Nie Dajmy Się Zwariować, Czyli 10 Ciekawostek o Anglii

Spędziłam w Anglii 6 lat, przechodziłam przez różne okresy – byłam zafascynowana nowym miejscem i ludźmi, tęskniłam za Polską, wkurzałam się na Anglików za niektóre sprawy, potem wróciłam do Polski i tęskniłam za Anglią. A że jestem obserwatorem, to rzuciło mi się w oczy kilka rzeczy, które z naszego punktu widzenia mogą okazać się dość ciekawe… 😉

Czytaj dalej „Nie Dajmy Się Zwariować, Czyli 10 Ciekawostek o Anglii”

Nie Bój Się Ryzykować, A Nie Pożałujesz – Na Emigracji, Jak I W Życiu (UK)

Ostatnio w serii emigracyjnej pisałam o tym, jak nie powinno wyjeżdżać się za granicę, dziś poprę to historią. 😉

 

Jak wyglądał mój wyjazd za granicę?

Wyjechałam z facetem do Anglii, mając 19 lat, świeżo po maturze. Miałam załatwioną pracę i pokój dla siebie, on jechał hardcorowo – nie znał nawet za bardzo języka. Naczytałam się wtedy różnych rzeczy i wydawało mi się, że te 400 czy 500 funtów, które mieliśmy razem w kieszeni to kupa kasy. Już drugiego dnia zorientowałam się, jak bardzo się pomyliliśmy.

Do zaczęcia pracy miałam kilka dni (i do wynajmowania pokoju, bo był załatwiony przez pracodawcę), więc trzeba było coś znaleźć. Pamiętam taki moment, kiedy siedziałam na schodach w galerii handlowej (nie mogliśmy znaleźć spokojnego miejsca) z miejscową gazetą z ogłoszeniami (Evening Post) i szukałam pokoju na „od zaraz”. Pamiętam narastające rozczarowanie, kiedy nie mogłam niczego znaleźć, a niektórych Anglików nie potrafiłam w ogóle zrozumieć. Zgiełk ludzi robiących zakupy wcale nie pomagał, a do tego dochodził stres i moja wrodzona nieśmiałość.

Ale nie poddaliśmy się. Czytaj dalej „Nie Bój Się Ryzykować, A Nie Pożałujesz – Na Emigracji, Jak I W Życiu (UK)”

Drugi dom (Bristol, Anglia)

Niedawno byłam w Bristolu, więc chciałam coś na ten temat napisać – będzie to też odpoczynek od Hiszpanii, o której wciąż piszę na blogu od jakiegoś czasu 😉 (ale tyle jest do opowiedzenia! tyle wrażeń i emocji! jak tu więc nie pisać?! 😉 ).

Jadąc do Anglii nie ma u mnie tego podekscytowania, które towarzyszy mi podczas wyjazdów w nieznane. Owszem, są emocje związane z odwiedzinami znajomych, ale jest to zupełnie co innego, jakby na innym poziomie. Nie biegam z aparatem i wywieszonym językiem, wytrzeszczając na wszystko wielkie oczy (no, chyba przedstawiłam to wystarczająco obrazowo 😉 ), a pobyt mój odbywa się w spokoju. Tym razem na przykład zrobiłam tylko 2 zdjęcia i to telefonem. 😉 Nie przyszło mi nawet do głowy, żeby aparat spakować.

bristol_crazy_tree

Mieszkałam w Anglii kilka lat i od długiego czasu uważam ją za mój drugi dom. Nie dziwią mnie więc ludzie nadużywający słowa „please” i „sorry” na każdym kroku (podczas gdy ci, co tego nie robią uważani są za niegrzecznych), ani to, że kobiety używają piskliwych głosików w tonie oficjalnym (sama się tego nauczyłam nieświadomie 😛 ). Nie drażnią mnie już dwa krany – osobny na zimną i na ciepłą wodę – dzięki którym można się poparzyć lub zmrozić skórę. Nie wkurza, że Anglicy bywają bardzo (dyplomatycznie mówiąc) nierozsądni i bez wyobraźni. Nie zauważam też, że Bristolijczycy nie wymawiają często „t”, mówią więc „ba-er” na masło albo „ło-er” na wodę. Bardziej powiedziałabym, że wzbudza to mój sentyment… Czytaj dalej „Drugi dom (Bristol, Anglia)”