<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>andora &#8211; Podróżnisia</title>
	<atom:link href="https://podroznisia.pl/tag/andora/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://podroznisia.pl</link>
	<description>Blog podróżniczy</description>
	<lastBuildDate>Sun, 29 Mar 2026 14:21:28 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/wp-1769439702567.jpg?fit=32%2C32&#038;ssl=1?v=1769439704</url>
	<title>andora &#8211; Podróżnisia</title>
	<link>https://podroznisia.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">149360738</site>	<item>
		<title>Wymagający szlak w Andorze &#8211; Alt de Comapedrosa</title>
		<link>https://podroznisia.pl/alt-de-coma-pedrosa/</link>
					<comments>https://podroznisia.pl/alt-de-coma-pedrosa/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Nisia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 24 Mar 2026 17:13:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[W drodze]]></category>
		<category><![CDATA[andora]]></category>
		<category><![CDATA[góry]]></category>
		<category><![CDATA[natura]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://podroznisia.pl/?p=19987</guid>

					<description><![CDATA[Comapedrosa to najwyższy szczyt Andory mierzący 2943 m n.p.m. Wędrówka na górę była jedną z najbardziej wymagających, w których brałam udział w swoim życiu i jedną z bardziej szalonych. 😉 Nauczeni na błędach z poprzednich dni, wzięliśmy taką ilość jedzenia, żeby wystarczyła nam na 8-9h. Z reguły braliśmy z Czarkiem jeden plecak, którym wymienialiśmy się &#8230; <a href="https://podroznisia.pl/alt-de-coma-pedrosa/" class="more-link">Czytaj dalej <span class="screen-reader-text">Wymagający szlak w Andorze &#8211; Alt de Comapedrosa</span> <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Comapedrosa to najwyższy szczyt Andory mierzący 2943 m n.p.m.</strong> Wędrówka na górę była jedną z <strong>najbardziej wymagających</strong>, w których brałam udział w swoim życiu i jedną z <strong>bardziej szalonych</strong>. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<span id="more-19987"></span>



<p><a href="https://podroznisia.pl/szczyt-pic-de-maia-andora/" data-type="post" data-id="19945" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Nauczeni na błędach z poprzednich dni</a>, wzięliśmy taką ilość jedzenia, żeby wystarczyła nam na 8-9h. Z reguły braliśmy z Czarkiem jeden plecak, którym wymienialiśmy się w trakcie chodzenia po górach, ale tym razem mieliśmy tyle zapasów, że plecak był za ciężki, więc zabraliśmy i drugi. Jako że w drodze na <a href="https://podroznisia.pl/rozsadku-czasem-trzeba-sluchac-alt-del-griu-andora/" data-type="post" data-id="19961" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Alt del Griu</a> schronisko okazało się tylko chatą służącą za schronienie, nie szykowaliśmy się tym razem na nic innego &#8211; lepiej być przygotowanym na minimum. Kupiliśmy też sobie ubezpieczenie na sporty wysokiego ryzyka, żeby w razie czego nie trzeba było płacić za helikopter gdyby musiał nas ściągać z góry. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> xD A tak serio to dało nam to poczucie bezpieczeństwa, bo jednak szlak miał być wymagający, a podejście strome. <strong>Obiecałam sobie, że wejdę na górę choćby nie wiem co</strong> &#8211; dziś zadbam o to, żeby nie pojawiło się przedwczesne zmęczenie czy brak siły. Z takim podejściem wyruszyłam na szlak. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Autobus podjeżdżał prawie pod sam szlak, ale że spodziewaliśmy się 9-godzinnej wędrówki, byliśmy trochę zmęczeni po <a href="https://podroznisia.pl/rest-day-pic-del-cubil-andora/" data-type="post" data-id="19973" target="_blank" rel="noreferrer noopener">poprzednim dniu</a>, do tego Czarka łapało przeziębienie i nie chcieliśmy wracać po ciemku to <strong>zdecydowaliśmy się podjechać taksówką</strong> &#8211; w ten sposób oszczędzaliśmy ponad pół godziny w jedną stronę. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> No i na 3 osoby wychodziło po €10 za głowę, koszty nie były więc duże. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-medium"><img data-recalc-dims="1" fetchpriority="high" decoding="async" width="334" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-compapedrosa_Andora_Czaro-334x450.jpg?resize=334%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19990" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-compapedrosa_Andora_Czaro.jpg?resize=334%2C450&amp;ssl=1 334w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-compapedrosa_Andora_Czaro.jpg?resize=760%2C1024&amp;ssl=1 760w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-compapedrosa_Andora_Czaro.jpg?resize=768%2C1035&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-compapedrosa_Andora_Czaro.jpg?w=890&amp;ssl=1 890w" sizes="(max-width: 334px) 100vw, 334px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Szlak szybko zaczął iść mocno pod górę</em></p>



<h2 class="wp-block-heading">A jednak są schroniska w Andorze <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></h2>



<p>Na początku nie było za bardzo widoczków, szliśmy drogą szutrową i dość szybko minął nas jakiś biegacz. To już był sygnał, że <strong>nie jest to pusty szlak jak bywało w dniach poprzednich</strong>. Co zabawne, na dole był znak informujący, że do schroniska Comapedrosa idzie się 1h 35min, a chwilę potem, że tą samą drogą do schroniska idzie się 1h 50min. xD Oni tutaj zdecydowanie &#8222;nie umieją w szlaki&#8221;. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Trasa dość szybko zaczęła iść mocno w górę, zamieniła się w kamienistą drogę idącą niedaleko strumyka, a ten z kolei zamienił się w rwące kaskady, a potem w wodospad. Często <strong>szum wody był tak głośny, że zagłuszał nasze rozmowy</strong>. Przez długi czas szliśmy w dość gęstym lesie, który potem szybko się przerzedził. To co nam prawie ciągle towarzyszyło to <strong>strome podejście</strong> &#8211; prawie cały czas szliśmy znacząco w górę, nie było tu za bardzo płaskiego terenu.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19991" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p></p>



<p>Gdzieś w połowie drogi doszliśmy do <strong>Refugi Comapedrosa, które okazało się faktycznym schroniskiem</strong>. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f61b.png" alt="😛" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Można było się tutaj przespać i chyba całkiem sporo osób korzystało z tej opcji. Nie mieli tu zbyt dużego wyboru jedzenia, ale coś można było zjeść lub napić się, jeśli ktoś był zdesperowany (np piwo za €4 czy kanapkę za €7 lub €9). <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> My jednak siedliśmy tylko na ławce i zjedliśmy przygotowane w domu croissanty. Pamiętałam o tym, żeby regularnie uzupełniać kalorie, by przedwcześnie nie skończyły się siły.</p>



<p>Ruszyliśmy dalej w stronę szczytu i <strong>dopiero chwilę za schroniskiem zaczęły się przed nami ukazywać ładne widoki</strong> &#8211; człowiek jest wymagający, kiedy chodzi po górach i widzi ogromne pasma górskie, wtedy &#8222;byle jaki&#8221; krajobraz nie robi już na nim takiego wrażenia i nie zalicza się do &#8222;ładnych widoczków&#8221;. xD</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_schronisko-refugi_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19992" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_schronisko-refugi_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_schronisko-refugi_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_schronisko-refugi_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_schronisko-refugi_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Schronisko Comapedrosa, po lewej przy krawędzi zdjęcia widać metalowe wychodki</em></p>



<h2 class="wp-block-heading">Wszędzie kamienie!</h2>



<p>Im wyżej wchodziliśmy tym więcej było kamieni i głazów. <strong>W niektórych miejscach wyglądało, jakbyśmy szli przez środek dawnej lawiny kamiennej</strong>. Część kamieni była luźna i człowiek zastanawiał się czy nie spowoduje kolejnej lawiny. Ale nawet te luźne kamienie były z reguły dość stabilnie osadzone w dziurze między jednym głazem a drugim.</p>



<p>Jak weszliśmy wyżej, naszym oczom ukazał się bardziej marsjański krajobraz &#8211; bez roślin, za to z dużą ilością czerwonych kamieni.&nbsp;</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="338" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlan-na-comapedrosa_andora_czaro2-338x450.jpg?resize=338%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19994" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlan-na-comapedrosa_andora_czaro2.jpg?resize=338%2C450&amp;ssl=1 338w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlan-na-comapedrosa_andora_czaro2.jpg?resize=769%2C1024&amp;ssl=1 769w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlan-na-comapedrosa_andora_czaro2.jpg?resize=768%2C1022&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlan-na-comapedrosa_andora_czaro2.jpg?w=901&amp;ssl=1 901w" sizes="auto, (max-width: 338px) 100vw, 338px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Czy tędy kiedyś przeszła lawina&#8230;?</em></p>



<p>Minęliśmy jedno jeziorko i na rozwidleniu poszliśmy trasą obok drugiego jeziora. <strong>Na mapie wyglądało, że droga ta jest bardziej stroma niż przez grań</strong>. A łatwiej podchodzi się stromizną niż schodzi, no i fajnie zrobić pętlę, a nie schodzić tą samą trasą, więc postanowiliśmy iść w tym kierunku. Szlak w tym miejscu był na początku dość płaski, prowadził po kamieniach wzdłuż jeziora i jeszcze kawałek do przodu. Stamtąd było już widać szczyt i <strong>wyglądało na to, że jest naprawdę stromo i wysoookooo</strong>. xD Ludzie schodzący z góry wyglądali jak malutkie mróweczki. Z tego miejsca nie widać było gdzie prowadzi szlak, bo znikał wśród kamieni. Czekało nas jeszcze ponad 200m przewyższenia na dość krótkim odcinku.</p>



<p><strong>Ostatnie podejście było dość ciężkie, czasem trzeba było się wspierać rękoma, a kamienie uciekały spod nóg.</strong> Trzeba było uważać, żeby się nie ześlizgnąć i nie spaść, bo leciałoby się daleko, daleko w dół &#8211; trudno byłoby się zatrzymać na tak luźnym podłożu. Ogólnie lubię przepaści, nie mam problemu, żeby wychylać się poza grunt w górach, ale tutaj zaczęłam się czuć trochę niekomfortowo. No ale przecież, obiecałam sobie, że wejdę na górę i wiedziałam, że dam radę. Nie było więc wymówek, trzeba było przeć do przodu i nie myśleć o tym jak się zejdzie. Na to przyjdzie pora później. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/ostatni-odcinek-szlaku-na-comapedrosa_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19995" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/ostatni-odcinek-szlaku-na-comapedrosa_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/ostatni-odcinek-szlaku-na-comapedrosa_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/ostatni-odcinek-szlaku-na-comapedrosa_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/ostatni-odcinek-szlaku-na-comapedrosa_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Wejście na szczyt, ostatni odcinek &#8211; w połowie widać człowieka w różowych spodniach</em> <em>wielkości mrówki <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></em></p>



<h2 class="wp-block-heading">Panorama 360 i cudne widoki</h2>



<p>Na samej górze czekała na nas <strong>prawdziwa panorama 360</strong> &#8211; z każdej strony otaczały nas góry, nie jedno pasmo, a kilka! <strong>Widok był naprawdę magiczny</strong>, a do tego dobrze zgraliśmy się z pogodą i widoczność dopisywała. Było to bardzo satysfakcjonujące po takiej wspinaczce! <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Spotkaliśmy tam Hiszpankę, która weszła granią i mówiła, że tamta droga była &#8222;so crazy&#8221;! Ale nie daliśmy się nastraszyć, zwłaszcza że zejście szlakiem, którym wchodziliśmy, wydawało się mało realne i niezbyt bezpieczne. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Byliśmy otwarci na nowe doznania i tego nie pożałowaliśmy!</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/na-szczycie-comapedrosa_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19996" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/na-szczycie-comapedrosa_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/na-szczycie-comapedrosa_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/na-szczycie-comapedrosa_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/na-szczycie-comapedrosa_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Widok ze szczytu</em></p>



<p>Na szczycie byliśmy koło godziny 16, więc dość późno, ale dzięki temu na górze nie było nikogo poza nami i Hiszpanką. A <strong>ponoć we wcześniejszych godzinach potrafi ustawiać się kolejka na wierzchołek</strong>. Jestem w stanie to uwierzyć, bo jest tam niewiele miejsca, a chciałoby się tam siedzieć i wchłaniać ten widok w nieskończoność.</p>



<p><strong>Skierowaliśmy się w dół szlakiem po grani</strong>, który według nas wydawał się mniej szalony i potem stwierdziliśmy, że faktycznie tak było. Pomimo tego, że <strong>ekspozycja tutaj też była duża</strong>, to jednak więcej było wystających kamieni, których można było się złapać, oraz mniej luźnego podłoża. Tutaj wiedzieliśmy, że głaz raczej nie ucieknie nam spod rąk czy nóg, podczas gdy na drugim szlaku totalnie tej pewności nie było. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> </p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/po-grani_comapedrosa_andora_czaro-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19997" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/po-grani_comapedrosa_andora_czaro.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/po-grani_comapedrosa_andora_czaro.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/po-grani_comapedrosa_andora_czaro.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/po-grani_comapedrosa_andora_czaro.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Szlak prowadzący po grani</em></p>



<p><strong>Do tego widoki były dalej niesamowite!</strong> Szliśmy po wierzchołkach lub tuż poniżej ich, więc z przodu i po bokach ciągle widzieliśmy przepaść i pasma gór. Co chwilę człowiek zatrzymywał się i podziwiał. No i robił zdjęcia. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Szlak był tutaj dość dobrze oznaczony, <strong>trzeba było szukać żółtych kropek namalowanych na skałach</strong> i z reguły dało się je znaleźć. A nawet jak człowiek je zgubił to kierunek można było łatwo znaleźć, szło się więc do przodu, a po chwili trafiało na kolejną kropkę. Szlak znaleziony na Stravie trochę pomógł, bo czasem były dwie drogi wokół wierzchołka i wtedy wybieraliśmy ten bardziej uczęszczany.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="768" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-po-grani_comapedrosa_widoki-1024x768.jpg?resize=1024%2C768&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19998" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-po-grani_comapedrosa_widoki.jpg?resize=1024%2C768&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-po-grani_comapedrosa_widoki.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-po-grani_comapedrosa_widoki.jpg?resize=768%2C576&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-po-grani_comapedrosa_widoki.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p></p>



<p>I tak powoli, stopniowo schodziliśmy w dół. <strong>W pewnym momencie był już większy pion (do jeziora)</strong>, ale wciąż mniej stromy niż ten przy podejściu. Zeszliśmy do jeziorka i udaliśmy się do schroniska, żeby uzupełnić wodę &#8211; można było nalać ją sobie za darmo z kranu znajdującego się na zewnątrz. Słońce zaczęło powoli zachodzić, ale nie martwiliśmy się, bo mieliśmy jeszcze czas, żeby skończyć szlak. I faktycznie udało nam się to zanim zrobiło się ciemno. Zwłaszcza, że Hashu, znajomy, z którym przyjechaliśmy, wystrzelił mocno do przodu i trzeba było go gonić. A to on miał latarkę. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="768" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/piony-na-grani_comapedrosa_andora_nisia-i-czaro-1024x768.jpg?resize=1024%2C768&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-20000" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/piony-na-grani_comapedrosa_andora_nisia-i-czaro.jpg?resize=1024%2C768&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/piony-na-grani_comapedrosa_andora_nisia-i-czaro.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/piony-na-grani_comapedrosa_andora_nisia-i-czaro.jpg?resize=768%2C576&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/piony-na-grani_comapedrosa_andora_nisia-i-czaro.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Takie piony czasem mieliśmy w drodze po grani</em></p>



<h2 class="wp-block-heading">Najbardziej popularny szlak w Andorze</h2>



<p><strong>Na całym szlaku spotkaliśmy sporo osób</strong>, w tym ze 4 grupki Polaków. Był to najbardziej uczęszczany szlak w Andorze, na którym byliśmy &#8211; pomimo tego, że tutaj wybraliśmy się w ciągu tygodnia i zaczął się już rok szkolny. <strong>Ale mimo wszystko nie było tu tłumów &#8211; ilość turystów była zdecydowanie mniejsza niż w <a href="https://podroznisia.pl/tatry-przelecz-pod-swinica/" data-type="post" data-id="19108" target="_blank" rel="noreferrer noopener">znanych miejscach w Polsce</a>.</strong></p>



<p>O dziwo, jak wracaliśmy, spotkaliśmy jeszcze ze 3 grupki idące na górę &#8211; jeśli planowali wrócić tego samego dnia to na pewno robili to już po zachodzie słońca, w ciemności. Tej trasy nie polecam robić po ciemku, bo nie byłaby zbyt bezpieczna, gdyż łatwo jest tam spaść. No chyba że zamierzali spać na górze, bo było kilka miejsc otoczonych kamieniami może właśnie po to, żeby rozbić sobie w nich namiot i schować się przed wiatrem.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/gran-na-comapedrosa_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19999" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/gran-na-comapedrosa_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/gran-na-comapedrosa_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/gran-na-comapedrosa_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/gran-na-comapedrosa_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Tu widać całą grań, po której wracaliśmy z wierzchołka</em></p>



<p><strong>Mega podobał mi się ten szlak, dawał dużo satysfakcji i adrenaliny</strong>! Cieszę się też, że ostatnio <a href="https://podroznisia.pl/podsumowanie-2025-roku/" data-type="post" data-id="20183" target="_blank" rel="noreferrer noopener">chodziliśmy trochę po górach w Polsce</a> i udało się poprawić kondycję, więc to wyjście spowodowało duże zmęczenie, ale żadnych kontuzji. Ogólnie <strong>w Andorze dużo jest fajnych szczytów</strong>, wiele mało uczęszczanych, ale może przez to jeszcze bardziej pięknych. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> <strong>Bardzo podobało mi się w tym kraju </strong>&#8211; jak będę miała okazję to jeszcze tam wrócę. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Nisia</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="768" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_andora_nisia-1024x768.jpg?resize=1024%2C768&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19993" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_andora_nisia.jpg?resize=1024%2C768&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_andora_nisia.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_andora_nisia.jpg?resize=768%2C576&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-comapedrosa_andora_nisia.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>photo by instagram.com/czesu</em></p>



<p>Szukasz inspiracji na kolejną podróż? Chcesz poczytać o konkretnym miejscu? Zajrzyj&nbsp;<a href="https://podroznisia.pl/miejsca/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">tutaj</a>.</p>



<p><em>Posty, które mogą Ciebie zainteresować</em>:</p>



<ul class="wp-block-list">
<li><a href="https://podroznisia.pl/finale-ligure-wlochy/">Finale Ligure – Inna perspektywa na wyjazd do Włoch</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/pokonujac-swoje-bariery-rowerem-mtb-z-wroclawia-do-gdanska/">Pokonując swoje bariery – rowerem MTB z Wrocławia do Gdańska</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/zycie-w-dziczy-khao-sok-tajlandia/">Życie w dziczy (Khao Sok, Tajlandia)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/trekking-na-plaze-porto-timoni-korfu-grecja/">Trekking na plażę – Porto Timoni (Korfu, Grecja)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/andora-praktyczne-info/">Andora – planowanie bywa trudne</a></li>
</ul>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://podroznisia.pl/alt-de-coma-pedrosa/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">19987</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Może i rest day, ale pochodzić trzeba (Pic del Cubil, Andora)</title>
		<link>https://podroznisia.pl/rest-day-pic-del-cubil-andora/</link>
					<comments>https://podroznisia.pl/rest-day-pic-del-cubil-andora/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Nisia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 03 Mar 2026 13:30:59 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[W drodze]]></category>
		<category><![CDATA[andora]]></category>
		<category><![CDATA[góry]]></category>
		<category><![CDATA[natura]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://podroznisia.pl/?p=19973</guid>

					<description><![CDATA[Trzeciego dnia naszego pobytu w Andorze zrobiliśmy sobie rest day. Potrzebowaliśmy trochę odpocząć po drugim dniu, ktory lekko dał nam w kość. W tym kraju mieliśmy spędzić tylko 4 dni, z czego ostatniego dnia planowaliśmy się zniszczyć i na porządnie się zmęczyć, trzeba więc było nabrać trochę sił. 😀 Potem, praktycznie cały dzień przeznaczony był &#8230; <a href="https://podroznisia.pl/rest-day-pic-del-cubil-andora/" class="more-link">Czytaj dalej <span class="screen-reader-text">Może i rest day, ale pochodzić trzeba (Pic del Cubil, Andora)</span> <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Trzeciego dnia naszego pobytu w Andorze zrobiliśmy sobie <strong>rest day</strong>. Potrzebowaliśmy trochę odpocząć po drugim dniu, ktory <a href="https://podroznisia.pl/rozsadku-czasem-trzeba-sluchac-alt-del-griu-andora/" data-type="post" data-id="19961" target="_blank" rel="noreferrer noopener">lekko dał nam w kość</a>. W tym kraju mieliśmy spędzić tylko 4 dni, z czego ostatniego dnia planowaliśmy się zniszczyć i na porządnie się zmęczyć, trzeba więc było nabrać trochę sił. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Potem, praktycznie cały dzień przeznaczony był na przejazd z Andory do Francji, więc czas na odpoczynek miał się jeszcze pojawić.</p>



<p>Standardowo, było sporo planowania i rozważania miliona różnych opcji zanim zdecydowaliśmy się na cokolwiek, bo bardzo chciałam iść na <strong>Pic de Carroi</strong> (który swoją drogą był bardzo blisko naszego szczytu docelowego), ale też nie mogliśmy sobie pozwolić na dłuższą wędrówkę tego dnia. A oczywiście trzeba by było robić jakieś wygibasy, żeby tam dojść, bo autobus nie stawał wystarczająco blisko, a nie wypożyczyliśmy samochodu. Na piechotę też byłby kawał drogi i mogłoby nam nie starczyć siły na następny dzień. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Ostatecznie udało się wybrać w miarę krótką trasę i poszliśmy tylko na <strong>Pic del Cubil</strong>. A właściwie to kawałek <strong>podjechaliśmy gondolką startującą z La Massany</strong> &#8211; wjechaliśmy na pierwszą stację i stamtąd poszliśmy piechotą na szczyt.</p>



<span id="more-19973"></span>



<p>Z rana pojechaliśmy autobusem do <strong>Massany</strong>, która była jakieś 20 min drogi od nas, czyli <a href="https://podroznisia.pl/andora-praktyczne-info/" data-type="post" data-id="19922" target="_blank" rel="noreferrer noopener">od stolicy</a>. Na dolnej stacji wyciągu okazało się, że <strong>gondola kosztuje €22 w obie strony i mamy wliczone dwa wyciągi w górę</strong> &#8211; nie było innej opcji do wyboru. Ten drugi wyciąg jednak nas nie interesował, bo mało byśmy chodzili, a w końcu celem tego wyjazdu był trekking. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Ale fajną dodatkową atrakcją wliczoną w cenę biletu był <strong>zjazd pontonami na specjalnym torze</strong> ulokowanym przy pierwszej stacji wyciągu.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="768" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-del-cubil_nisia-i-hashu-1024x768.jpg?resize=1024%2C768&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19980" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-del-cubil_nisia-i-hashu.jpg?resize=1024%2C768&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-del-cubil_nisia-i-hashu.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-del-cubil_nisia-i-hashu.jpg?resize=768%2C576&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-del-cubil_nisia-i-hashu.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Mniejszy szlak, który miał nam urozmaicić drogę</em></p>



<p><strong>Pod górę podchodziliśmy dość szeroką drogą szutrową</strong> &#8211; była to trasa dojazdowa dla rowerów, ale też i droga dla samochodów obsługi. Szczerze mówiąc, nie ma za bardzo co opisywać, bo była to dość nudna trasa i żeby trochę ją sobie urozmaicić, weszliśmy na jakiś czas w las i szliśmy trochę po kamieniach. Ale szlak ten dość szybko odbijał w innym kierunku, musieliśmy więc wrócić na oryginalną drogę. I tak cały czas pod górę &#8211; tą samą drogą, bez szczególnych zmian krajobrazu. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p><strong>Widoczki były niczego sobie, pion również, zatrzymywaliśmy się więc co jakiś czas na zdjęcia.</strong> Po drodze były też stoły drewniane, przy których usiedliśmy na batona &#8211; w końcu mieliśmy dziś odpoczywać, nie było więc co biec na górę. xD Był czas, żeby siąść i pogadać.</p>



<p>Po drodze rozglądaliśmy się za torem z pontonami, ale nie mogliśmy go nigdzie znaleźć. Przy środkowej stacji nie było go widać i już myśleliśmy, że źle zrozumieliśmy kobietę w kasie, która ewidentnie mówiła, że znajduje się on w tym miejscu, i potem szukaliśmy go jeszcze wyżej. Ostatecznie znaleźliśmy go schodząc w dół &#8211; pomogła nam z tym słabo mówiąca po angielsku oparatorka wyciągu znajdującego na samym szczycie. Dzięki temu, że pokazała nam palcem na mapie, gdzie on się znajduje. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Jak człowiekowi zależy i ma wyobraźnię to można się dogadać i bez języka. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<figure class="wp-block-image"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/hashu-na-szczycie-pic-del-cubil_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19981" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/hashu-na-szczycie-pic-del-cubil_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/hashu-na-szczycie-pic-del-cubil_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/hashu-na-szczycie-pic-del-cubil_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/hashu-na-szczycie-pic-del-cubil_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p class="has-text-align-center"><em>Na szczycie</em></p>



<p><strong>Na górze było dość malowniczo, był prawie widok 360 stopni.</strong> Do tego nie było tam zwykłej tabliczki z nazwą szczytu, a dość sporych rozmiarów znak. Trochę czasu zajęło nam zrobienie zdjęć i nagranie filmików. Czekaliśmy też na podmuchy wiatru z odpowiedniej strony, żeby flaga ustawiła się ładnie do zdjęcia, ale nie mieliśmy z tym szczęścia. xD Jak już byliśmy zadowoleni i troszkę zmarznięci od zimnego wiatru, zeszliśmy powoli w dół trochę dłuższą (i mniej stromą) drogą, żeby odciążyć nieco kolana.</p>



<p>I tak jak rano byłam mega zmęczona po poprzednim dniu i nie chciało mi się nigdzie wychodzić, tak po południu w drodze na dół poczułam, że już się zregenerowalam i jestem gotowa na <a href="https://podroznisia.pl/alt-de-coma-pedrosa/" data-type="post" data-id="19987" target="_blank" rel="noreferrer noopener">następny ekscytujący dzień</a>! <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>W tym miejscu spotkaliśmy może 5 osób trekkujących, poza tym było trochę rowerzystów, bo znajdował się tutaj <strong>otwarty bike park</strong>. Ponoć kiedyś odbywały się tu mistrzostwa. W dalszym ciągu nie wyglądało to na szczyt sezonu &#8211; tłumów nie było i nawet się dziwiłam, że wyciąg działa w takiej sytuacji. A był otwarty do 18! W porównaniu z polskimi wyciągami jest to bardzo długo, pomimo tego, że ludzi zdecydowanie mniej.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-del-cubil_szczyt_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="Szczyt Pic del Cubil - 2364 metrów n.p.m. Na górze znajduje się flaga Andory oraz duży napis z nazwą szczytu" class="wp-image-19979" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-del-cubil_szczyt_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-del-cubil_szczyt_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-del-cubil_szczyt_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-del-cubil_szczyt_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Na szczycie</em></p>



<p>Trochę pobłądziliśmy, szukając <strong>toru z pontonami</strong>, ale ostatecznie udało się go znaleźć &#8211; musielismy pójść prawie na tył stacji za parkiem zabaw dla dzieci. I powiem Wam, że całkiem nieźle się tam bawiliśmy! <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Tor był dość krótki, ale <strong>przysparzał sporo frajdy</strong>, zwlaszcza, że były trzy obok siebie, mogliśmy więc ścigać się wszyscy na raz. I <strong>mieliśmy 5 zjazdów</strong>, więc jeśli pierwszy nie wyszedł, bo ktoś miał opóźnienie ze startem, to jeszcze miał czas to nadrobić. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Przy środkowej stacji były jakieś budynki, ale <strong>tylko knajpa na dole była otwarta</strong>. Na samej górze zupełnie nic nie było poza platformą zjazdową dla rowerów i punktu widokowego. <strong>Czynne toalety </strong>znajdowały się zarówno na stacji pośredniej jak i na dole. Początkowo planowaliśmy siąść w knajpie i napić się kawki, ale dotarliśmy tutaj już po zjazdach na pontonach koło godziny 17:40 i mieliśmy niecałe pół godziny do ostatniego zjazdu. Nie chcieliśmy pić w pośpiechu, zjechaliśmy więc na dół i tam zatrzymaliśmy się w knajpie na piwko i pysznego przygrillowanego croissanta z serem i szynką. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Ogólnie niewiele jest do zwiedzania w samych miastach, wliczając w to stolicę &#8211; są to takie typowe kurorty. Najbardziej podobała mi się właśnie Massana, bo miała trochę inny klimat i charakter. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Nisia</p>



<figure class="wp-block-image size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="338" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-del-cubil_andora_nisia-338x450.jpg?resize=338%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19974" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-del-cubil_andora_nisia.jpg?resize=338%2C450&amp;ssl=1 338w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-del-cubil_andora_nisia.jpg?resize=768%2C1024&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-del-cubil_andora_nisia.jpg?w=900&amp;ssl=1 900w" sizes="auto, (max-width: 338px) 100vw, 338px" /></figure>



<p><em>photo by instagram.com/czesu, edit by nisia</em></p>



<p>Szukasz inspiracji na kolejną podróż? Chcesz poczytać o konkretnym miejscu? Zajrzyj&nbsp;<a href="https://podroznisia.pl/miejsca/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">tutaj</a>.</p>



<p><em>Posty, które mogą Ciebie zainteresować</em>:</p>



<ul class="wp-block-list">
<li><a href="https://podroznisia.pl/finale-ligure-wlochy/"></a><a href="https://podroznisia.pl/przepiekne-jeziora-rilskie-niedaleko-sofii-bulgaria/">Przepiękne jeziora Rilskie niedaleko Sofii (Bułgaria)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/prawie-perfekcyjny-wyjazd-do-tajlandii/">(Prawie) Perfekcyjny wyjazd do Tajlandii</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/hanami-w-japonii/">Hanami w Japonii</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/piekna-laguna-balos-kreta/">Piękna Laguna (Balos, Kreta)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/malta-w-czerwcu/">Malta w czerwcu</a></li>
</ul>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://podroznisia.pl/rest-day-pic-del-cubil-andora/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">19973</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Rozsądku czasem trzeba słuchać (Alt Del Griu, Andora)</title>
		<link>https://podroznisia.pl/rozsadku-czasem-trzeba-sluchac-alt-del-griu-andora/</link>
					<comments>https://podroznisia.pl/rozsadku-czasem-trzeba-sluchac-alt-del-griu-andora/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Nisia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 10 Feb 2026 15:55:55 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[W drodze]]></category>
		<category><![CDATA[andora]]></category>
		<category><![CDATA[góry]]></category>
		<category><![CDATA[natura]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://podroznisia.pl/?p=19961</guid>

					<description><![CDATA[Po rozgrzewce na Pic de Maia i zorientowaniu się jakie mamy opcje na poruszanie się po kraju, zdecydowaliśmy się pójść na Alt del Griu &#8211; szczyt, który obiecywał niesamowite widoki i faktycznie nas nie zawiódł (nawet jak nie doszło się na sam wierzchołek :P). Do tego góry w Andorze nie są oblegane (poza najwyższym szczytem), &#8230; <a href="https://podroznisia.pl/rozsadku-czasem-trzeba-sluchac-alt-del-griu-andora/" class="more-link">Czytaj dalej <span class="screen-reader-text">Rozsądku czasem trzeba słuchać (Alt Del Griu, Andora)</span> <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Po rozgrzewce na Pic de Maia i zorientowaniu się jakie mamy opcje na poruszanie się po kraju, zdecydowaliśmy się pójść na <strong>Alt del Griu &#8211; szczyt, który obiecywał niesamowite widoki</strong> i faktycznie nas nie zawiódł (nawet jak nie doszło się na sam wierzchołek :P). Do tego góry w Andorze nie są oblegane (poza najwyższym szczytem), byliśmy więc na szlaku prawie cały czas sami, co potęgowało to nieziemskie wrażenie. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<span id="more-19961"></span>



<p><strong>Zaczynaliśmy z małego parkingu przy Encampe zaznaczonego na mapie Google jako <a href="https://maps.app.goo.gl/j1UGNrkX3ELvJ2Ut8" data-type="link" data-id="https://maps.app.goo.gl/j1UGNrkX3ELvJ2Ut8" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Tamarro Enko</a></strong>. <strong>Nie dojeżdżał tam autobus</strong>, pojechaliśmy więc taksówką, którą łatwo można było zamówić dzięki <a href="https://podroznisia.pl/andora-praktyczne-info/" data-type="post" data-id="19922" target="_blank" rel="noreferrer noopener">appce</a>, w której wystarczy wybrać punkt na mapie jako miejsce docelowe. Gdybyśmy mieli podjechać autobusem i iść całą drogę na piechotę, musielibyśmy pokonać dodatkowe kilkaset metrów w górę, a i tak mieliśmy ponad 900m przewyższenia.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Ciekawy szlak i piękne widoki</h2>



<p><strong>Szlak był urozmaicony</strong>: czasem szło się płaską ścieżką, czasem trzeba było się lekko wspinać po kamieniach i korzeniach, a innym razem chodzić po ogromnych głazach. W niektórych miejscach wyłożone były deski służące za mostki, które faktycznie się przydały, bo dzień wcześniej padało i inaczej chodzilibyśmy po błotku. <strong>Zdarzało nam się wątpić czy idziemy w dobrą stronę lub nawet gubić szlak na chwilę &#8211; nie był on świetnie oznaczony</strong>.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="338" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu_czaro-338x450.jpg?resize=338%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19963" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu_czaro.jpg?resize=338%2C450&amp;ssl=1 338w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu_czaro.jpg?resize=769%2C1024&amp;ssl=1 769w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu_czaro.jpg?resize=768%2C1022&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu_czaro.jpg?w=901&amp;ssl=1 901w" sizes="auto, (max-width: 338px) 100vw, 338px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Początek szlaku</em></p>



<p>Za to <strong>ładne widoki pojawiły się dość szybko i towarzyszyły nam potem prawie cały czas</strong>. I krajobraz co jakiś czas się zmieniał, przez co często się zatrzymywaliśmy na zdjęcia i cała trasa zajęła nam 7h (z czego tylko jakieś 4h na chodzenie).</p>



<p>Po około 2h doszliśmy do miejsca oznaczonego na mapie jako &#8222;<strong>Refugi</strong> <strong>d&#8217;Ensagents</strong>&#8222;. Myślałam, że będzie to faktyczne schronisko z ciepłym jedzonkiem, a w rzeczywistości <strong>okazało się być schronieniem &#8211; małą, pustą chatką z kamienia</strong>. Ale było w niej spore wyposażenie &#8211; można było tam znaleźć metalowy stelaż łóżek piętrowych, kominek z piłą, żeby ogarnąć sobie drewno, stoły z ławkami, miejsce na ognisko oraz wyciętą z drzewa rynnę, przy której można było pobrać wodę pitną, bo była poprowadzona szlauchem bezpośrednio ze źródełka. Do tego znajdowała się tam książka pamiątkowa ze wpisami od osób, które to miejsce odwiedziły. Polaków w niej nie widzieliśmy, <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> ale my oczywiście się wpisaliśmy. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Domek znajdował się jakby w małej dolinie i był osłonięty drzewami i górami, przez co wiało tu trochę mniej. I było bardzo ładnie. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Po drodze na górę minęliśmy ze dwa małe jeziorka, na które potem mieliśmy widok z góry. Po jakimś czasie drzewa zniknęły z krajobrazu i wypełniły je głównie skały i kamienie. I kiedy już wydawało się, że wyżej wejść się nie da, wyrastała przed nami kolejna góra. xD Ale droga się nie dłużyła, bo człowiek nie mógł się napatrzeć na ten cudny świat.&nbsp;</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/refugi_szlak-na-alt-del-griu_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19964" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/refugi_szlak-na-alt-del-griu_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/refugi_szlak-na-alt-del-griu_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/refugi_szlak-na-alt-del-griu_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/refugi_szlak-na-alt-del-griu_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Refugi d&#8217;Ensagents</em></p>



<h2 class="wp-block-heading">Zwątpienie</h2>



<p>Szkoda tylko, że nie przypuszczałam, że zajmie nam to tyle czasu i zaopatrzyłam się w batony na te planowane 4h. Zwłaszcza, że <a href="https://podroznisia.pl/szczyt-pic-de-maia-andora/" data-type="post" data-id="19945" target="_blank" rel="noreferrer noopener">poprzedniego dnia</a> wzięliśmy całkiem sporo prowiantu i plecak był bardzo ciężki. Nie chcieliśmy tego powtórzyć dziś, kiedy mieliśmy dłuższy szlak z większym przewyższeniem. Pomimo tego, że oszczędzałam batony to zjadłam już prawie wszystkie, <strong>a do tego zaczęłam już dość mocno odczuwać brak energii i dopadło mnie zwątpienie czy dam radę wejść na samą górę</strong>.&nbsp;</p>



<p>Zatrzymaliśmy się na przełęczy pod Alt Del Griu, żeby zastanowić się, czy wchodzimy na szczyt. Ja widziałam to bardzo słabo z powodu coraz bardziej dopadającego mnie braku energii, ale zawsze mogliśmy się rozdzielić i spotkać trochę niżej (szlak w dół był widoczny z tego miejsca). Problemem była też <strong>prognoza pogody, która obiecywała deszcz</strong> za niecałą godzinę, a droga w dół była dość stroma i nie chcieliśmy schodzić, jak będzie ślisko. Planowaliśmy wracać inną trasą, nie wiedzieliśmy więc co nas czeka. Ale jeśli znalazłoby się tam tyle samo kamieni co w górę to było ryzyko, że naprawdę będziemy się na nich ślizgać jak zmoczy je deszcz. Znak na przełęczy wskazywał 30 min drogi do szczytu. Chmury za to (na moje skromne oko) nie zapowiadały deszczu przez najbliższy czas pomimo tego co twierdziła prognoza. Wiało mocno i wyglądało jakby deszcz miał przejść bokiem.&nbsp;</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="768" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/przed-przelecza-pod-alt-del-griu_andora_nisia-1024x768.jpg?resize=1024%2C768&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19965" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/przed-przelecza-pod-alt-del-griu_andora_nisia.jpg?resize=1024%2C768&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/przed-przelecza-pod-alt-del-griu_andora_nisia.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/przed-przelecza-pod-alt-del-griu_andora_nisia.jpg?resize=768%2C576&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/przed-przelecza-pod-alt-del-griu_andora_nisia.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Kawałek przed przełęczą pod Alt del Griu (photo by <a href="https://instagram.com/czesu">https://instagram.com/czesu</a>)</em></p>



<p>Nie chcieliśmy tracić za dużo czasu na gadanie, zdecydowaliśmy więc, że idziemy na górę, chłopaki na mnie nie czekają, ale &#8222;biegną&#8221; na szczyt, a ja albo dojdę do nich albo zacznę schodzić w dół. Miałam już wtedy mniej siły, zero jedzenia i wrażenie, że jeśli dalej będę szła pod górę to jest ryzyko, że zemdleję. A teraz wspinaliśmy się po skałach i przepaść była całkiem spora. W pewnym momencie stwierdziłam więc, że <strong>rozsądnie będzie zatrzymać się w tym miejscu</strong>, bo widok był już niesamowity, a w zupełności wystarczy mi to na ten dzień. Dwa dni później mieliśmy wspinać się na najwyższy szczyt Andory, nie chciałam więc ryzykować żadnego urazu czy wycieńczenia. Trzeba wiedzieć, kiedy zejść ze sceny niepokonanym. XD <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Podczas kiedy chłopacy zdobywali szczyt, ja szłam do umówionego miejsca, zatrzymując się co jakiś czas i odpoczywając. <strong>Doszłam do małego wzniesienia po drugiej stronie przełęczy</strong> i tam strzelałam sobie panoramki i nagrywałam filmiki, uważając by nie zdmuchnął mnie wiatr. xD Wiało naprawdę mocno, co widać po moich zdjęciach, bo część nie jest zbyt ostra. xD Chłopaki dołączyli do mnie po jakimś czasie &#8211; widziałam jak schodzili ze szczytu, byli w oddali tylko małymi kropkami, które łatwo było zgubić na szczycie pełnym kamulców.</p>



<p><strong>Droga w dół prowadziła głównie przez las i faktycznie była stroma</strong>. Przed schroniskiem spotkaliśmy trzy osoby, potem już zupełnie nikogo &#8211; szlak był cały nasz. Co niesamowite, wyglądało na to, że zbyt wiele ludzi tu nie dociera, ale konie owszem &#8211; wlazły całkiem wysoko i pozostawiały &#8222;pułapki&#8221; ;).</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/na-szczyt-alt-del-griu_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19966" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/na-szczyt-alt-del-griu_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/na-szczyt-alt-del-griu_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/na-szczyt-alt-del-griu_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/na-szczyt-alt-del-griu_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Szlak prowadzący od przełęczy na szczyt Alt del Griu</em></p>



<h2 class="wp-block-heading">To nie koniec drogi</h2>



<p>W Andorze często spotykały nas różne niespodzianki i tym razem też tak było. Jak byliśmy na parkingu, odpaliłam apkę, żeby wezwać taksówkę i okazało się, że ma przyjechać dopiero za godzinę, bo wyjeżdża ze stolicy. Nie chciało nam się tyle czekać, zwłaszcza, że zaczęło kropić, więc zaczęliśmy schodzić już ulicą w dół. Google twierdziło, że droga do autobusu zajmie nam 1h 20 min. Woleliśmy więc się poruszać, żeby nie zmarznąć za dużo. </p>



<p>Niedługo potem zerknęłam jeszcze raz i tym razem apka pokazała 22 minuty do przyjazdu! Zamówiłam taksę kawałek niżej, żeby samochód miał gdzie wykręcić, a my mogliśmy dzięki temu zajść na punkt widokowy. Odebrała nas Mariolka, która musiała jechać po krętych drogach z prędkością światła, bo przyjechała do nas z 10 minut wcześniej. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Ogólnie to <strong>w Andorze drogi nie są dla ludzi o słabych nerwach, bo są bardzo kręte, a lokalsi zasuwają po nich z dużą prędkością</strong>. Czasem nawet ludziom bez choroby lokomocyjnej robi się niedobrze, jeśli skuszą się na patrzenie w ekran telefonu. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p><strong>Nie żałuję, że nie weszłam na szczyt</strong>, chociaż zabrakło mi tylko 100m przewyższenia. Ale nie wiedziałam do końca co mnie tam czeka, a bezpieczeństwo jest najważniejsze. Jednak człowiek robi się mało uważny, kiedy jest zmęczony, głodny i przez to poirytowany. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Trzeba było więc podjąć męską decyzję. Na <a href="https://podroznisia.pl/alt-de-coma-pedrosa/" data-type="post" data-id="19987" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Comapedrosa</a> i tak widok zapierał dech w piersiach i warto było zostawić sobie na niego siły, zwłaszcza że wejście tam było bardzo wymagające. No i ja po raz kolejny przekonałam się, że <a href="https://podroznisia.pl/pokonujac-swoje-bariery-rowerem-mtb-z-wroclawia-do-gdanska/" data-type="post" data-id="19694" target="_blank" rel="noreferrer noopener">potrzebuję jeść dość sporo jak uprawiam długoterminowy sport</a>, żeby nie stracić nagle energii.</p>



<p>Nisia</p>



<figure class="wp-block-image size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="450" height="338" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/nisia-na-szlaku-na-alt-del-griu_andora-450x338.jpg?resize=450%2C338&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19967" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/nisia-na-szlaku-na-alt-del-griu_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/nisia-na-szlaku-na-alt-del-griu_andora.jpg?resize=1024%2C768&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/nisia-na-szlaku-na-alt-del-griu_andora.jpg?resize=768%2C576&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/nisia-na-szlaku-na-alt-del-griu_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 450px) 100vw, 450px" /></figure>



<p></p>



<p>Szukasz inspiracji na kolejną podróż? Chcesz poczytać o konkretnym miejscu? Zajrzyj&nbsp;<a href="https://podroznisia.pl/miejsca/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">tutaj</a>.</p>



<p><em>Posty, które mogą Ciebie zainteresować</em>:</p>



<ul class="wp-block-list">
<li><a href="https://podroznisia.pl/finale-ligure-wlochy/"></a><a href="https://podroznisia.pl/dzien-dobry-czy-pan-niedzwiedz-hala-kondratowa-tatry/">Dzień dobry, czy Pan Niedźwiedź?&nbsp;&nbsp;(Hala Kondratowa, Tatry)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/2016/09/17/przed-siebie-na-szczyt-ku-wolnosci-brne-babia-gora/">Przed Siebie, Na Szczyt, Ku Wolności Brnę! (Babia Góra)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/snowboard-w-zielencu/">Snowboard w Zieleńcu</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/dzika-dzungla-i-ruiny-w-palenque-meksyk/">Dzika Dżungla i Ruiny w Palenque (Meksyk)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/ruiny-wsrod-chmur-monte-alban-meksyk/">Ruiny Wśród Chmur (Monte Albán, Meksyk)</a></li>
</ul>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://podroznisia.pl/rozsadku-czasem-trzeba-sluchac-alt-del-griu-andora/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">19961</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Podsumowanie 2025 roku</title>
		<link>https://podroznisia.pl/podsumowanie-2025-roku/</link>
					<comments>https://podroznisia.pl/podsumowanie-2025-roku/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Nisia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 20 Jan 2026 14:05:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Z życia bloga]]></category>
		<category><![CDATA[andora]]></category>
		<category><![CDATA[bułgaria]]></category>
		<category><![CDATA[czechy]]></category>
		<category><![CDATA[emiraty arabskie]]></category>
		<category><![CDATA[góry]]></category>
		<category><![CDATA[monako]]></category>
		<category><![CDATA[natura]]></category>
		<category><![CDATA[polska]]></category>
		<category><![CDATA[portugalia]]></category>
		<category><![CDATA[rumunia]]></category>
		<category><![CDATA[włochy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://podroznisia.pl/?p=20183</guid>

					<description><![CDATA[Jak patrzę wstecz na 2025 to &#8211; nawet bez przypominania sobie konkretów &#8211; myślę, że to był dobry rok. 🙂 Sporo się działo, i pomimo tego, że nie zawsze były to dobre rzeczy to dużo dbałam o kondycję, o stan psychiczny i relacje. I oczywiście podróżowałam! 😀 Wyznaczyłam sobie dużo celów, ale wiele z nich &#8230; <a href="https://podroznisia.pl/podsumowanie-2025-roku/" class="more-link">Czytaj dalej <span class="screen-reader-text">Podsumowanie 2025 roku</span> <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Jak patrzę wstecz na 2025 to &#8211; nawet bez przypominania sobie konkretów &#8211; myślę, że <strong>to był dobry rok</strong>. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Sporo się działo, i pomimo tego, że nie zawsze były to dobre rzeczy to dużo dbałam o kondycję, o stan psychiczny i relacje. I oczywiście podróżowałam! <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> </p>



<p>Wyznaczyłam sobie <a href="https://podroznisia.pl/podsumowanie-roku-2024/" data-type="post" data-id="18717" target="_blank" rel="noreferrer noopener">dużo celów</a>, ale wiele z nich udało się spełnić i jestem z tego bardzo zadowolona. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<span id="more-20183"></span>



<h2 class="wp-block-heading">Sporo wyjazdów za granicę</h2>



<p>Ten rok <strong>obfitował w wyjazdy</strong> pomimo tego (i dzięki temu), że<strong> zostałam bez pracy</strong> na ponad pół roku. Miałam oszczędności i stwierdziłam, że <strong>nie mogę siedzieć w domu z założonymi rękoma</strong>, ale muszę ten czas wykorzystać, bo będę potem tego żałować i w ogóle nie odpocznę. A zdecydowanie potrzebowałam psychicznego odpoczynku. Fizycznego zresztą też, bo dziwiłam się czemu mam takie wory pod oczami, a jak zaczęłam spać ponad 9h na dobę to nagle okazało się, że wory znikają. Kto by pomyślał! <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Pierwszym krajem, do którego pojechałam z Czarkiem była <strong>Portugalia</strong> &#8211; zwiedziliśmy wreszcie <strong>Lizbonę</strong>, bo czailiśmy się na nią już wcześniej, ale jakoś nie było okazji. Był dopiero styczeń, a zaczęłam już spełniać cel zwiedzenia 2 nowych stolic Europy (woohoo!). Zapowiadał się więc owocny rok. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> <strong>Pogoda nam dopisywała, świeciło słońce</strong> i było na tyle ciepło, że często chodziliśmy bez kurtek. Była to więc fajna odmiana od szarej i zimnej Polski. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> </p>



<p>Wtedy jeszcze blog był kulą u nogi, z którą nie miałam siły nic zrobić, nie napisałam więc niestety żadnej notki z tego wyjazdu. Jako wspomnienie zostało mi zdjęcie z tarasu katedry, które cały czas mam ustawione jako tapetę na telefonie xD (znajduje się po lewej na górze głównego zdjęcia tej notki).</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="768" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/na-szlaku_finale-ligure_wlochy_nisia-i-czaro.jpg?resize=1024%2C768&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-20218" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/na-szlaku_finale-ligure_wlochy_nisia-i-czaro.jpg?resize=1024%2C768&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/na-szlaku_finale-ligure_wlochy_nisia-i-czaro.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/na-szlaku_finale-ligure_wlochy_nisia-i-czaro.jpg?resize=768%2C576&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/na-szlaku_finale-ligure_wlochy_nisia-i-czaro.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p class="has-text-align-center"><em>Na szlaku w Finale Ligure</em></p>



<p><strong>W kwietniu pojechaliśmy do Włoch</strong> &#8211; bazę wypadową zrobiliśmy sobie w <strong>Finale Ligure</strong>. Najpierw myśleliśmy o tym, żeby pojeździć tam na rowerze, ale ostatecznie zrezygnowaliśmy i była to dobra decyzja, bo okazało się, że trasy były w słabym stanie i osobiście nie miałabym z jeżdżenia żadnej przyjemności. Za to tęsknota za górami tak bardzo się odzywała, że postanowiliśmy pojechać właśnie tutaj, żeby <a href="https://podroznisia.pl/finale-ligure-wlochy/" data-type="post" data-id="19257" target="_blank" rel="noreferrer noopener"><strong>powędrować po pagórkach</strong></a>. Niby nie ma tam dużych gór, ale przewyższenia są dość spore i widoki potrafią zrobić wrażenie. Byłam już trochę wypoczęta, miałam więc energię i powoli zaczęłam pisać notki. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> &lt;3</p>



<p>Jako że byliśmy niedaleko <strong>Monako</strong>, to postanowiliśmy tam zajechać na jednodniową wycieczkę, żeby <strong>zobaczyć przepych, kolekcję sportowych samochodów księcia Monako, tor formuły 1 oraz kasyno</strong>. Taki krótki wyjazd był fajny, ale na dłuższą metę nie chciałabym tam przebywać. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f61b.png" alt="😛" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Za duży ścisk i dużo wielkich bloków. Ogólnie miasto jak miasto, przepych było widać tylko czasami. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Lot do Włoch mieliśmy do <strong>Mediolanu</strong> i Czaro był tam pierwszy raz, nie obeszło się bez zwiedzania tego miasta. Poprzednim razem byłam tam z dziewczynami i jakoś gorzej zapamiętałam tą stolicę. Miałam wrażenie, że niewiele fajnych miejsc można tu znaleźć, właściwie tylko katedrę. Teraz bardziej <strong>udało mi się docenić architekturę</strong> i nawet spodobało mi się to miasto. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Najlepszy widok na katedrę, która była główną atrakcją Mediolanu, okazał się być z okna restauracji McDonald&#8217;s, która znajdowała się na przeciwko. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="768" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/andora_powrot-z-coma-pedrosa_nisia-1024x768.jpg?resize=1024%2C768&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-20220" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/andora_powrot-z-coma-pedrosa_nisia.jpg?resize=1024%2C768&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/andora_powrot-z-coma-pedrosa_nisia.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/andora_powrot-z-coma-pedrosa_nisia.jpg?resize=768%2C576&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/andora_powrot-z-coma-pedrosa_nisia.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p class="has-text-align-center"><em>Na szlaku w Andorze</em></p>



<p>W wakacje poleciałam do <strong>Bułgarii</strong>, bo Czaro był w Alpach, a ja mu pozazdrościłam (proste! :P). Na szybko ogarnęłam więc sobie krótki wyjazd na zwiedzenie <a href="https://podroznisia.pl/moje-cele-bucketlist/" data-type="page" data-id="13646" target="_blank" rel="noreferrer noopener">kolejnej stolicy</a>! <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> <strong>Sofia</strong> nie miała do zaoferowania tyle co niektóre wielkie stolice europejskie typu <a href="https://podroznisia.pl/londyn-w-4-dni/" data-type="post" data-id="14690" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Londyn</a> czy <a href="https://podroznisia.pl/spacerujac-wsrod-ruin-i-zapachu-pizzy-rzym-wlochy/" data-type="post" data-id="11756" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Rzym</a>, zobaczyłam ją więc w jeden dzień. A że dalej było mi mało gór, to wybrałam się na wycieczkę do <a href="https://podroznisia.pl/przepiekne-jeziora-rilskie-niedaleko-sofii-bulgaria/" data-type="post" data-id="19767" target="_blank" rel="noreferrer noopener"><strong>Siedmiu Jezior Rilskich</strong></a>, a potem jeszcze w pobliskie górki. Bo <a href="https://podroznisia.pl/krotki-pobyt-w-sofii-bulgaria/" data-type="post" data-id="19839" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Sofia</a> właściwie leży między górami, jest więc dobrym miejscem wypadowym na takie wędrówki.</p>



<p>Na koniec sierpnia polecieliśmy ze znajomym do<strong> Andory</strong> na <a href="https://podroznisia.pl/andora-praktyczne-info/" data-type="post" data-id="19922" target="_blank" rel="noreferrer noopener">kolejny <strong>wyjazd górski</strong></a>. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Tam było naprawdę <a href="https://podroznisia.pl/szczyt-pic-de-maia-andora/" data-type="post" data-id="19945" target="_blank" rel="noreferrer noopener">dużo chodzenia</a>, zrobiłam prawie najdłuższą i najwyższą trasę do tej pory. Moja kondycja została mocno przetestowana, a widoki były nieziemskie! I w tym miejscu zrozumiałam, że <a href="https://podroznisia.pl/blog-zyje/" data-type="post" data-id="20058" target="_blank" rel="noreferrer noopener">bloga trzeba pisać</a>, <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> bo dzięki temu zostawię sobie bardzo żywe wspomnienia. Ten wyjazd był więc podwójnym sukcesem. I bardzo mi się podobał. ^^ A jako że nie ma lotniska międzynarodowego w Andorze, to polecielismy<strong> do Francji</strong> i tam zwiedziliśmy jeszcze <strong>Tuluzę</strong> (miasto jak miasto ;p) i <strong>Carcassone</strong>, które było <strong>średniowiecznym miastem z ogromnym zamkiem</strong> i robiło mega wrażenie. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>W listopadzie był długi weekend, zdecydowaliśmy się więc polecieć do <strong>Rumunii</strong> na szybko odpoczynek i zwiedzanie. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Tam, zobaczyliśmy kilka posiadłości, które reklamowali jako zamki, a które w praktyce nimi nie były. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Zamek był tylko jeden &#8211; <strong>zamek Draculi</strong>, który okazał się rozczarowaniem dlatego, że w praktyce nie miał nic wspólnego z tą postacią. Żałowałam, bo był on jednym z dwóch powodów tego wyjazdu. Gdyby chociaż był ładny to jeszcze nie miałabym takiego bólu d&#8230; <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Do tego miałam wrażenie, że chcą mnie zobić w balona na każdym kroku, nie powiedziałabym więc, że jakoś szczególnie podobał mi się ten kraj. :]</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="338" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/meczet_abu-dhabi_nisia-i-czaro-338x450.jpg?resize=338%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-20224" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/meczet_abu-dhabi_nisia-i-czaro.jpg?resize=338%2C450&amp;ssl=1 338w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/meczet_abu-dhabi_nisia-i-czaro.jpg?resize=768%2C1024&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/meczet_abu-dhabi_nisia-i-czaro.jpg?w=900&amp;ssl=1 900w" sizes="auto, (max-width: 338px) 100vw, 338px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Meczet w Abu Dhabi</em></p>



<p>Na samiusieńki koniec została kolejna wisieńka, a mianowicie wyjazd do <strong>Dubaju</strong>. W tym czasie we Wrocławiu było zimno, szaro i ponuro, a<strong> grudniowa pogoda w Dubaju była wprost idealna</strong> &#8211; klimat suchy, więc 27 stopni, które mieliśmy codziennie było temperaturą przyjemną. Można było leżeć na plaży, pływać w morzu i zwiedzać, nie przemęczając się za bardzo i nie prażąc. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Ten emirat ma trochę do zaoferowania, przy okazji można<strong> zwiedzić pustynię, pojeździć po wydmach na quadach</strong> (ale frajda!) lub wybrać się na wycieczkę do <strong>Abu Dhabi</strong>, które miało nieco inną (i śliczną!) architekturę &#8211; <strong>pałac i meczet</strong> zostaną mi w pamięci na długo! Myślę, że jeszcze tam wrócimy w którąś zimę, bo loty są do zniesienia (6h), da się więc zrobić tygodniowy wyjazd, nie marnując zbyt wiele czasu na przejazd.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Polska i okolice nie zostały dłużne</h2>



<p>W tym roku było trochę mniej <strong>koncertów</strong> niż w poprzednim &#8211; tylko 2 w Polsce (jeśli dobrze pamiętam), do tego Majówka we Wrocławiu i po raz kolejny festiwal muzyczny <a href="https://podroznisia.pl/podsumowanie-roku-2024/" data-type="post" data-id="18717" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Rock for People</a>. Nie było tego dużo, ale też nasza uwaga zeszła na wyjazdy weekendowe, nie było więc czasu na muzykę. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Do tego zaczęłam mieć szumy uszne, a to jakoś szczególnie nie zachęcało do chodzenia na koncerty, gdzie jest głośno. Pragnęłam raczej ciszy. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Zawsze byłam fanką różnego rodzaju fortec, twierdz i pałaców. ^^ W 2025 roku zobaczyłam kilka <strong>polskich zamków</strong> przy różnych okazjach: Zamek Czocha, Grodziec, Zamek w Kwidzynie oraz Gniew. Ten ostatni widziałam tylko z zewnątrz, bo nocowałam tam w trakcie mojej <a href="https://podroznisia.pl/pokonujac-swoje-bariery-rowerem-mtb-z-wroclawia-do-gdanska/" target="_blank" rel="noreferrer noopener"><strong>podróży na rowerze do Gdańska</strong></a>, do której <a href="https://podroznisia.pl/jak-przejechac-polske-wzdluz-przygotowanie/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">przygotowywałam się ze trzy miesiące</a> i która zajęła mi 7 dni. Kosztowała mnie dużo wysiłku, silnej woli i samozaparcia. Momentami było ciężko, ale też przyniosło mega dużo satysfakcji. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/zamek-czocha_polska-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-20219" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/zamek-czocha_polska.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/zamek-czocha_polska.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/zamek-czocha_polska.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/zamek-czocha_polska.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p class="has-text-align-center"><em>Zamek Czocha</em></p>



<p>W <strong>Gdańsku</strong> u rodziców wylądowałam aż 4 razy, co jest pewnie moim rekordem, bo z reguły zraża mnie 5-godzinna jazda pociągiem w jedną stronę i powrót następnego lub drugiego dnia i spędzenie takiej samej ilości czasu na tyłku w klimatyzacji, z której z reguły wieje zbyt bardzo albo na ciepło albo na zimno &#8211; nie przewidzisz. No i jakoś łatwiej mi przychodzi wzięcie urlopu na zobaczenie nowego miejsca niż na pojechanie do Gdańska, w którym mieszkałam wiele lat. Well&#8230; Udało się też zobaczyć <strong>Twierdzę Wisłoujście</strong> i całkiem sporo pospacerować. Były więc też nowości w tym bardzo znanym mieście. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>W <strong>Szklarskiej Porębie</strong> byłam aż dwa razy &#8211; mam sentyment do tego miasta i trafiam tam raz na jakiś czas. Tym razem więc zdecydowaliśmy się pójść na inne szlaki, żeby pozwiedzać też trochę inne miejsca. Oczywiście nie obyło się bez wędrówki na <strong>Śnieżne Kotły</strong>, bo jak to tak można nie zobaczyć ich w śniegu&#8230;? <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Pamiętam, że wiało niemiłosiernie i było strasznie zimno. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f61b.png" alt="😛" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>W tym roku nie pojechałam zbyt dużo razy w Czechy jak to często bywa, byłam tylko raz w <strong>Klinovcu</strong> ze znajomymi &#8211; chłopacy jeździli na rowerach, podczas kiedy ja z Niną chodziłyśmy po górach i oddychałyśmy świeżym górskim powietrzem. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="768" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szklarska-poreba_mleko_polska_2025-1024x768.jpg?resize=1024%2C768&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-20222" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szklarska-poreba_mleko_polska_2025.jpg?resize=1024%2C768&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szklarska-poreba_mleko_polska_2025.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szklarska-poreba_mleko_polska_2025.jpg?resize=768%2C576&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szklarska-poreba_mleko_polska_2025.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p class="has-text-align-center"><em>Cudne widoki w Szklarskiej Porębie w drodze na Śnieżne Kotły xD</em></p>



<p>Z nowości &#8211; pojechaliśmy z Czarkiem na weekend do <strong>Polanicy Zdroju</strong>, żeby trochę połazić i do <strong>Kłodzka,</strong> żeby zobaczyć twierdzę. Było to przy okazji obczajania widokowej trasy Kolei Dolnośląskich, która okazała się wcale nie taka widokowa. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Innym razem jesienią poszliśmy <strong>Szlakiem Kolei Sowiogórskiej</strong> prowadzącej przez wiadukty. Traska była przyjemna, a kolorowe liście dodały jej uroku.</p>



<p>Na koniec roku pojechaliśmy <a href="https://podroznisia.pl/swieta-w-gorach-swieradow-zdroj/" data-type="post" data-id="20206" target="_blank" rel="noreferrer noopener">na święta do <strong>Świeradowia-Zdroju</strong></a>, żeby trochę inaczej spędzić ten czas i trochę się poruszać. Niestety rozchorowałam się tuż przed, ale i tak udało się zrobić <strong>35km, wykąpać w jacuzzi</strong> znajdującym się na zewnątrz, z widokiem na śnieg, choinki oraz księżyc, a także <strong>wejść na najwyższą wieżę w okolicy</strong>.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Podsumowanie</h2>



<p><strong>Działo się więc bardzo dużo w zeszłym roku</strong>, było zwłaszcza dużo gór, za którymi w poprzednie lata tęskniłam. Teraz sobie to odbiłam. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Zobaczymy jak będzie w tym, bo jak już w 2025 wzięłam za cel zdobyć koronę gór polski to raczej nie przystopuję z kolejnymi szczytami. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Sporo było też <strong>jeżdżenia na rowerze</strong>, bo trzeba było się przygotować do zrobienia 500-km trasy. Jak w 2024 roku wymyśliłam sobie cel, żeby przejechać rowerem Polskę, wiedziałam, że nie mam do tego kondycji. Musiałam więc sporo nad nią <a href="https://podroznisia.pl/jak-przejechac-polske-wzdluz-przygotowanie/" data-type="post" data-id="19512" target="_blank" rel="noreferrer noopener">popracować</a>. Co oznaczało dużo ruchu ogólnie, w tym dużo chodzenia, ale i jogi.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="768" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/borowa_polska_nisia-i-dwoch.jpg?resize=1024%2C768&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-20223" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/borowa_polska_nisia-i-dwoch.jpg?resize=1024%2C768&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/borowa_polska_nisia-i-dwoch.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/borowa_polska_nisia-i-dwoch.jpg?resize=768%2C576&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/borowa_polska_nisia-i-dwoch.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p class="has-text-align-center"><em>Na Borowej</em></p>



<h3 class="wp-block-heading">Zdobyte cele</h3>



<p>&#8211; <strong>2 wyjazdy w góry</strong> &#8211; takich wyjazdów było dużo więcej, przynajmniej 10, z czego większość jednodniówek,</p>



<p>&#8211; <strong>8 wyjazdów w roku</strong>, w tym 6 za granicę i kilka w Polsce + Czechy,</p>



<p>&#8211; <strong>wyjazd na inny kontynent</strong> &#8211; to udało się zrealizować w grudniu, lecąc do Dubaju,</p>



<p>&#8211; <strong>3 nowe państwa</strong> &#8211; było ich aż 5!</p>



<p>&#8211; <strong>2 nowe stolice Europy</strong> &#8211; tutaj również więcej niż chciałam &#8211; aż 4! <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>&#8211; <strong>Średnio dziennie 8000 kroków</strong> &#8211; to był dla mnie zupełnie nowy cel, w poprzednich latach miałam średnio 6-7000 kroków, za to w 2025 udało się mieć średnią 10200! Nie ma opcji, żebym to pobiła&#8230; xD</p>



<p>&#8211; Zrobić <strong>100km</strong> za jednym razem na rowerze &#8211; udało się 2 razy!</p>



<p>&#8211; Przejechać <strong>1500 km na rowerze w ciągu roku</strong> &#8211; to był mój początkowy cel, ale jakoś w kwietniu miałam już przejechane z 700 km, do tego trzeba było doliczyć 500 km na przejazd do Gdańska i ten cel wydał się zbyt prosty. Zmieniłam go więc na <strong>2000 km</strong> i tyle miałam&nbsp; już przejechane w lipcu. Łącznie w całym roku przejechałam na rowerze ponad 2300 km. To ponad dwa razy więcej niż do tej pory. :O</p>



<p>&#8211; Napisać <strong>trzy notki na bloga</strong> &#8211; łącznie wyszło 10 notek. Co więcej, udało mi się bloga ożywić i zacząć pisać regularnie. Mam nadzieję że to nie jest tymczasowe. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f61b.png" alt="😛" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="768" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/wednesday-castle_rumunia2-1024x768.jpg?resize=1024%2C768&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-20227" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/wednesday-castle_rumunia2.jpg?resize=1024%2C768&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/wednesday-castle_rumunia2.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/wednesday-castle_rumunia2.jpg?resize=768%2C576&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/wednesday-castle_rumunia2.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p class="has-text-align-center"><em>Wednesday castle w Rumunii</em></p>



<h3 class="wp-block-heading">Cele podróżnicze z bloga</h3>



<p>&#8211; <strong>Burj Khalifa w Dubaju</strong> (grudzień),</p>



<p>&#8211; Zobaczyć <strong>zamek Draculi w Rumunii</strong> (listopad),</p>



<p>&#8211; <strong>5 Szczytów z korony gór polski</strong> &#8211; łącznie mam ich 10,</p>



<p>&#8211; początkowo miałam cel, żeby łącznie zdobyć <strong>20 szczytów polskich</strong>, ale ten cel osiągnęłam dość szybko &#8211; w 2025 roku weszłam na 23 szczyty w Polsce! :O W tym są oczywiście małe szczyty, ale one przecież też się liczą. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>&#8211; Dodałam także cel, żeby <strong>zdobyć przynajmniej połowę szczytów z Diademu Gór Polskich</strong> &#8211; i od razu zdobyłam 11. Nie powiem, kierowałam się listą szczytów należących do Korony i Diademu, wybierając kolejny cel na wędrówkę. :p</p>



<p><strong>To był bardzo dobry rok</strong>. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Mogłam siedzieć i płakać, że zostałam bez pracy i jest przerąbane, ale zamiast tego zadbałam o atrakcje i kondycję. Momentami pojawiały się chwile zwątpienia i niepewności, które pewnie odbiłyby się na mnie dużo bardziej gdyby nie poduszka finansowa. Pomogły oszczędności, które zbierałam latami i z których wypstrykałam się totalnie do zera, a także Czaro, który na koniec wspierał mnie także finansowo, nie tylko mentalnie, za co jestem mu bardzo wdzięczna. ^^ Czuję, że dobrze wykorzystałam ten rok. No i udało się też na koniec znaleźć dobrą pracę z fajnymi ludźmi. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> <strong>Oby kolejny rok też był tak dobry!</strong></p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="337" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/jaccuzzi_przygotowanie_swieradow-zdroj_czaro-i-nisia-337x450.jpg?resize=337%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-20226" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/jaccuzzi_przygotowanie_swieradow-zdroj_czaro-i-nisia.jpg?resize=337%2C450&amp;ssl=1 337w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/jaccuzzi_przygotowanie_swieradow-zdroj_czaro-i-nisia.jpg?resize=767%2C1024&amp;ssl=1 767w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/jaccuzzi_przygotowanie_swieradow-zdroj_czaro-i-nisia.jpg?resize=768%2C1025&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/jaccuzzi_przygotowanie_swieradow-zdroj_czaro-i-nisia.jpg?w=899&amp;ssl=1 899w" sizes="auto, (max-width: 337px) 100vw, 337px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Przygotowani do wyjścia na mróz i wskoczenia do jacuzzi <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></em></p>



<h3 class="wp-block-heading">Co się nie udało</h3>



<p>Właściwie to nie ma celu, który sobie wyznaczyłam na 2025 i który faktycznie nie wyszedł. Ten, o którym jeszcze nie wspomniałam to <strong>regularne treningi</strong>. I o ile nie były one tak częste jak bym chciała, głównie z powodu jazdy na rowerze czy przeziębienia, które pojawiało się od czasu do czasu, to myślę że były one na tyle częste, na ile życie pozwoliło. Mogę je więc dodać do listy spełnionych celów. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<h2 class="wp-block-heading">Cele na 2026</h2>



<p>Jako że w zeszłym roku tyle się działo to poprzeczka na następny jest postawiona dość wysoko! <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<ul class="wp-block-list">
<li>Prowadzić regularnie <strong>bloga </strong>(przynajmniej 12 notek),</li>



<li><strong>wyjazd do Stanów</strong>&nbsp;&#8211; pomysł pojawił się na początku zeszłego roku, ale brak pracy zupełnie udaremnił mi jakieś większe czy dalsze wyjazdy. Myślę więc o tym intensywnie, <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></li>



<li><strong>8 wyjazdów</strong> w roku (nie wliczając jednodniowych),</li>



<li><strong>2 nowe stolice Europy</strong>,</li>



<li><strong>3 nowe państwa</strong>,</li>



<li><strong>4 wyjazdy w góry</strong> (mogą być jednodniowe),</li>



<li>dalsze <strong>chodzenie po górach</strong> &#8211; zdobyć 3 szczyty z korony gór polski,</li>



<li>chodzi też za mną wyjazd w <strong>Bieszczady </strong>&#8211; w zeszłym roku wpadł mi do głowy pomysł, żeby pojechać tam na rowerze, ale chyba mi się odechciało. Zobaczymy co z tego wyjdzie&#8230; xD</li>



<li><strong>wrócić do jazdy na rowerze</strong>, bo w ostatnim półroczu prawie w ogóle nie jeździłam,</li>



<li>średnio dziennie <strong>8000 kroków</strong>,</li>



<li>nauczyć się robić <strong>pompki</strong> i <strong>podciągać na drążku</strong>, <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></li>



<li>zacząć na poważnie <strong>biegać</strong> &#8211; w zeszłym roku kilka razy próbowałam, ale nie siadło, zwłaszcza że zachorowałam, a potem zrobiło się zimno. Cel: <strong>100km </strong>w ciągu roku,</li>



<li>regularne <strong>zajęcia sportowe</strong>,</li>



<li>myślę też o tym, żeby zapisać się na jakiś <strong>taniec</strong>&#8230; <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></li>
</ul>



<p>Dam radę! xD</p>



<p>Nisia</p>



<figure class="wp-block-image size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="338" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/zamek-carcassone_francja_nisia-338x450.jpg?resize=338%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-20020" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/zamek-carcassone_francja_nisia.jpg?resize=338%2C450&amp;ssl=1 338w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/zamek-carcassone_francja_nisia.jpg?resize=768%2C1024&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/zamek-carcassone_francja_nisia.jpg?w=900&amp;ssl=1 900w" sizes="auto, (max-width: 338px) 100vw, 338px" /></figure>



<p><em>Carcassone</em></p>



<p>Szukasz inspiracji na kolejną podróż? Chcesz poczytać o konkretnym miejscu? Zajrzyj&nbsp;<a href="https://podroznisia.pl/miejsca/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">tutaj</a>.</p>



<p><em>Posty, które mogą Ciebie zainteresować</em>:</p>



<ul class="wp-block-list">
<li><a href="https://podroznisia.pl/prawie-perfekcyjny-wyjazd-do-tajlandii/">(Prawie) Perfekcyjny wyjazd do Tajlandii</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/hanami-w-japonii/">Hanami w Japonii</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/grecja-po-raz-drugi-kreta/">Grecja po raz drugi (Kreta)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/wspinaczka-po-skalach-w-hiszpanii/">Wspinaczka po skałach w Hiszpanii</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/dzika-wysepka-perhentian-kecil-malezja/">Dzika wysepka (Perhentian Kecil, Malezja)</a></li>
</ul>



<p></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://podroznisia.pl/podsumowanie-2025-roku/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">20183</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Pierwszy szczyt w Andorze &#8211; Pic De Maia</title>
		<link>https://podroznisia.pl/szczyt-pic-de-maia-andora/</link>
					<comments>https://podroznisia.pl/szczyt-pic-de-maia-andora/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Nisia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 16 Dec 2025 14:51:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[W drodze]]></category>
		<category><![CDATA[andora]]></category>
		<category><![CDATA[góry]]></category>
		<category><![CDATA[natura]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://podroznisia.pl/?p=19945</guid>

					<description><![CDATA[Wyjazd do Andory wyszedł tak trochę przypadkiem 😛 (nie pierwszy raz zresztą!), bo początkowo planowaliśmy jechać do Trydentu i tam pochodzić po górach. Ale pogoda się popsuła i miało sporo padać. A że czekaliśmy jeszcze na przyklepanie urlopu Czarka to nie kupiliśmy biletów przez długi czas i mieliśmy okazję zmienić miejsce docelowe naszego wyjazdu. Dalej &#8230; <a href="https://podroznisia.pl/szczyt-pic-de-maia-andora/" class="more-link">Czytaj dalej <span class="screen-reader-text">Pierwszy szczyt w Andorze &#8211; Pic De Maia</span> <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Wyjazd do Andory wyszedł tak trochę przypadkiem <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f61b.png" alt="😛" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> (nie pierwszy raz zresztą!), bo początkowo planowaliśmy jechać do Trydentu i tam pochodzić po górach. Ale pogoda się popsuła i miało sporo padać. A że czekaliśmy jeszcze na przyklepanie urlopu Czarka to nie kupiliśmy biletów przez długi czas i mieliśmy okazję zmienić miejsce docelowe naszego wyjazdu. Dalej chcieliśmy <strong>iść w góry zobaczyć piękne widoki i zdobyć wysokie szczyty</strong> &#8211; z tego nie chcieliśmy zrezygnować i to był główny powód decyzji na ten wyjazd. Do tego ciężko jest odmówić zwiedzenia nowego kraju i nowej stolicy, kiedy ma się takie <a href="https://podroznisia.pl/moje-cele-bucketlist/" data-type="page" data-id="13646" target="_blank" rel="noreferrer noopener">cele</a>, więc po krótkim researchu wygrała Andora. I tak zamieniliśmy Dolomity na Pireneje. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<span id="more-19945"></span>



<p><strong>Pierwszy dzień był w miarę spokojny</strong>, żeby od razu nie narobić sobie pęcherzy czy nie doprowadzić kolan do spuchnięcia. W Andorze mieliśmy spędzić 4 dni, wiedzieliśmy więc, że będzie jeszcze czas na to, żeby na porządnie się zmęczyć. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Do tego doszły problemy z planowaniem trasy, postanowiliśmy więc <strong>spróbować ze szlakiem, do którego łatwo było się dostać</strong>. Nie oznaczało to jednak, że będziemy się obijać &#8211; rest day miał być dopiero za chwilę. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Padło na Pic de Maia &#8211; miało być ok. 14km do przejścia i jakieś 700m przewyższenia. Ale wyszło trochę inaczej. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<h2 class="wp-block-heading">Pierwsza próba przez mniej popularny szlak</h2>



<p>Ze stolicy, Andorra la Vella, pojechaliśmy <strong>autobusem do La Pas de la Casa</strong> &#8211; byliśmy na wschodniej granicy tego kraju z Francją. Planowaliśmy pójść szlakiem od tyłu, najpierw zahaczając o inne wierzchołki, a dopiero potem pojść przez Pic de Maia i wrócić ulicą do miasta. Była też krótsza opcja, ulicą do góry przez Refugi de Miguel, ale wydawała się zbyt nudna. Wybraliśmy więc pierwszą.</p>



<p>Dziwne było to, że <strong>szlak właściwie zaczynał się na posiadłości prywatnej </strong>i nie dało się tamtędy przejść, bo ogrodzenie było podłączone pod prąd (informacja z wywieszonej tam tabliczki). :O Ale nie chcieliśmy się od razu poddawać i próbowaliśmy dojść do szlaku kawałek dalej, na rynpał. Przeszliśmy się ulicą i szukaliśmy ścieżki, której prawie nie było &#8211; ewidentnie nikt tędy nie chodził. <strong>Często błądziliśmy</strong>, bo łatwo było się zgubić &#8211; mało było oznaczeń i nie prowadził nas wydeptany szlak jak to normalnie bywa. Coraz częściej musieliśmy przechodzić pod ogrodzeniami, które były właściwie linkami z drutu, które potencjalnie mogły być podłączone pod prąd (potem już nie było żadnej informacji). Tak minęła nam może godzina.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="338" height="450" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-niedaleko-la-pas-de-la-casa_andora-338x450.jpg?resize=338%2C450&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19949" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-niedaleko-la-pas-de-la-casa_andora.jpg?resize=338%2C450&amp;ssl=1 338w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-niedaleko-la-pas-de-la-casa_andora.jpg?resize=769%2C1024&amp;ssl=1 769w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-niedaleko-la-pas-de-la-casa_andora.jpg?resize=768%2C1022&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-niedaleko-la-pas-de-la-casa_andora.jpg?w=901&amp;ssl=1 901w" sizes="auto, (max-width: 338px) 100vw, 338px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Pierwszy szlak</em></p>



<p><strong>Nie poddawaliśmy się do czasu aż krowy zagrodziły nam drogę, a szlak zupełnie zniknął z oczu</strong>. xD Byki tutaj są ogromne (wyglądają jakby ważyły z 400kg) i obserwują Ciebie jak tylko podchodzisz do stada. A było ich wiele po drodze i często nie dało się ich wyminąć z odległości 20m jak to sugerowały infografiki na innym szlaku. Gdyby takiemu odbiło i zaczął by biec w naszą stronę to nie bardzo byłoby gdzie uciec. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" />&nbsp;</p>



<p><strong>Nie wiedzieliśmy też, czy nie będzie dalej problemu ze znalezieniem ścieżki</strong> i czy w ogóle da się przejść.  Biorąc to wszystko pod uwagę, woleliśmy nie ryzykować i się cofnęliśmy.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Podejście drugie, czyli tam gdzie chodzą ludzie <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></h2>



<p><strong>Musieliśmy przejść kawałek przez miasto </strong>&#8211; tam też trasa nie zawsze była prosta, ponieważ niektóre uliczki były poukrywane, a inne w remoncie, więc musieliśmy szukać obejścia. Wyszliśmy w końcu na ulicę prowadzącą do szlaku i tam szliśmy ślimakiem w górę. Miały być skróty po drodze, ale nie wszystkie dało się zauważyć. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Jeden jednak znaleźliśmy &#8211; była to ścieżka biegnąca mocno pod górę obok drogi. Po drodze spotkaliśmy trochę osób i pasące się stada koni. Te były mniejsze niż krowy i wydawały się bardziej obojętne na wszystko co działo się dookoła. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Ludzie je głaskali i zwierzaki z reguły nie miały nic przeciwko. Tak doszliśmy do <strong>Refugi de Miguel</strong> &#8211; schroniska, które było zamknięte. Google <a href="https://podroznisia.pl/andora-praktyczne-info/" data-type="post" data-id="19922" target="_blank" rel="noreferrer noopener">tutaj akurat podał nam dobre informacje</a> i wiedzieliśmy czego się spodziewać &#8211; mieliśmy wystarczająco dużo wody i jedzenia na całą wędrówkę.</p>



<p>Co nas jednak zaskoczyło to to, że <strong>w tym miejscu znajdowały się dwie stacje benzynowe</strong> (nie widziałam ich na mapie, ale może nie zauważyłam O_o). Za to w żadnej nie było toalety. Znajdowało się tu też miejsce na piknik &#8211; kilka betonowych stołów i stołków. Nie zdecydowaliśmy się jednak siąść, bo mocno wiało. W tym miejscu drogowskaz pokazywał 3km na szczyt, 200m wzniesienia i 40 minut.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/parking_start-szlaku-na-pic-de-maia_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19950" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/parking_start-szlaku-na-pic-de-maia_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/parking_start-szlaku-na-pic-de-maia_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/parking_start-szlaku-na-pic-de-maia_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/parking_start-szlaku-na-pic-de-maia_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p class="has-text-align-center"><em>Parking w miejscu, gdzie zaczynał się szlak na Pic de Maia</em></p>



<p><strong>Już tu mieliśmy całkiem niezłe widoczki na góry</strong>. Im dalej i wyżej szliśmy tym więcej gór było widać &#8211; pojawiały się z każdej strony, za jednym pasmem wyłaniało się następne, a za nim kolejne. Widoki były cudne!</p>



<p><strong>Sam szlak za to był monotonny i za bardzo nieoznaczony</strong> &#8211; ale łatwy do znalezienia w przeciwieństwie do poprzednich doświadczeń z tego dnia. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Na górę najpierw prowadziła ulica, która potem zamieniła się w drogę szutrową. W pewnym momencie poszliśmy skrótem, żeby sobie trochę urozmaicić trasę, ale była to po prostu ścieżka ostro w górę. Wracaliśmy też ta samą trasą, miałam więc trochę niedosyt, chociaż nogi ostatecznie były zmęczone. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p><strong>Niestety szczyt nie był zbyt spektakularny ponieważ był płaski</strong>, grunt więc zasłaniał widoki. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Trzeba było podejść do krańców z każdej strony, <strong>nie było więc możliwości zobaczenia panoramy 360</strong>. A szkoda, bo była by naprawdę niesamowita &#8211; nie jest to najwyższy szczyt w okolicy i góry rozciągają się dosłownie z każdej ze stron. Dzięki temu jest pogląd na pasma dookoła.</p>



<p>Początkowo planowaliśmy pójść dalej po grani, ale ostatecznie zrezygnowaliśmy, bo widoki nie byłyby inne niż to co widzieliśmy do tej pory, a było ryzyko, że niedługo będzie padać. Ostatecznie lunęło jak wsiedliśmy do autobusu powrotnego do stolicy, była to więc dobra decyzja. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Poza tym bardzo mocno wiało na górze, przez co szybko zrobiło się nam zimno.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="768" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-de-maia_na-szczycie_andora_nisia-i-reszta-1024x768.jpg?resize=1024%2C768&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19952" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-de-maia_na-szczycie_andora_nisia-i-reszta.jpg?resize=1024%2C768&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-de-maia_na-szczycie_andora_nisia-i-reszta.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-de-maia_na-szczycie_andora_nisia-i-reszta.jpg?resize=768%2C576&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-de-maia_na-szczycie_andora_nisia-i-reszta.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Na szczycie Pic de Maia (photo by <a href="http://instagram.com/czesu" target="_blank" rel="noreferrer noopener">http://instagram.com/czesu</a>)</em></p>



<p>Na górnym szlaku spotkaliśmy jedną osobę i jednego rowerzystę. Po drodze niżej było więcej osób, zwłaszcza przy skrócie prowadzącym przez pastwisko, na którym stało stado pięknych koni.<strong> Ogólnie w Andorze jest sporo szosiarzy</strong>, ale trzeba mieć niezłą łydkę, żeby tam podjeżdżać, bo płasko nie jest. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Na podjazdy po prawej stronie ulicy jest często wąski pas dla rowerzystów, żeby nie wstrzymywali ruchu pod górkę. W dół już chyba zakładają, że nikt wolno jechać nie będzie, bo takiego pasa nie ma. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> </p>



<p><strong>Jeśli chodzi o pieszych to na szlakach nie spotykaliśmy ich zbyt często</strong>. Jedynym wyjątkiem był <a href="https://podroznisia.pl/alt-de-coma-pedrosa/" data-type="post" data-id="19987" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Comapedrosa</a>, który znajdował się w parku narodowym i był najwyższym szczytem Andory. I pewnie dlatego był najbardziej popularny. Tam ruch był na poziomie tego, co można doświadczyć w Polsce &#8211; prawie jak w Szklarskiej w lato. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>W drodze powrotnej zdecydowaliśmy się pójść trochę inną trasą i przejść pod wyciągiem. Nie był to szczególny skrót, ale przynajmniej nie szliśmy prawie w ogóle po betonie (przyjemniej i zdrowiej <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> ), a do tego <strong>spotkaliśmy kilka świstaków</strong>, które wychodziły na chwilę ze swoich nor, żeby popatrzeć na otoczenie i szybko schować się z powrotem jak tylko podeszliśmy za blisko. A trzymały bardzo duży dystans, więc nie próbowałam nawet robić zdjęć. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" />&nbsp;</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia_konie_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19953" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia_konie_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia_konie_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia_konie_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia_konie_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>W drodze powrotnej poszliśmy na przełaj <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></em></p>



<h2 class="wp-block-heading">Jak dojechać do Andory</h2>



<p>W Andorze nie ma lotniska, na które można by dolecieć z Polski. Jak już byliśmy na miejscu, w appce z taksówkami pokazało mi &#8222;lotnisko w Andorze&#8221; jako potencjalne miejsce docelowe, do którego mogłabym chcieć pojechać. Do tej pory byłam przekonana, że w tym kraju w ogóle nie ma lotniska. Ale może było jakieś małe dla prywatnych samolotów lub na jakieś skoki spadochronowe czy inne atrakcje&#8230; O_o</p>



<p><strong>Do wyboru mamy więc polecieć do <a href="https://podroznisia.pl/bajeczny-park-guelle-w-barcelonie-hiszpania/" data-type="post" data-id="11749" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Barcelony w Hiszpanii</a> lub do Tuluzy we Francji i stamtąd udać się autobusem Andbus</strong>. Niestety loty z Wrocławia zatrzymują się tylko w Gironie i musielibyśmy się przetransportować do samej Barcelony, przejazd ten zająłby więc więcej niż z Francji. Do tego postanowiliśmy odwiedzić też świetnie zachowane miasto średniowieczne w Carcassone. Padło więc na przelot do Tuluzy &#8211; niestety z Krakowa.</p>



<p>Bilety na Andbus kupuje się dość łatwo online i jadą one prawie bez przystanków. Z przodu jest trochę ciaśniej, ale jak siedzi się w dalszych rzędach to jest sporo miejsca na nogi &#8211; zdecydowanie więcej niż w samolocie, polskim pociągu czy Polskim Busie. Autobus jedzie dość sprawnie, nawet powiedziałabym że dość szybko, a że drogi są mocno powywijane (w końcu dość szybko zaczyna się wjeżdżać w góry) to może się zrobić niedobrze od patrzenia w telefon. XD My więc przez większość trasy siedzieliśmy z nosem przy szybie i podziwialiśmy widoki, bo było na co patrzeć!</p>



<p>Info o tym jak poruszać się po Andorze znajdziesz w <a href="https://podroznisia.pl/andora-praktyczne-info/" data-type="post" data-id="19922" target="_blank" rel="noreferrer noopener">poprzedniej notce</a>.</p>



<p>Nisia</p>



<figure class="wp-block-image size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="450" height="338" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia_andora_nisia-450x338.jpg?resize=450%2C338&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19951" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia_andora_nisia.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia_andora_nisia.jpg?resize=1024%2C768&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia_andora_nisia.jpg?resize=768%2C576&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia_andora_nisia.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 450px) 100vw, 450px" /></figure>



<p></p>



<p>Szukasz inspiracji na kolejną podróż? Chcesz poczytać o konkretnym miejscu? Zajrzyj&nbsp;<a href="https://podroznisia.pl/miejsca/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">tutaj</a>.</p>



<p><em>Posty, które mogą Ciebie zainteresować</em>:</p>



<ul class="wp-block-list">
<li><a href="https://podroznisia.pl/tatry-przelecz-pod-swinica/">Tatry – Przełęcz pod Świnicą</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/grecja-to-nie-tylko-plaze-meteory-wawoz-enipeas/">Grecja to nie tylko plaże (Meteory, wąwóz Enipeas)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/co-warto-zobaczyc-na-majorce-hiszpania/">Co Warto Zobaczyć&nbsp;na Majorce (Hiszpania)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/co-warto-zwiedzic-w-meksyku/">Co warto zwiedzić w Meksyku</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/straszne-historie-wsrod-malowniczych-skal-czeska-szwajcaria/">Straszne historie wśród malowniczych skał (Czeska Szwajcaria)</a></li>
</ul>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://podroznisia.pl/szczyt-pic-de-maia-andora/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">19945</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Andora &#8211; planowanie bywa trudne</title>
		<link>https://podroznisia.pl/andora-praktyczne-info/</link>
					<comments>https://podroznisia.pl/andora-praktyczne-info/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Nisia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 25 Nov 2025 16:18:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Informacje]]></category>
		<category><![CDATA[W drodze]]></category>
		<category><![CDATA[andora]]></category>
		<category><![CDATA[góry]]></category>
		<category><![CDATA[natura]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://podroznisia.pl/?p=19922</guid>

					<description><![CDATA[Trzeba to przyznać &#8211; od planowania pobytu i wędrówek w Andorze można dostać zawrotu głowy &#8211; nawet jak jest się takim starym wyjadaczem jak ja. Z noclegiem nie ma problemu, ale transport czy szlaki górskie to już inna broszka. Trzeba się postarać i posprawdzać różne serwisy (czasem wejść na kilka), żeby coś osiągnąć. 😉 Zwłaszcza, &#8230; <a href="https://podroznisia.pl/andora-praktyczne-info/" class="more-link">Czytaj dalej <span class="screen-reader-text">Andora &#8211; planowanie bywa trudne</span> <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Trzeba to przyznać &#8211; <strong>od planowania pobytu i wędrówek w Andorze można dostać zawrotu głowy</strong> &#8211; nawet jak jest się takim starym wyjadaczem jak ja. Z noclegiem nie ma problemu, ale transport czy szlaki górskie to już inna broszka. <strong>Trzeba się postarać i posprawdzać różne serwisy</strong> (czasem wejść na kilka), żeby coś osiągnąć. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Zwłaszcza, że nie jest to aż tak popularny kierunek na jaki kreuje się ten kraj.</p>



<span id="more-19922"></span>



<h2 class="wp-block-heading">Niespodzianki z planowaniem przejazdów&nbsp;</h2>



<p><strong>Google maps daje ciała</strong>: nie pokazuje jakim autobusem można dojechać w konkretne miejsce, używając opcji &#8222;szukaj trasy&#8221;, ani w ogóle nie ma zaznaczonych przystanków autobusowych na mapie. Do tego nie pokazuje wszystkich wyciągów narciarskich albo twierdzi, że dany wyciąg jest zamknięty podczas gdy tak naprawdę jest otwarty. Swoją drogą jest tutaj niesamowicie duża ilość wyciągów, ale tylko ze trzy czy cztery są otwarte w lato, cała reszta czeka na zimę. Plus jednak za to, że otwarte są całkiem długo: Pal-Arinsal zabiera ostatnich pasażerów do godziny 18, a w porównaniu na przykład do Szklarskiej Poręby &#8211; wyciąg na Szrenicę działa 2h krócej pomimo tego, że jest tam ewidentnie więcej ludzi.</p>



<p>Czytałam, że Andora jest niby dobrze skomunikowana autobusami, ale to działa jak chcesz przejechać z jednego kurortu do drugiego &#8211; w miastach jest spora ilość przystanków. Ale <strong>jeśli planujesz podjechać pod start szlaku to najpewniej się rozczarujesz</strong>, bo trzeba kawałek podejść, czyli dołożyć do trasy kilka dodatkowych kilometrów i kilkaset metrów przewyższenia, żeby najpierw dostać się w odpowiednie miejsce. Tak mieliśmy podczas wejścia na szczyt Maia &#8211; połowa trasy przebiegała przez miasto i ulicę jadącą na początek szlaku.&nbsp;</p>



<p>Do tego musieliśmy się nieźle napocić, żeby w ogóle <strong>zorientować się skąd odjeżdża konkretny autobus</strong>. Wszędzie polecali stronę <a href="http://bus.ad/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">bus.ad</a>, gdzie miał być rozkład autobusów, ale była tam tylko lista przystanków, bez mapy. Za to istnieje <strong>aplikacja FEDA Mou-t</strong> , gdzie jest mapa z autobusami i rozkłady jazdy. Żeby jednak nie było zbyt łatwo &#8211; nie jest ona zbyt intuicyjna, trzeba się trochę naklikać, żeby <strong>nauczyć się po niej poruszać</strong>.&nbsp;Nam to zajęło ze 2 dni&#8230;</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu3_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19969" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu3_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu3_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu3_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu3_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p class="has-text-align-center"><em>Szlak na Alt del Griu</em></p>



<p>Na początku klikałam każdy osobny przystanek, żeby zobaczyć jaki autobus stamtąd odjeżdża lub wpisywałam numer lub nazwę przystanku znalezioną na stronie <a href="http://bus.ad/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">bus.ad</a>. Co znaczy, że musiałam korzystać z obu miejsc, żeby znaleźć odpowiedni przystanek. Google w ogóle w tym nie pomógł, chociaż często to mapy Google właśnie są dla mnie podstawowym narzędziem do planowania przejazdów &#8211; nie tym razem.</p>



<p>Ostatecznie odkryłam, że <strong>w aplikacji prawie wszystko jest klikalne</strong>, mogłam wyszukać pełną trasę danego autobusu (spis przystanków) i klikać w każdą&nbsp;nazwę przystanku, żeby zobaczyć gdzie ten przystanek się znajduje (odsyłało mnie na mapę). Trochę &#8222;na okrętkę&#8221;, ale przynajmniej wszystko było w jednym miejscu i nie musiałam już szukać przystanków na stronie internetowej.&nbsp;</p>



<p><strong>Układ przystanków jest dość skomplikowany &#8211; przynajmniej w stolicy &#8211; bo jest tu trochę dróg jednokierunkowych</strong>, przez co przystanki tego samego autobusu w dwóch kierunkach zlokalizowane są w różnych miejscach. A nie tak jak standardowo &#8211; w tym samym miejscu po obu stronach ulicy. Jest to na tyle nieintuicyjne, że jak pytaliśmy o autobusy w informacji turystycznej, koleś podał nam przystanek autobusu jadącego w przeciwnym kierunku. Na szczęście poszliśmy dzień wcześniej sprawdzić czy na przystanku znajduje się rozkład jazdy i już wtedy odkryliśmy, że to nie jest to miejsce.&nbsp;I że nie ma podanych godzin odjazdu. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu2_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19970" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu2_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu2_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu2_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-alt-del-griu2_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Szlak prowadzący do Alt del Griu</em></p>



<p>Potem okazało się też, że w informacji turystycznej podali nam również złą cenę biletów: €1,90 za jeden przejazd &#8211; zamiast €4,80, które zapłaciliśmy za całą trasę<strong>. Cena biletów autobusowych zależy więc od długości przejazdu</strong>. Zgadzało się za to info, że w autobusie można <strong>płacić tylko gotówką</strong>. Mieliśmy też według niego znaleźć rozkład jazdy na stronie <a href="http://bus.ad/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">bus.ad</a>, co nam się nie udało, i twierdził że aplikacja jest nieaktualna. A wygląda na to, że aplikacja ma najwięcej danych i rozkład tam się zgadzał. Spore zamieszanie było z odkryciem jak się w tym połapać, ewidentnie mieli z tym problem nawet w informacji turystycznej.</p>



<p>Andora chwali się, że ma <strong>140 przystanków</strong> w tym niedużym kraju. <strong>Autobusy z reguły kursują między 6:30 a 22:30 (nawet w niedzielę)</strong>, średnio co pół godziny, ale zdarzają się też autobusy jeżdżące co 15 min jak ten z Andorra la Vella do Massany. Linii głównych jest dosłownie kilka, ale są też jakieś mniejsze linie lokalne.&nbsp;</p>



<h2 class="wp-block-heading">To może zaplanujmy szlak!&nbsp;</h2>



<p>Grzebałam trochę na blogach w poszukiwnaiu szlaków górskich, na które da się dojechać autobusem, ale<strong> nie znalazłam zbyt wiele blogów</strong> (chyba mało ludzi jeździ do Andory na trekking) <strong>ani zbyt wiele takich szlaków</strong> (chyba większość jak już tu przyjedzie to wypożycza samochód). A te najlepsze widoczki były na szlakach mniej dostępnych. Ogólnie odniosłam wrażenie, że tutaj są albo krótkie szlaki ze 100-300m przewyższeniem, takie z 700-900m lub od razu powyżej 1200m.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/w-drodze-na-comapedrosa_andora.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-20002" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/w-drodze-na-comapedrosa_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/w-drodze-na-comapedrosa_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/w-drodze-na-comapedrosa_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/w-drodze-na-comapedrosa_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p class="has-text-align-center"><em>W drodze na Coma Pedrosa</em></p>



<p><strong>Nie mogłam znaleźć tras pieszych na Stravie</strong>, gdzie zwykle zaglądam na wyjazdach &#8211; wyglądało na to, że mało jest szlaków w Andorze. Chciałam na przykład wybrać się na <strong>Pic De Carroi</strong>, które znajdowało się dosłownie obok stolicy, w której się zatrzymaliśmy. Ale nie dało się na nie wejść od naszej strony, bo nie było żadnych szlaków ani ścieżek na żadnej z map, które przeglądaliśmy &#8211; co do tego akurat zgadzały się wszystkie apki. Trzeba by było iść od drugiej strony, trasa wynosiłaby wtedy 23km i miała ponad 1000m przewyższenia. A było to całkiem sporo. Ostatecznie więc zrezygnowaliśmy z tego pomysłu na rzecz podejścia na <strong>Alt Del Griu</strong>. W Andorze jest dużo szczytów z fajnymi widokami, można by tam było łazić przez tydzień lub dwa non stop. Jednak góry są położone dość blisko siebie, więc widoki bywają podobne jeśli z dnia na dzień pójdzie się na dwa szczyty pasm sąsiadujących. Trzeba więc dobrze rozplanować wyjścia na szlak. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p><strong>Pierwsza góra, na którą postanowiliśmy wejść to była Pic De Maia</strong> &#8211; na <strong>Komoot</strong> znaleźliśmy jeden szlak na dojście na szczyt od tyłu, przy okazji zahaczając o inne wierzchołki, więc postanowiliśmy nim pójść. Sam start tego szlaku z Komoota powinien dać nam coś do zrozumienia, bo zaczynał się na posiadłości prywatnej i do tego nie dało się tamtędy przejść, bo było ogrodzenie podłączone pod prąd (była informacja). :O Ale nie chcieliśmy się od razu poddawać i próbowaliśmy przejść kawałek dalej na rynpał.</p>



<p>Dość szybko jednak okazało się, że <strong>szlak właściwie nie istnieje</strong> &#8211; nie było żadnej ścieżki, od czasu do czasu tylko znajdowaliśmy jakiś znak informujący, że jesteśmy w dobrym miejscu. Ale sporo <strong>błądziliśmy</strong> i nie wiedzieliśmy często dokąd iść. I chyba nikt tamtędy nie chodzi, bo nie było wydeptanego szlaku i łatwo było się zgubić. Ludzi praktycznie nie spotkaliśmy, za to witały nas często całe stada ogromnych krów.&nbsp;</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia2_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19959" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia2_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia2_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia2_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-na-pic-de-maia2_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Szlak na Pic de Maia</em></p>



<p><strong>Nie wiedzieliśmy też, czy nie będzie dalej problemu ze znalezieniem ścieżki</strong> i czy w ogóle da się przejść. Zwłaszcza, że co chwilę musieliśmy przechodzić pod linkami, które miały trzymać krowy w konkretnym obszarze i mogły być pod prądem. Biorąc to wszystko pod uwagę, woleliśmy nie ryzykować i się cofnęliśmy. I to właśnie <strong>idealnie pokazuje jak wyglądało planowanie w Andorze i że trzeba być przygotowanym na improwizację</strong>.</p>



<h2 class="wp-block-heading">A może by wypożyczyć samochód?</h2>



<p>W trakcie schodzenia z Pic de Maia zaczęliśmy się zastanawiać<strong> czy nie lepiej było by wynająć samochód</strong>, bo tego dnia moglibyśmy zacząć naszą wędrówkę z parkingu przy Refugi de Miguel, zrobić tylko podejście na szczyt, a potem pojechać w inne miejsce i zobaczyć więcej. Na szybko w autobusie sprawdziłam więc wypożyczalnie i okazało się, że <strong>w stolicy</strong> według map Google <strong>są tylko dwie wypożyczalnie samochodów osobowych</strong> (czy rzeczywiście tylko tyle ich jest&#8230;?). Tylko jedna była otwarta, więc do niej poszliśmy. I pomimo tego, że była niedziela wieczór to był popyt na auta, bo co jakiś czas zjawiali się nowi ludzie. W trakcie czekania przejrzeliśmy folder informacyjny, ja też zerknęłam w autobusie powrotnym na ich stronę internetową, na której wybrałam daty potencjalnego wypożyczenia i pokazało mi kilka dostępnych samochodów.&nbsp;I ceny &#8211; w dodatku nie takie jak zostały mi zaoferowane na miejsu&#8230;</p>



<p>W salonie jednak okazało się, że mają <strong>tylko jeden</strong> samochód dostępny, który jest wysprzątany i jest to Seat Aroma. Podano nam cenę <strong>€90 za dzień + €700 depozytu</strong>. W broszurce ten sam samochód widniał po połowie tej ceny, a sprzedawca nie potrafił nam wyjaśnić skąd ta różnica (<em>&#8222;chyba broszurka stara&#8230;?&#8221;</em>). Była tam też informacja, że wkład własny wynosi €450. Byliśmy przygotowani na coś innego, zwłaszcza że wypożyczalnia miała dobre opinie, ostatecznie zrezygnowaliśmy więc z samochodu. Co jak się potem okazało, było dobrą decyzją. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/ulica-na-szlak-pic-de-maia_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19958" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/ulica-na-szlak-pic-de-maia_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/ulica-na-szlak-pic-de-maia_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/ulica-na-szlak-pic-de-maia_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/ulica-na-szlak-pic-de-maia_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Żeby dojść do szlaku na Pic de Maia trzeba przejść kawałek po ulic</em>y</p>



<p>Potem też <strong>sprawdziliśmy auta na stronie wypożyczalni Goldcar</strong> &#8211; znajomy wypożyczał od nich auto we Francji i mówił, że wszystko można zrobić i sprawdzić online. Tym razem wyskoczyła mu jednak informacja, że jest taki popyt, że <strong>nie można wyświetlić faktycznego stanu samochodów do wypożyczenia</strong>. O_o Zostaliśmy więc skazani na autobusy, z którymi już w duchu zdążyliśmy się pożegnać.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Uberku, gdzie jesteś&#8230;? ;(</h2>



<p>Lekko upojeni i najedzeni po posiłku pierwszego wieczora, siedzieliśmy w salonie i zaplanowaliśmy trasę na następny dzień z podejściem na <strong>Alt del Griu</strong> &#8211; szlak i szczyt, z których rozciągały się <strong>naprawdę piękne widoki</strong>. Rano jednak okazało się, że znaleziony przez nas szlak <strong>prowadził z parkingu za miastem i nie da się tam dojechać autobusem</strong>. Na piechotę było też za daleko. Nie mogliśmy przeboleć zmiany szlaku i to nas zmusiło, żeby się upewnić czy na pewno nie ma tutaj taksówek.</p>



<p>Mieliśmy kilka numerów do firm taksówkowych, ale jak wytłumaczyć im, że chcemy jechać na konkretny parking&#8230;? Skoro tak mało ludzi chodzi tu po górach i do tego wypożycza samochód, to założyliśmy, że pewnie początki szlaków nie są tak znane taksowkarzom. W tamtą stronę może i nie było by tak źle, bo moglibyśmy kierowcę pokierować, mówiąc mu, gdzie ma skręcić, ale kto by nas stamtąd odebrał wieczorem, po kilku godzinach&#8230;? <strong>Andora nie jest w Unii ani w Schengen</strong>, a my mieliśmy tylko esima z internetem, nie mogliśmy więc pozwolić sobie na długą pogawędkę z osobą, która niekoniecznie musiała mówić dobrze po angielsku. Opłaty mogłyby nas zabić. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Potrzebna więc była apka.&nbsp;</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-po-grani2_comapedrosa_andora_czaro.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-20003" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-po-grani2_comapedrosa_andora_czaro.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-po-grani2_comapedrosa_andora_czaro.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-po-grani2_comapedrosa_andora_czaro.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/szlak-po-grani2_comapedrosa_andora_czaro.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p class="has-text-align-center"><em>Szlak powrotny z Coma Pedrosa prowadzący po grani</em></p>



<p>Ubera sprawdzaliśmy i byliśmy pewni, że <strong>uber tutaj nie jeździ</strong>. Potwierdzili to też w informacji turystycznej &#8211; chociaż po tylu pomyłkach kto by im ufał. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> I wtedy przyszła mi do głowy najprostsza rzecz, którą mogliśmy zrobić już wcześniej &#8211; wyszukałam w necie &#8222;Andorra taxi app&#8221; i tak znalazłam aplikację <strong>CityXerpa</strong>. xD Działała tak jak uber &#8211; można wyszukać lub wyznaczyć na mapie miejsce odbioru i przyjazdu, pokazywało czas przyjazdu kierowcy oraz opłatę. Tania ta taxi nie była, bo średnio płaciliśmy <strong>€30 w jedną stronę</strong>, ale dzieliło się to na 3 osoby, więc się opłacało. I <strong>otwierało przed nami dużo nowych możliwości jeśli chodzi o szlaki</strong>. A i tak wychodziło taniej niż wynajem samochodu, bo jak się potem okazało, tylko pierwszego dnia mielibyśmy czas na pojechanie w więcej niż jedno miejsce, a płacilibyśmy za dzień €90 zamiast €60.</p>



<p>Co ciekawe, <strong>taksówki zawsze wyjeżdżały ze stolicy</strong>, nawet jak byliśmy w mieście obok to kierowca lapał kurs z Andora de Vella. No i chyba nie mają tam zbyt wiele kierowców, bo dwa razy trafiliśmy na tych samych (ale jeździli różnymi autami). A wzięliśmy taksówkę tylko cztery razy, co znaczy że przewoziły nas tylko 2 osoby. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" />&nbsp;Auta były w dobrym stanie i generalnie byliśmy zadowoleni z tej opcji.</p>



<p>Mam wrażenie, że <strong>planowanie w tym kraju jest zdecydowanie bardziej skomplikowane niż powinno być</strong>. Ale jest to też trochę pogmatwane przez państwo &#8211; jak przystanki autobusowe w różnych miejscach lub złe oznaczenia szlaków (dwa razy zdarzyło się, żeby podany był czas dojścia do szczytu na początku szlaku, a kawałek dalej był podany dłuższy czas na dojście do tego samego miejsca). Andora reklamuje się też jako świetne miejsce na wędrówki górskie, ale mam wrażenie, że nie jest na to przygotowana &#8211; raczej na razie dopiero raczkuje w tym temacie. Zdecydowanie mają potencjał, bo gór wiele i widoki wszystko wynagradzają. Wygląda na to, że mają tu głównie <strong>zaplanowaną turystykę pod narciarzy i zimą muszą tu być tłumy</strong>.&nbsp;</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-large"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="769" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-del-cubil_nisia2_andora-1024x769.jpg?resize=1024%2C769&#038;ssl=1" alt="Nisia siedząca tyłem na początku zjazdu rowerowego na szczycie Pic del Cubil w Andorze, a przed nią piękne góry" class="wp-image-19977" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-del-cubil_nisia2_andora.jpg?resize=1024%2C769&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-del-cubil_nisia2_andora.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-del-cubil_nisia2_andora.jpg?resize=768%2C577&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/pic-del-cubil_nisia2_andora.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p class="has-text-align-center"><em>Pic del Cubil, na które można łatwo dojechać wyciągiem czynnym także w wakacje <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></em></p>



<p>Jednak pomimo tego, że ogarnięcie logistyki nie jest łatwe to nie pozwól, żeby to Ciebie zniechęciło! Jeśli lubisz chodzić po górach i oglądać cudne widoki to Andora Ci się spodoba &#8211; jest warta całego tego wysiłku podczas przygotowywania wyjazdu. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<h2 class="wp-block-heading">Krótkie praktyczne info</h2>



<p>Koszt karty e-sim był naprawdę różny, my kupiliśmy stąd, bo wydawał się w miarę tani, a opcja była sprawdzona: <a href="https://esim.sm/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">https://esim.sm</a></p>



<p>Trzeba mieć telefon kompatybilny z tą funkcją, a tylko jedna osoba z nas miała, więc musieliśmy sobie z tym poradzić. Co było też plusem, bo przynajmniej zrobiliśmy sobie detoks od internetu. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> I starczyło nam 3g na 4 dni spędzone w tym kraju. W autobusie z Andory do Tuluzy było wifi.</p>



<p>FYI: Benzyna w Andorze kosztuje 1,2-1,3€ za litr (stan na sierpień 2025). W tym kraju podatki są dużo mniejsze i ponoć Francuzi i Hiszpanie mieszkający blisko granicy przyjeżdżają tutaj zatankować i zrobić zakupy. I faktycznie przy granicy z Francją trafiliśmy na sklep, który był oblegany i mieli tam tylko wielkie rozmiary różnych produktów.</p>



<p>Polecam jeden blog, który był dla mnie inspiracją, bo było tam sporo tras dla różnych poziomów trudności: <a href="https://unexpectedcatalonia.com/andorra-hiking">https://unexpectedcatalonia.com/andorra-hiking</a>.</p>



<p>Nisia</p>



<figure class="wp-block-image size-medium"><img data-recalc-dims="1" loading="lazy" decoding="async" width="450" height="338" src="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/w-drodze-na-alt-del-griu_andora_nisia-i-czaro-450x338.jpg?resize=450%2C338&#038;ssl=1" alt="" class="wp-image-19968" srcset="https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/w-drodze-na-alt-del-griu_andora_nisia-i-czaro.jpg?resize=450%2C338&amp;ssl=1 450w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/w-drodze-na-alt-del-griu_andora_nisia-i-czaro.jpg?resize=1024%2C768&amp;ssl=1 1024w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/w-drodze-na-alt-del-griu_andora_nisia-i-czaro.jpg?resize=768%2C576&amp;ssl=1 768w, https://i0.wp.com/podroznisia.pl/wp-content/uploads/w-drodze-na-alt-del-griu_andora_nisia-i-czaro.jpg?w=1200&amp;ssl=1 1200w" sizes="auto, (max-width: 450px) 100vw, 450px" /></figure>



<p></p>



<p>Szukasz inspiracji na kolejną podróż? Chcesz poczytać o konkretnym miejscu? Zajrzyj&nbsp;<a href="https://podroznisia.pl/miejsca/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">tutaj</a>.</p>



<p><em>Posty, które mogą Ciebie zainteresować</em>:</p>



<ul class="wp-block-list">
<li><a href="https://podroznisia.pl/jak-przejechac-polske-wzdluz-przygotowanie/"></a><a href="https://podroznisia.pl/finale-ligure-wlochy/">Finale Ligure – Inna perspektywa na wyjazd do Włoch</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/grecja-to-nie-tylko-plaze-meteory-wawoz-enipeas/">Grecja to nie tylko plaże (Meteory, wąwóz Enipeas)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/plantacje-herbaty-cameron-highlands-malezja/">Plantacje herbaty w Cameron Highlands (Malezja)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/co-warto-zobaczyc-na-majorce-hiszpania/">Co Warto Zobaczyć&nbsp;na Majorce (Hiszpania)</a></li>



<li><a href="https://podroznisia.pl/straszne-historie-wsrod-malowniczych-skal-czeska-szwajcaria/">Straszne historie wśród malowniczych skał (Czeska Szwajcaria)</a></li>
</ul>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://podroznisia.pl/andora-praktyczne-info/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">19922</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
