prostu stwierdziłam, że jestem już gotowa i mogę jechać, i jakoś nie miałam głowy, żeby zrobić ten test. Nie było to jednak konieczne, bo dość szybko przyzwyczaiłam się do dotakowej wagi i miałam inne zmartwienia, więc o tym nie myślałam zbyt długo. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Nisia</p>



<figure class="wp-block-image size-medium is-resized is-style-default"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="337" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/nisia-rowerem_milicz_polska-337x450.jpg?resize=337%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19713" style="width:250px" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/nisia-rowerem_milicz_polska.jpg?resize=337%2C450&amp;ssl=1 337w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/nisia-rowerem_milicz_polska.jpg?resize=766%2C1024&amp;ssl=1 766w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/nisia-rowerem_milicz_polska.jpg?resize=768%2C1027&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/nisia-rowerem_milicz_polska.jpg?w=897&amp;ssl=1 897w" sizes="auto, (max-width: 337px) 100vw, 337px" /></figure>



<p></p>



<p>Szukasz inspiracji na kolejną podróż? Chcesz poczytać o konkretnym miejscu? Zajrzyj&nbsp;<a href="https://podroznisia.pl/miejsca/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">tutaj</a>.</p>



<p><em>Posty, które mogą Ciebie zainteresować</em>:</p>



<ul class="wp-block-list">
<li><a href="https://podroznisia.pl/dzien-dobry-czy-pan-niedzwiedz-hala-kondratowa-tatry/">Dzień dobry, czy Pan Niedźwiedź?&nbsp;&nbsp;(Hala Kondratowa, Tatry)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/wspinaczka-po-skalach-w-hiszpanii/">Wspinaczka po skałach w Hiszpanii</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/nurkowanie-wcale-nie-jest-straszne-kreta/">Nurkowanie wcale nie jest straszne! (Kreta)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/finale-ligure-wlochy/">Finale Ligure – Inna perspektywa na wyjazd do Włoch</a></li>
</ul>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://podroznisia.pl/jak-przejechac-polske-wzdluz-przygotowanie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">19512</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
